WYWIAD "SIECI". Bąkiewicz: Tusk zasłania się powstańcamiWYWIAD "SIECI". Robert Bąkiewicz: Tusk cynicznie zasłania się powstańcami. My nie byliśmy tam, by kogokolwiek zagłuszać

Ja się kłamstwami liberałów nie przejmuję, niech oni uprawiają swoją propagandę, a my, narodowcy, zajmujmy się obroną wartości i pracą organizacyjną dla Polski.
O budowaniu niezależnego ruchu narodowego, zadaniach dla polskich patriotów i oskarżeniach o prorosyjskość Konfederacji, a także o własnym nawróceniu na ideę narodową opowiada Robert Bąkiewicz w rozmowie z Jakubem Augustynem Maciejewskim.
Spotykam się z tymi, którzy chcą silnej Polski i których nie określa jedynie poparcie dla któregoś polityka. I to jest moim zdaniem klucz do rozwoju ruchu narodowego – łączenie, a nie dzielenie, aktywność społeczna, a nie partyjna - mówi Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości, redaktor naczelny Mediów Narodowych oraz szef Straży Narodowej w rozmowie z Jakubem Augustynem Maciejewskim na łamach tygodnika „Sieci”.
Były przewodniczący Rady Europejskiej przemawia na placu Zamkowym, ale przychodzi jakiś Robert Bąkiewicz i go zagłusza. Dla Tuska musiało to być szokujące.
Robert Bąkiewicz: My nie byliśmy tam, by kogokolwiek zagłuszać. Proponowaliśmy dialog z ludźmi, którzy zjawili się na wiecu Tuska. Owszem, krytykowaliśmy byłego premiera i jego postawę, ale nie bez powodu. Jesteśmy świadkami historycznego przełomu, który zaważy na życiu kilku pokoleń Polaków, pchnie Polskę albo na drogę poddaństwa wobec imperialnej polityki Niemiec, albo obrony suwerenności. Chciałem, by ten dylemat wybrzmiał wśród ludzi, którzy są mamieni przez Tuska.
Otoczenie Tuska sprawnie rozegrało obecność warszawskiego powstańca, Wandy Traczyk-Stawskiej, która pana zwyzywała.
Przykre jest to, że Platforma Obywatelska zasłania się powstańcami, bo wie, że polscy patrioci bardzo ich szanują. I tak oto liberałowie, którzy potrafili wyrzucać powstańców z mieszkań w warszawskich kamienicach, nagle mają przypływ uznania dla bohaterów podziemia. A przecież my też opiekujemy się powstańcami, z którymi dzielimy wspólnotę poglądów, jednak nie wzywaliśmy ich na plac.
Dlaczego?
Bo to byłoby cyniczne. Kombatanci zasługują na coś więcej niż używanie ich do bieżącej walki politycznej; są naszymi bohaterami, choć to nie oznacza, że mają we wszystkim rację. Nawet nie wiedziałem, że pani Traczyk-Stawska przemawia – staliśmy kilkaset metrów dalej i po prostu wygłaszaliśmy swoje treści.
To kto tu, na polskim podwórku, jest przeciwnikiem? Jak go scharakteryzować?
Są w Polsce grupy interesów obcych państw i środowisko Platformy Obywatelskiej samo się do tego przyznało. Paweł Piskorski stwierdził przecież, że Kongres Liberalno-Demokratyczny brał pieniądze od Niemców. Tusk wielokrotnie wypowiadał się o Polsce w sposób, nazwijmy to, kontrowersyjny. Jego otoczenie wciąż zdradza, jak gardzi polską prowincją, Sikorski o prawicowcach mówił, że należy dorżnąć watahę. Trudno nie zauważyć tej pogardy, tego jak to liberalne grono czuje się lepsze od innych Polaków, bo współpracuje z zewnętrznymi ośrodkami władzy i ma wrażenie, że nas oświeca i cywilizuje.
Ta krytyka Platformy sprawiła, że liberałowie postrzegają pana jako narzędzie PiS.
Ale my mamy zastrzeżenia również do rządu premiera Morawieckiego. Krytycznie oceniam zgodę Polski na wspólny dług Unii Europejskiej i używanie przez Brukselę narzędzia „pieniądze za praworządność”. Rozumiem, że PiS podejmuje próbę obrony suwerenności, ale mam wątpliwości co do skuteczności tych działań.
