TYLKO U NAS

Zaskakująca odpowiedź koalicjantów na szantaż PSL!Zaskakująca odpowiedź koalicjantów na szantaż PSL!

Kosiniak-Kamysz.webp
Władysław Kosiniak-Kamysz / fot. PAP/Paweł Supernak
FacebookTwitter

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział wczoraj podczas Rady Naczelnej PSL, że jeśli w Sejmie lub u prezydenta nie znajdzie akceptacji ustawa znosząca limit dwukadencyjności w samorządach, to ludowcy zaproponują swój projekt wprowadzający dwukadencyjność dla posłów i senatorów. Zabrzmiało to zatem jako swoisty szantaż. A jak na tę propozycję zareagowali koalicjanci PSL-u? Rozmawialiśmy z dwoma posłami koalicji, a z ich stanowisk wyłania się dość zaskakujący obraz.

PSL już od dawna walczy o to, aby znieść wprowadzony w 2018 roku limit dwukadencyjności w samorządach. Projekt wprowadzono, by zwalczać lokalne układy, jednak nie jest tajemnicą, iż uderza on w ludowców, ponieważ wielu wójtów i burmistrzów wywodzi się z tego ugrupowania. Zapewne z tego wynika swoiste ultimatum, zapowiedziane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza w czasie wczorajszej Rady Naczelnej.

PSL będzie tą partią, która mówi: nie od samorządu, nie od Polski lokalnej, tylko od siebie zacznijcie, posłowie i senatorowie. (...) To nie jest żaden szantaż, (...) tylko to jest miara sprawiedliwości tak naprawdę, bo nie może być tak, że zaczyna się nie od siebie, tylko zaczyna się od innych

- podkreślił. Chociaż prezes PSL mówi, że to nie szantaż, to trudno jednak nie postrzegać tej deklaracji w takiej kategorii.

"Kurczowo trzymają się tych stołków"

Jak teraz odpowiedzą na propozycję szefa PSL koalicjanci? Z rozmów portalu wPolityce.pl za dwoma z nich - posłem KO Jerzym Meysztowiczem i posłem klubu Centrum Norbertem Pietrykowskim wyłania się dość zaskakujący obraz. Obydwaj nie wyrażają oburzenia z powodu tego, że PSL stara się stawiać posłów pod ścianą w całej sprawie.

Okazuje się, że Norbert Pietrykowski jest zwolennikiem tego - zapewne wbrew rzeczywistej intencji PSL-u - by wprowadzić dwukadencyjność zarówno dla posłów, jak i by została ona utrzymana w samorządach.

Zawsze byłem zwolennikiem dwukadencyjności i uważam, że jak najbardziej dla posłów też może być dwukadencyjność, tak jak ma pan prezydent i nie widzę w tym żadnych problemów. Dwie kadencje, maksymalnie trzy. Według mnie nie ma zawodu „poseł”, on nie istnieje. Przychodzi się po prostu, robi się swoje, sprawdza się i koniec kropka. Uważam, że w ogóle powinna być dwukadencyjność, maksymalnie trzykadencyjność. Skoro pan prezydent ma dwie kadencje, to również my posłowie i samorządy również powinni mieć dwie. Tak samo uważam, że powinno być tak, że w wieku 65 lat emerytura i koniec z posłowaniem. Teraz widzę w Sejmie ludzi, co mają po 70-kilka lat i kurczowo trzymają się tych stołków

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł klubu Centrum.

Nie ma zawodu polityk, nie ma zawodu poseł. To to jest po prostu pewna funkcja, którą się wykonuje w życiu i tyle. Jest się wybranym z woli narodu, przychodzi się, robi się swoją robotę i koniec. Jak ktoś chce zarabiać duże pieniądze, to może pójść do biznesu, tam zarobić i później udzielać się jako poseł. W ogóle ja uważam, że poseł to nie to jest forma zarobkowania. Przychodzi się do Sejmu po to, żeby pracować, a nie zarobkować. Jak ktoś chce zarobkować, to nie wiem, może sobie otworzyć budkę z kebabem

- dodaje.

"Słabsi niestety będą musieli zrezygnować"

Z kolei Jerzy Meysztowicz z Koalicji Obywatelskiej ocenia, że obecny zapis w sprawie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast jest właściwy i ewentualnie nieco by go zmienił.

Nie uważam, żeby obecny zapis ustawowy był szkodliwy. Natomiast domyślam się, że samorządowcy jednak uważają, że powinni powinni mieć szansę ponownie startować. Jednak w pewnym momencie wydłużyliśmy kadencję samorządów z 4 do 5 lat i wydaje mi się, że łącznie ten okres dwóch kadencji, 10 lat, jest wystarczający do tego, by zrealizować coś w danej gminie

- zaznacza Meysztowicz.

W ogóle uważam, że można by było wprowadzić takie coś pośredniego, czyli jeżeli samorządowiec wygrywa w pierwszej turze, to może startować na trzecią kadencję i takie rozwiązanie byłoby właściwe, dlatego że to by powodowało, że ci najlepsi będą mogli zostać na swoich stanowiskach, a ci słabsi niestety będą musieli zrezygnować i takie rozwiązanie można by było wprowadzić

- dodaje.

"Może to jest taka forma nacisku..."

Poseł dostrzega jednak w zachowaniu PSL formę nacisku na posłów

Może to jest taka forma nacisku na posłów, żeby jednak się zdecydowali odejść od tej dwukadencyjności. Pytanie, jak się zachowa w tym wszystkim prezydent. Zobaczymy, czy rzeczywiście PSL będzie w stanie przekonać pozostałych koalicjantów do tego, żeby zagłosowali za odejściem od dwukadycyjności, ale w tej chwili jeszcze na poziomie parlamentu nie prowadziliśmy takich rozmów

- podkreśla.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.