Zamach czy blef Tuska? Ujawniono rzekomą notatkę służbZamach czy blef Tuska? Ujawniono rzekomą notatkę służb

Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz zagrożeni? Przynajmniej taki spin serwuj Polakom od rana rząd koalicji 13 grudnia. Część komentariatu poddaje pod wątpliwość narrację ekipy premiera, wskazując na próbę przykrycia afery z Michałem Kołodziejczakiem. W mediach pojawiła się rzekoma notatka, która miała wpłynąć do służb.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych, że na policję wpłynęła informacja o możliwym zamachu na premiera oraz szefa MON.
W związku z informacją, która wpłynęła do policji i dotyczy możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński polecili podjęcie działań w tej sprawie
- czytamy we wpisie na portalu X.
Sprawa wywołała wątpliwość wśród części opinii publicznej. Pojawia się mnóstwo głosów, które wprost wskazują na próbę przykrycia gigantycznego skandalu, w którego centrum znajduje się Michał Kołodziejczak. Posłem, który startował z list Koalicji Obywatelskiej i były wiceminister rolnictwa, został wzięty pod lupę Kanału Zero, który ujawnił sprawę.
Planowanym zabójstwie masowym
Na portalu TVN24 opublikowano rzeczoną notatkę, która wpłynęła do służb.
Zgłaszający nawiązał za pośrednictwem mediów społecznościowych kontakt z jedną z radykalnych organizacji, poszukując ochotników do przeprowadzenia zamachu z wykorzystaniem broni palnej. Zgłaszający informował, że spotkał się z mężczyzną o imieniu Krzysztof, z którym rozmawiał o broni, nienawiści do rządu i planowanym zabójstwie masowym
- czytamy.
Sposób upublicznienia
Czy władza byłaby w stanie posunąć się do politycznego rozgrywania kwestii bezpieczeństwa? Na ten temat Polsat News rozmawiał z Mariuszem Sokołowskim, byłym rzecznikiem prasowym Komendy Głównej Policji oraz dr. Maciejem Karwasem, ekspertem ds. bezpieczeństwa.
Sokołowski podkreślił, że informacja ta dotarła „drogą internetową” do jednej ze służb, natomiast po stronie policji leży jej wyjaśnienie. Ale jest też inny aspekt tej sytuacji – otóż informacje zostały przekazane w formie bardzo „szczątkowej”. W przeszłości wiadomości o tak poważnym zagrożeniu były przekazywane opinii publicznej dopiero po tym, jak zostały wyjaśnione.
Zastanawiamy się, dlaczego to zostało upublicznione w ten sposób, dlaczego w tym czasie. Oby to nie był element tylko i wyłącznie polityki, powiem w ten sposób, bo to nie byłoby dobre
- powiedział były rzecznik policji.
Pytanie: czy mamy do czynienia rzeczywiście z potwierdzonym, realnym zagrożeniem i dlatego zdecydowano się na tak szerokie informowanie, czy też mamy do czynienia po prostu z potrzebą polityczną poinformowania w danym momencie o tego typu zagrożeniu, co nie byłoby dobre
- wskazał Sokołowski, dodając, że policja otrzymuje mnóstwo zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa i każde trzeba zweryfikować.
xyz/źr. wPolityce za TVN24, Polsat News