Czyli Platformę ocenia pan jako reprezentanta obcych interesów, a Prawo i Sprawiedliwość za… nazwijmy to… niedoskonałego reprezentanta polskich interesów.
Jako działacz społeczny, a nie polityk, mogę sobie pozwolić na niezależne opinie, a przede wszystkim na unikanie takiej plemiennej przynależności – że jak krytykuję PO, to jestem z PiS.
Widoczna jest pańska aktywność w stowarzyszeniu Marsz Niepodległości, które współtworzy największą imprezę patriotyczną w Polsce, w Straży Narodowej, która zatrzymała agresję Strajku Kobiet poprzez obronę kościołów. A Roty Niepodległości? Czym się zajmują?
Naszym największym przedsięwzięciem była Inicjatywa Stop 447. Gdy w przestrzeni publicznej coraz częściej słychać postulaty w sprawie wypłaty odszkodowań za tzw. mienie bezspadkowe, widać presję wywieraną na państwo polskie, postanowiliśmy wzmocnić głos sprzeciwu. Nasza inicjatywa obywatelska zakończyła się sukcesem, bo wprowadziliśmy projekt do parlamentu. Mam poczucie, że nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego, która osłabia roszczenia, jest pokłosiem także naszego działania.
Konfederacja tego rozwiązania nie poparła.
Mam trochę żal do komentatorów politycznych, którzy uznali, że Inicjatywa Stop 447 to sprawa Konfederacji. To było coś innego niż partyjna czy polityczna impreza, my chcieliśmy dać państwu polskiemu dodatkowy argument wzmacniający sprzeciw wobec roszczeń. Władza może powiedzieć: „Polacy się sprzeciwiają, obywatele są świadomi kontrowersyjności roszczeń”. A przy okazji uświadamialiśmy Polaków o istnieniu takiego zagrożenia.
Czym jeszcze się zajmujecie?
Staramy się zabierać głos w ważnych dla Polski sprawach – teraz na przykład w kwestiach energetyki czy działań TSUE. Politycy wszystkich opcji powinni wiedzieć, że istnieją takie środowiska jak nasze, którym zależy na suwerenności, na silnym państwie i na wspólnocie narodowej. W czwartek, 21 października, byliśmy pod siedzibą TSUE w Luksemburgu, by zaznaczyć nasz sprzeciw wobec ingerowania unijnych instytucji w polskie sprawy.
Sprzeciw sprzeciwem, a co z propozycjami, z pozytywnym programem?
Niedawno sformułowaliśmy postulat, by emigrantom wracającym do Polski zaproponować pięć lat bez podatku, aby ułatwić im nowy start w kraju. Popieramy też pomysł zerowego PIT dla rodzin wielodzietnych, co ma być wprowadzone w Polskim Ładzie. Adam Bielan mówi o tej uldze dla rodzin z czwórką dzieci, my byśmy widzieli to już od trzeciego dziecka. To są bardzo ważne kwestie demograficzne, które mogą powstrzymać procesy migracyjne.
Pański sceptycyzm wobec imigracji dotyczy ludności muzułmańskiej czy migracji w ogóle?
Uważamy, że masowa imigracja dotyczy nie tylko przybyszy z krajów arabskich, lecz także zza wschodniej granicy. Idzie za tym zmiana etniczna, ale też zmiana standardów. Polacy szukają wyższego poziomu życia na Zachodzie, a tutaj, na miejscu, chcą korzystać z taniej siły roboczej – to antyinnowacyjne i krótkofalowe podejście.
Poza tym nowi mieszkańcy w większości nie czują przynależności do państwa polskiego, a rząd robi niewiele, by ci ludzie w drugim lub w trzecim pokoleniu stali się po prostu Polakami.
I jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Wiadomo, że w tak dużej masie imigrantów mogą się znaleźć ludzie z ukraińskich czy rosyjskich służb i w sytuacji napięć międzynarodowych opowiedzieć się przeciwko Polsce.
Z tego, co pan mówi, to jesteście przeciwni PO, ostrożni wobec PiS, ale pasujecie do Konfederacji.
