Zapomniał już, co mówił? Sikorski i podział UkrainyZapomniał już, co mówił? Sikorski i podział Ukrainy

Władimir Putin prowadzi nie tylko wojnę konwencjonalną z Ukrainą, ale i propagandową ze krajami Zachodu. Po raz kolejny powiedział wczoraj, że Polska ciągle myśli o rozbiorze Ukrainy i przejęciu jej zachodnich ziem. "Polska nie wysuwała, nie wysuwa i nie zamierza w przyszłości wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy" - odpowiedziało mu polskie MSZ. Radosław Sikorskiego widać zmienił zdanie w tej sprawie, bo przed wyborami 2023 r. powielał ruskie brednie o tym, że polski rząd - wówczas PiS - myślał o rozbiorze Ukrainy myślał.
Jak poinformowała agencja Interfax, rosyjski przywódca Władimir Putin stwierdził, że Ukraina prędzej czy później utraci ziemie zachodnie, bo „jedynie Federacja Rosyjska była gwarantem jej integralności terytorialnej”.
Jestem przekonany, że prędzej czy później Ukraina utraci ziemie zachodnie; to, co należało do Polski, co należało do Węgier, co należało do Rumunii – prędzej czy później, nie jutro, może pojutrze, za rok, dwa, 10, 15, ale wszystko historycznie się ułoży. Był tylko jeden gwarant integralności terytorialnej Ukrainy – Rosja
- powiedział wczoraj Putin na spotkaniu z żołnierzami marynarki wojennej Rosji w Petersburgu. Na te słowa zareagowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych, choć Radosław Sikorski ma z nimi bardzo poważny kłopot. Tuż przed wyborami w 2023 r. rozpowszechniał konfabulacje mówiąc, że polski rząd - Zjednoczonej Prawicy - zastanawiał się na rozbiorem Ukrainy.
Kolejna rosyjska maszyna zestrzelona nad Rumunią! F-16 w akcji
Stanowisko Sikorskiego z dziś
Na słowa Putina, które rosyjska agencja Interfax rozpowszechnia zareagowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Jednoznacznie odrzucamy fałszywe spekulacje W. Putina dot. rzekomego podziału Ukrainy i udziału w nim Polski - to cyniczna próba wywołania antagonizmów między sojusznikami. Polska nie miała, nie ma i nie będzie mieć roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy. Nasze stanowisko jest niezmienne: w pełni popieramy suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy. Rosyjska dezinformacja nie odwróci uwagi od brutalnej agresji Moskwy
- czytamy w komunikacie polskiego MSZ i wpisie na X rzecznika resortu Macieja Wewióra.
Jak wskazano, „jest to nic innego, jak dezinformacja i kolejna próba wywoływania antagonizmów i napięcia między Ukraińcami a sojusznikami wspierającymi Kijów”.
Polska w pełni uznaje, szanuje oraz niezmiennie wspiera integralność terytorialną i suwerenność Ukrainy w jej prawnie ustanowionych, międzynarodowo uznanych granicach, w tym w dwustronnym Traktacie między Ukrainą i Federacją Rosyjską o granicy państwowej z 2003 roku
- zaznaczono w komunikacie. Resort oświadczył, że sugestie Moskwy i Władimira Putina o rzekomych planach aneksji zachodnich ziem Ukrainy między innymi przez Polskę stanowią „prymitywną próbę dezinformacji i są stałym elementem wojny informacyjnej”.
Radosław Sikorski ma jednak z oświadczeniem MSZ spory kłopot, 3 lata temu sam rozpowszechniał tę ruską "prymitywną próbę dezinformacji" atakując polski rząd, by tylko przejąć władzę.
Ruski fejk Sikorskiego sprzed 3 lat
W 2023 r. Sikorski został zapytany w Radiu Zet o to czy rząd PiS myślał o rozbiorze Ukrainy odpowiedział, że tak. Jego słowa zszokowały wielu, bo padły w chwili kiedy Polska podjęła ogromny wysiłek wsparcia walczącej od roku z Rosją Ukrainy.
Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie. Gdyby nie bohaterstwo Zełenskiego i pomoc Zachodu, to różnie mogło być
- odpowiedział Sikorski, którego opinia jak widać zmieniała się wraz z objęciem funkcji szefa polskiej dyplomacji. Na ruskie bzdury Sikorskiego odpowiedział wtedy Mateusz Morawiecki stwierdzając, że wypowiedź Sikorskiego "nie różni się niczym od rosyjskiej propagandy".
Oczekuję wycofania tych haniebnych stwierdzeń
- napisał na Twitterze szef rządu i wezwał opozycję, by odcięła się od deklaracji Radosława Sikorskiego. Nic takiego się jednak nie stało, a dziś resort Sikorskiego zaprzecza słowom swojego szefa.
Jakby tego było mało, przed czterema laty Radosław Sikorski, który był wówczas europosłem Platformy Obywatelskiej szerzył inną ruską dezinformację tylko po to, aby zaatakować nielubianego w Brukseli Viktora Orbana. Po tym, jak agencja Interfax-Ukraina, powołując się na Wiktora Mykytę, szefa zakarpackiej obwodowej administracji wojskowej, podała, że na na Zakarpaciu rosyjskie służby specjalne rozpoczęły rozpowszechnianie dezinformacji o rzekomej chęci oderwania się od Ukrainy obszarów zamieszkiwanych przez mniejszość węgierską, Sikorski napisał, że jego zdaniem, „Orban jest dogadany z Putinem na rozbiór Ukrainy”.
Sikorski bredzi o dogadaniu Orbana i Putina ws. "rozbioru Ukrainy". Wąsik: "Niech pan wrzuca ruskie fejki na agendę, niech pan wrzuca..."
koal/PAP/X/MSZ
