240 posłów koalicji 13 grudnia zaakceptowało brak 42 mld zł240 posłów koalicji 13 grudnia zaakceptowało brak 42 mld zł dochodów podatkowych

AWIK9104.webp.kCeusLKCMvdFkeVjQA0A.39EiwNu20T.webp
Minister finansów Andrzej Domański (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
FacebookTwitter

W ostatni piątek 240 posłów rządzącej koalicji poparło wykonanie przez rząd Donalda Tuska budżetu państwa za 2025 rok i udzieliło absolutorium Radzie Ministrów, mimo tego, że zabrakło w nim blisko 42 mld zł dochodów podatkowych. Zresztą w odbywającej się w czwartek sejmowej debacie związanej z wykonaniem budżetu za rok 2025 i absolutorium dla rządu, nie wziął udziału ani premier Tusk, a nawet minister finansów Andrzej Domański, co do do tej pory przez wiele lat się nie zdarzyło.

Na pytania posłów odpowiadali podsekretarz stanu w resorcie finansów Hanna Majszczyk i wiceministrowie z kilku innych resortów, ale nikt z nich nie ustosunkował się do głównego zarzutu jaki opozycja zgłosiła w czasie debaty sejmowej, mianowicie braku w stosunku do planu, aż 42 mld zł dochodów podatkowych i to w sytuacji przyzwoitego wzrostu gospodarczego.  

Nie realizowanie dochodów podatkowych, nie jest wprawdzie za rządów Platformy i PSL-u rzeczą nową, tak było także w podczas poprzednich rządów Tuska w latach 2008-2015, ale teraz te rozbieżności  pomiędzy dochodami zaplanowanymi i zrealizowanymi, idą już w dziesiątki miliardów złotych rocznie, co więcej ich konsekwencją, są gigantyczne sięgające prawie 300 mld zł deficyty budżetowe. Przypomnijmy, że pomimo tego, iż w 2024 roku prawie wszystkie parametry makroekonomiczne były korzystniejsze niż w 2023 roku, bowiem mieliśmy do czynienia z wyraźnym wzrostem PKB (3,2 proc.), konsumpcji, płac, świadczeń emerytalno-rentowych i tylko inflacja była niższa, niż zakładano, zabrakło aż 56 mld zł dochodów budżetowych w stosunku do wielkości zaplanowanych. Zabrakło do planu prawie 30 mld zł dochodów z VAT i to mimo tego ,że od 1 kwietnia 2024 roku kwietnia przywrócono 5 proc. podatek VAT na żywność (dodatkowe wpływy z tego tytułu ok 9 mld zł), co więcej minister finansów, chcąc mieć lepszą sytuację wyjściową, przerzucił przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów 12 mld zł wpływów z tego podatku z grudnia 2023 na styczeń 2024. Zabrakło także w stosunku do planu ponad 11 mld zł wpływów z PIT (te jednak w końcówce roku, zostały przeniesione do budżetów jednostek samorządowych), a także blisko 10 mld zł wpływów z CIT, co przy wspomnianym wzroście PKB wynoszącym 3,2 proc. jest tak naprawdę nie do wytłumaczenia. Mimo tych braków posłowie rządzącej koalicji  w lipcu 2025 roku, udzielili rządowi Tuska absolutorium za wykonanie budżetu, a odpowiedzi na ówczesne pytania opozycji w sprawie tej gigantycznej rozbieżności, także nie było.

Z kolei w 2025 roku dochody podatkowe zostały wykonane zaledwie w wysokości 92,7 proc. w stosunku do planowanych, co oznacza, że zabrakło do planu aż 41,5 mld zł, a przecież ten plan przygotowywał już w pełni, minister finansów Andrzej Domański. Minister Domański nie zrealizował zaplanowanych dochodów we wszystkich podatków stanowiących główne źródło dochodów podatkowych, a więc zarówno z podatków pośrednich takich jak VAT czy akcyza, ale także podatków dochodowych PIT i CIT. Z VAT zabrakło do planu aż blisko 28 mld zł, z akcyzy około 6,6 mld zł, z CIT aż około 7 mld zł, a z PIT około 2 mld zł i to w sytuacji kiedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym jak na warunki unijne wzrostem gospodarczym, który w cały roku 2025 wyniósł 3,6 proc.

