Zwyzywała prezydenta od „ch…”, zaprosili ją do neo-TVPZwyzywała prezydenta, zaprosili ją do neo-TVP. Odklejka Szczepkowskiej

FacebookTwitter

Joanna Szczepkowska zwyzywała ostatnio prezydenta Karola Nawrockiego od „ch…”. Co prawda we wpisie na Facebooku wykropkowała wulgarny wyraz, ale w taki sposób, aby dało się rozpoznać, jakiego określenia użyła. Nie przeszkadzało to jednak TVP w likwidacji zaprosić aktorkę, aby opowiadała o „fenomenie” Donalda Tuska i stronie „demokratycznej”.

Znana aktorka Joanna Szczepkowska, która w historii Polski zapisała się słowami z października 1989 r., kiedy to ogłosiła, że 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm, w ostatnim czasie pokazuje, że i demokracja nie jest jej ulubionym ustrojem, choć deklaruje co innego. Ma chociażby podstawowy problem z uszanowaniem wyniku demokratycznych wyborów, a urzędującego prezydenta w ostatnim czasie nazwała „ch…”. I co? I nic, poza tym, że „silni razem” się cieszyli, a prawica bulwersowała. Zacietrzewiona aktorka dalej uznawana jest za właściwą osobę do stawiania diagnoz na temat sytuacji politycznej w kraju.

"Fenonem" Donalda Tuska

W „satyryczno-publicystycznym” programie „Kwiatki polskie” na antenie TVP w likwidacji nie padło nawet słowo na temat skandalicznego wpisu. Były za to pytania o „fenomen prezydenta Karola Nawrockiego”, ale i inne zjawiska polityczne.

Muszę oprotestować słowo „fenomen”, bo ono jest w jakimś sensie pozytywne, a tutaj pan rozmawia z osobą, która nie przyjmie tej wersji

- zaznaczyła po pierwszym pytaniu.

Bo dla mnie fenomenem na przykład jest taki człowiek jak Donald Tusk, czyli ktoś, kto mimo że nie musi, absolutnie nie musi, mimo wszystko, korzystając ze swoich doświadczeń, pracuje dla Polski. To jest fenomen

- dodała. Cóż, fascynacja czasami przesłania rzeczywistość, bo to, że ktoś opublikuje w sieci kilka infantylnych „rolek” czy wycedzić przez zęby: „robimy, nie gadamy” albo „łyso wam?”, nie oznacza, że autentycznie pracuje.

Natomiast, na czym polega to, że co? Że został wybrany?

- pytała Szczepkowska.

Że jest tak popularny, że wielu ludzi, rzeczywiście my jesteśmy zbulwersowani, a wielu ludzi mówi: "Nie, no cudowny człowiek"

 - stwierdził Grzegorz Markowski, jeden z prowadzących. Serio, „zbulwersowani”? Tym, że prezydentem został nie ten polityk, który „miał” nim być niemal od ogłoszenia jego startu? Czy tym, że oprócz tych, którzy Karola Nawrockiego nie lubią, jest też duża grupa ludzi, którzy go lubią? A żeby było śmieszniej, można to powiedzieć w zasadzie o każdym ważnym polityku z każdego demokratycznego kraju? Co jest w tym takiego „bulwersującego”? Bardziej bulwersujące jest chyba jednak to, że w telewizji publicznej dziennikarze - opłacani pieniędzmi wszystkich Polaków - nawet nie starają się ukrywać swoich sympatii politycznych, choć nasz "fenomen" pracujący "dla Polski" obiecywał w wyborach, że tak było za PiS, ale więcej już nie będzie. 

 

Aktorka popłynęła jednak jeszcze dalej, bo porównała prezydenta do… Stana Tymińskiego.

