240 posłów koalicji 13 grudnia zaakceptowało brak 42 mld zł240 posłów koalicji 13 grudnia zaakceptowało brak 42 mld zł dochodów podatkowych

W ostatni piątek 240 posłów rządzącej koalicji poparło wykonanie przez rząd Donalda Tuska budżetu państwa za 2025 rok i udzieliło absolutorium Radzie Ministrów, mimo tego, że zabrakło w nim blisko 42 mld zł dochodów podatkowych. Zresztą w odbywającej się w czwartek sejmowej debacie związanej z wykonaniem budżetu za rok 2025 i absolutorium dla rządu, nie wziął udziału ani premier Tusk, a nawet minister finansów Andrzej Domański, co do do tej pory przez wiele lat się nie zdarzyło.
Na pytania posłów odpowiadali podsekretarz stanu w resorcie finansów Hanna Majszczyk i wiceministrowie z kilku innych resortów, ale nikt z nich nie ustosunkował się do głównego zarzutu jaki opozycja zgłosiła w czasie debaty sejmowej, mianowicie braku w stosunku do planu, aż 42 mld zł dochodów podatkowych i to w sytuacji przyzwoitego wzrostu gospodarczego.
Nie realizowanie dochodów podatkowych, nie jest wprawdzie za rządów Platformy i PSL-u rzeczą nową, tak było także w podczas poprzednich rządów Tuska w latach 2008-2015, ale teraz te rozbieżności pomiędzy dochodami zaplanowanymi i zrealizowanymi, idą już w dziesiątki miliardów złotych rocznie, co więcej ich konsekwencją, są gigantyczne sięgające prawie 300 mld zł deficyty budżetowe. Przypomnijmy, że pomimo tego, iż w 2024 roku prawie wszystkie parametry makroekonomiczne były korzystniejsze niż w 2023 roku, bowiem mieliśmy do czynienia z wyraźnym wzrostem PKB (3,2 proc.), konsumpcji, płac, świadczeń emerytalno-rentowych i tylko inflacja była niższa, niż zakładano, zabrakło aż 56 mld zł dochodów budżetowych w stosunku do wielkości zaplanowanych. Zabrakło do planu prawie 30 mld zł dochodów z VAT i to mimo tego ,że od 1 kwietnia 2024 roku kwietnia przywrócono 5 proc. podatek VAT na żywność (dodatkowe wpływy z tego tytułu ok 9 mld zł), co więcej minister finansów, chcąc mieć lepszą sytuację wyjściową, przerzucił przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów 12 mld zł wpływów z tego podatku z grudnia 2023 na styczeń 2024. Zabrakło także w stosunku do planu ponad 11 mld zł wpływów z PIT (te jednak w końcówce roku, zostały przeniesione do budżetów jednostek samorządowych), a także blisko 10 mld zł wpływów z CIT, co przy wspomnianym wzroście PKB wynoszącym 3,2 proc. jest tak naprawdę nie do wytłumaczenia. Mimo tych braków posłowie rządzącej koalicji w lipcu 2025 roku, udzielili rządowi Tuska absolutorium za wykonanie budżetu, a odpowiedzi na ówczesne pytania opozycji w sprawie tej gigantycznej rozbieżności, także nie było.
Z kolei w 2025 roku dochody podatkowe zostały wykonane zaledwie w wysokości 92,7 proc. w stosunku do planowanych, co oznacza, że zabrakło do planu aż 41,5 mld zł, a przecież ten plan przygotowywał już w pełni, minister finansów Andrzej Domański. Minister Domański nie zrealizował zaplanowanych dochodów we wszystkich podatków stanowiących główne źródło dochodów podatkowych, a więc zarówno z podatków pośrednich takich jak VAT czy akcyza, ale także podatków dochodowych PIT i CIT. Z VAT zabrakło do planu aż blisko 28 mld zł, z akcyzy około 6,6 mld zł, z CIT aż około 7 mld zł, a z PIT około 2 mld zł i to w sytuacji kiedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym jak na warunki unijne wzrostem gospodarczym, który w cały roku 2025 wyniósł 3,6 proc.