W sytuacji kiedy baza dla wpływów z VAT, czyli nominalny wzrost PKB, wzrósł w stosunku do roku 2024, aż o ponad 7 proc. (3,6 proc. wzrostu PKB, a średnioroczna inflacja wyniosła 3,6 proc.), a dochody z VAT wzrosły zaledwie o 34 mld zł, to oznacza, że minister finansów mówiąc najłagodniej „nie pilnuje” wpływów z najważniejszego podatku, który stanowi blisko 60 proc. wszystkich wpływów podatkowych. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że struktura wzrostu PKB w 2025 roku, była oparta przede wszystkim na konsumpcji, bowiem wkład spożycia do tego wzrostu wyniósł aż 3,1 pp. (inwestycje miały ten wkład w wysokości zaledwie 0,7 pp., a eksport netto -0,1 pp.), a przecież konsumpcja co do zasady jest objęta podstawową stawką podatku VAT, wynoszącą 23 proc. Szokujące są także aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z akcyzy, który do tej pory były zawsze planowane na takim poziomie, że ich realizacja była blisko 100 proc., choć jeżeli chodzi o sprzedaż wyrobów akcyzowych, nie stało się nic takiego, co mogłoby spowodować, tak głębokie załamanie się wpływów z tego podatku. Równie szokujące są niższe aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z CIT, co jest naprawdę trudno wytłumaczalne, a tak naprawdę nie wytłumaczalne w sytuacji wysokiego jak na warunki unijne wzrostu PKB. Zdziwienie mogą budzić także niższe niż zaplanowano o 2 mld zł wypływy z PIT w tej symbolicznej części wpływające do budżetu państwa, a w zasadniczej do budżetu samorządów, choć średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 roku w stosunku do 2024 roku wzrosło o 8,8 proc., a średnie świadczenie emerytalno-rentowe o 5,3 proc.

Także realizacja budżetu w tym roku idzie fatalnie, po I półroczu jest już blisko 124 mld zł deficytu, po stronie dochodowej brakuje już ok 40 mld zł dochodów podatkowych, bo zostały one wykonane zaledwie w 42 proc., gdy upływ czasu wynosi dokładnie 50 proc., a więc są one niższe od planowanych aż o 8 pp. To wszystko dzieje się w sytuacji kiedy minister finansów, jak się to zgrabnie nazywa, urealnił dochody budżetowe (czyli jej obniżył), czego dobitnym przykładem jest zaplanowanie w 2026 roku dochodów z VAT na poziomie 341,5 mld zł, podczas gdy w 2025 roku były one zaplanowane na poziomie 350 mld zł. Co więcej w 2026 roku przyjęto prognozę wzrostu PKB na poziomie 3,9 proc., inflację na poziomie 3 proc., co oznacza, że nominalny wzrost PKB to blisko 7 proc., a to jest właśnie baza do ustalania wpływów z głównego dochodu podatkowego, czyli VAT.

W tej sytuacji rozgrzeszanie przez posłów koalicji 13 grudnia, rządu Donalda Tuska już drugi raz rzędu z nie realizowania dochodów podatkowych  na kwotę 56 mld zł w 2024 roku i prawie 42 mld zł w 2025 roku jest gigantycznym skandalem. Dzieje się to bowiem w sytuacji kiedy budżet 2024 roku zakończył się deficytem w wysokości 211 mld zł, z kolei budżet z 2025 roku deficytem w wysokości prawie 276 mld zł, co więcej zapowiada się, że brak dochodów podatkowych powtórzy się także w 2026 (już po I półroczu brakuje ok 40 mld zł), a deficyt budżetowy jest planowany na poziomie 279 mld zł. 240 posłów koalicji 13 grudnia, bierze w ten sposób na siebie odpowiedzialność za dewastację finansów publicznych i to zaledwie po trzech latach rządzenia, z konsekwencjami takimi jak gigantyczny przyrost długu publicznego o ponad 1 bilion złotych. Skalę tego przyrostu pokazuje zestawienie długu, który został zaciągnięty przez wszystkie rządu w latach 1989-2023 i wyniósł blisko 1,7 biliona zł, a jak wspomniałem zaledwie przez 3 lata rządów koalicji 13 grudnia będzie to dodatkowa kwota ponad 1 biliona złotych.

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.