Był taki człowiek, prawda? On nie doszedł do tego najwyższego, ale do finału doszedł. I myśmy też pytali siebie, jak to jest możliwe, bo to nie jest możliwe. I ja wychodzę z tego samego założenia. Znaczy to w jakimś sensie nie jest możliwe, ale się dzieje. Oczywiście podglebiem do tego jest właśnie to, co wypracował Kaczyński, czyli totalny brak zaufania. I teraz nie ma takiego skandalu, bo to już wiemy, nie ma takiego skandalu, który może wywołać na przykład Karol Nawrocki, który jego elektorat uzna za prawdziwy, a nie przekłamany przez stronę demokratyczną. I tu jest problem

- podkreśliła.

Hmmm, może dlatego, że większość z tych „skandali” rzeczywiście okazywała się rozdmuchana albo przekłamana przez grupę, którą pani Szczepkowska nazywa „stroną demokratyczną”, choć mówi o osobach takich jak ona, które swoimi wypowiedziami nieustannie pokazują, że demokracji w zasadzie nie rozumieją ani nie lubią.

Szczepkowska o Berku w TK: Inaczej się nie da

Aktorka była pytana również o decyzje premiera Tuska, które mogą być kontrowersyjne chociażby z „perspektywy demokratycznej” – np. kandydatura byłego już ministra Macieja Berka na sędziego TK.

Ja jestem za wprowadzeniem ministra Berka, który już nie jest ministrem, do Trybunału. Dlatego, że jeżeli mówimy o zasadach demokratycznych, to tak jakbyśmy z obu stron mieli do czynienia z demokracją. Tymczasem Trybunał jest w tej chwili już w sytuacji jakiejś schizofrenicznej zupełnie. Znaczy to jest ciało, którego właściwie nie ma, a bez którego się nie da normalnie ułożyć państwa

- stwierdziła Joanna Szczepkowska.

Rzeczywiście ja uważam, że Donald Tusk jest znakomitym politykiem. Tak uważam, nic na to nie poradzę. I zrobił bardzo wiele, żeby te wszystkie ustawy, które wprowadził PiS, które niszczą demokrację, zlikwidować. Tylko Karol Nawrocki to zawetował. W związku z tym cały czas jedziemy na tym samym, na tej samej niekonstytucyjnej sytuacji. W związku z tym coś trzeba z tym zrobić. Teraz, jeżeli ma się kogoś, co do kogo jest się przekonanym, że w jakiś sposób, nie mam pojęcia w jaki, ale być może on wie, w jaki sposób, to ruszy, no to się tego człowieka wprowadza, ale też wprowadza się go dlatego, że inaczej się nie da. A to nie jest wina po stronie demokratów

 - dodała.

Rzeczywiście, wina nie jest po stronie „demokratów”, bo partia o takiej nazwie istnieje w Stanach Zjednoczonych, a nie w Polsce. W naszym kraju mamy ludzi, którzy sami siebie nazywają demokratami, a stosunek do wartości demokratycznych mają dokładnie taki, jak powiedzieliśmy sobie powyżej.

Pytana pod koniec rozmowy, czy są obietnice z 2023 r., które, jej zdaniem, rząd powinien wypełnić, lecz tego nie zrobić, aktorka odparła:

Po wyborach w 2027 roku proszę, żeby mnie zaprosić i wtedy będę, że tak powiem, mówić.

Dlatego, że ja uważam, że teraz jesteśmy w stanie walki, naprawdę bardzo poważnej walki. To jest gra o wszystko i jeżeli mam jakieś „ale” do czegokolwiek to to są tak zwane róże- a lasy płoną

- dodała.

Na pytanie prowadzących, czego mogą jej życzyć, odpowiedziała:

Wygranych wyborów przez opcję demokratyczną, czyli przez opcję Donalda Tuska.

Z całą pewnością Dominika Sitnicka i Grzegorz Markowski będą mogli zapytać Joannę Szczepkowską o obietnice rzekomej opcji demokratycznej po wyborach w 2027 r. Pytanie tylko, czy gdzieś prywatnie, przy kawie lub herbacie, czy znów w telewizji publicznej, za pieniądze podatników - także tych, którzy nie podzielają poglądów Joanny Szczepkowskiej ani prowadzących. 

jj/źr. wPolityce.pl, za: TVP Info w likwidacji

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.