W sytuacji kiedy baza dla wpływów z VAT, czyli nominalny wzrost PKB, wzrósł w stosunku do roku 2024, aż o ponad 7 proc. (3,6 proc. wzrostu PKB, a średnioroczna inflacja wyniosła 3,6 proc.), a dochody z VAT wzrosły zaledwie o 34 mld zł, to oznacza, że minister finansów mówiąc najłagodniej „nie pilnuje” wpływów z najważniejszego podatku, który stanowi blisko 60 proc. wszystkich wpływów podatkowych. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że struktura wzrostu PKB w 2025 roku, była oparta przede wszystkim na konsumpcji, bowiem wkład spożycia do tego wzrostu wyniósł aż 3,1 pp. (inwestycje miały ten wkład w wysokości zaledwie 0,7 pp., a eksport netto -0,1 pp.), a przecież konsumpcja co do zasady jest objęta podstawową stawką podatku VAT, wynoszącą 23 proc. Szokujące są także aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z akcyzy, który do tej pory były zawsze planowane na takim poziomie, że ich realizacja była blisko 100 proc., choć jeżeli chodzi o sprzedaż wyrobów akcyzowych, nie stało się nic takiego, co mogłoby spowodować, tak głębokie załamanie się wpływów z tego podatku. Równie szokujące są niższe aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z CIT, co jest naprawdę trudno wytłumaczalne, a tak naprawdę nie wytłumaczalne w sytuacji wysokiego jak na warunki unijne wzrostu PKB. Zdziwienie mogą budzić także niższe niż zaplanowano o 2 mld zł wypływy z PIT w tej symbolicznej części wpływające do budżetu państwa, a w zasadniczej do budżetu samorządów, choć średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 roku w stosunku do 2024 roku wzrosło o 8,8 proc., a średnie świadczenie emerytalno-rentowe o 5,3 proc.
Także realizacja budżetu w tym roku idzie fatalnie, po I półroczu jest już blisko 124 mld zł deficytu, po stronie dochodowej brakuje już ok 40 mld zł dochodów podatkowych, bo zostały one wykonane zaledwie w 42 proc., gdy upływ czasu wynosi dokładnie 50 proc., a więc są one niższe od planowanych aż o 8 pp. To wszystko dzieje się w sytuacji kiedy minister finansów, jak się to zgrabnie nazywa, urealnił dochody budżetowe (czyli jej obniżył), czego dobitnym przykładem jest zaplanowanie w 2026 roku dochodów z VAT na poziomie 341,5 mld zł, podczas gdy w 2025 roku były one zaplanowane na poziomie 350 mld zł. Co więcej w 2026 roku przyjęto prognozę wzrostu PKB na poziomie 3,9 proc., inflację na poziomie 3 proc., co oznacza, że nominalny wzrost PKB to blisko 7 proc., a to jest właśnie baza do ustalania wpływów z głównego dochodu podatkowego, czyli VAT.
W tej sytuacji rozgrzeszanie przez posłów koalicji 13 grudnia, rządu Donalda Tuska już drugi raz rzędu z nie realizowania dochodów podatkowych na kwotę 56 mld zł w 2024 roku i prawie 42 mld zł w 2025 roku jest gigantycznym skandalem. Dzieje się to bowiem w sytuacji kiedy budżet 2024 roku zakończył się deficytem w wysokości 211 mld zł, z kolei budżet z 2025 roku deficytem w wysokości prawie 276 mld zł, co więcej zapowiada się, że brak dochodów podatkowych powtórzy się także w 2026 (już po I półroczu brakuje ok 40 mld zł), a deficyt budżetowy jest planowany na poziomie 279 mld zł. 240 posłów koalicji 13 grudnia, bierze w ten sposób na siebie odpowiedzialność za dewastację finansów publicznych i to zaledwie po trzech latach rządzenia, z konsekwencjami takimi jak gigantyczny przyrost długu publicznego o ponad 1 bilion złotych. Skalę tego przyrostu pokazuje zestawienie długu, który został zaciągnięty przez wszystkie rządu w latach 1989-2023 i wyniósł blisko 1,7 biliona zł, a jak wspomniałem zaledwie przez 3 lata rządów koalicji 13 grudnia będzie to dodatkowa kwota ponad 1 biliona złotych.
