Za 4,5 roku Czarzasty nie będzie już musiał niczego przemyśleć
Za 4,5 roku Włodzimierz Czarzasty nie będzie już musiał niczego przemyśleć. Z niczego nic nie powstanie

Ankiety bezpieczeństwa nie wypełnił kiedy był w komisji ds. służb specjalnych, ankiety bezpieczeństwa nie wypełni jako marszałek, bo sam został gospodarzem tego dokumentu.
Marszałek nie jest błaznem, którego udaje.
Raczej hreczkosiejem na spłachetku politycznego gruntu, który mu koalicja udostępniła. Bardzo zadowolony z fortelu, który się udał. Ankiety bezpieczeństwa nie wypełnił kiedy był w komisji ds. służb specjalnych, ankiety bezpieczeństwa nie wypełni jako marszałek, bo sam został gospodarzem tego dokumentu.
Z takim dossier W.Czarzasty jest o „jedno bicie serca” od objęcia funkcji prezydenta. „Ja nie wiedziałem, że moja osoba jest tak wysoko oceniana”.
Udawaną drwiną i żenującą autoironią marszałek zmierza w stronę publicznego rynsztoka. Konstytucyjna przezorność, opisana w art.131 ustawy zasadniczej, nakazuje Trybunałowi Konstytucyjnemu wskazanie marszałka, nawet, niestety Czarzastego, do pełnienia tymczasowo funkcji prezydenta RP w przypadku śmierci prezydenta, „jego ostatniego bicia serca”. To się już w historii Rzeczpospolitej zdarzyło w następstwie katastrofy w Smoleńsku. Od 10 kwietnia do 6 sierpnia obowiązki prezydenta RP wykonywał marszałek sejmu Bronisław Komorowski.
„Absolutnie żenujący” jest cyniczny, pozbawiony empatii wynikającej z doświadczenia najnowszej historii, rechot rotacyjnego marszałka na temat własnej przyszłości: „Za 4,5 roku będę musiał to przemyśleć”.
To nie Czarzasty „jest tak wysoko oceniany”, to funkcja marszałka jest w ustroju Polski tak oceniana.
Za 4,5 roku W.Czarzasty nie będzie już musiał niczego przemyśleć.
Z niczego nic nie powstanie.