Nie zgodziłbym się z tym. Przede wszystkim jesteśmy krytyczni wobec liberalnego skrzydła Konfederacji. Uważamy, że liberalizm jest ideologią, której pokłosiem jest dzisiejszy kryzys cywilizacyjny. Pod tym względem – narodowcy z jednej strony, a liberalni korwiniści z drugiej – Konfederacja jest niespójna. Część tego ugrupowania jest progresywna, bo akceptując liberalizm w przestrzeni ekonomicznej, dopuszcza konsekwencje społeczne, przemiany obyczajowe. W Ruchu Narodowym dostrzegam pewną uległość wobec postulatów Janusza Korwin- Mikkego, co kończy się np. tym, że Konfederacja broni stacji TVN.
Ze względu na wolny rynek.
Z punktu widzenia narodowego taka życzliwość dla TVN jest nietrafiona. Jest to stacja oparta na obcym kapitale i realizująca interesy nie polskie, ale obce. Umiem sobie wyobrazić scenę, w której podczas wojny zagraniczne media w Polsce podają nieprawdziwe informacje – np. że wojska rosyjskie są już w Mińsku Mazowieckim, gdy tak naprawdę idą na przesmyk suwalski. To normalne, że państwa chcą mieć wpływ na swoje bezpieczeństwo informacyjne, Polska nie powinna być tutaj wyjątkiem. Poza tym TVN działa dezintegrująco na wspólnotę narodową, tworząc kolejne przestrzenie podziału Polaków. Wszystkie te progresywne treści podmywają fundament kulturowy i obyczajowy Polaków.
Konfederacja schowała się także w czasie Strajku Kobiet.
Właśnie przez sojusz z liberałami. Gdyby prześledzić głosowania Konfederacji, to się okaże, że tam nie ma wspólnego stanowiska w bardzo wielu sprawach, a tymczasem ja chciałbym budować spójne środowisko narodowe.
Włączy się pan w działalność partyjną? Będzie kandydował do Sejmu?
Jest za dużo do zrobienia w działalności społecznej, by iść do polityki. Tworzyć środowiska patriotyczne, wpływać na polityków oraz inspirować zmiany można właśnie poprzez prężne stowarzyszenia. Wchodząc w rolę polityka, traci się pewne narzędzia, a dla wielu Polaków traci się wiarygodność.
Moje środowisko miało znaczny wpływ na powstrzymanie marszu Trzaskowskiego po prezydenturę. Ten kluczowy elektorat narodowy poszedł oddać głos na Andrzeja Dudę, nawet gdy w wielu sprawach się z nim nie zgadzał. Lepszy jednak taki prezydent niż awangarda progresywistów – Trzaskowski.
Powojenna Polska nie miała szczęścia do narodowców. Nacjonalistyczna prawica okazywała się często zakorzeniona w PRL (Bolesław Piasecki), prowokatorska (Bolesław Tejkowski) albo lądowała w salonie III RP (Roman Giertych). Liderzy takich ruchów okazują się narodowcami jedynie z nazwy?
Znam pańskie liczne krytyczne materiały na temat środowiska narodowego, ale w większości z tymi opiniami się nie zgadzam. O moich kolegach z Ruchu Narodowego nie mogę powiedzieć, że działają z jakąś konsekwencją na szkodę państwa polskiego, natomiast mogę powiedzieć, że działają tak jak wszystkie partie – czyli plemiennie.
Co to znaczy?
Konfederacji zdarza się krytykować nawet te dobre rozwiązania rządu tylko dlatego, by brać udział w tej plemiennej wojnie w Polsce. Punktowanie każdego posunięcia PiS może się podobać liberalnym mediom, ale od ruchu narodowego powinniśmy wymagać więcej niż przewidywalnej kopaniny politycznej. Środowiska narodowe powinny umieć wspierać władzę w tych dobrych posunięciach, a nie tylko krytykować dla odróżnienia się i zbierania poparcia wśród niezadowolonego elektoratu.
Poglądy liderów ruchu narodowego są zbieżne z rosyjskim punktem widzenia?
Często pojawiają się takie agresywne ataki na narodowców, ale proszę zrozumieć, że jakiekolwiek próby wskazywania polityki zagranicznej innej niż prounijna i proamerykańska kończą się oskarżeniami tego typu i wyzwiskami, że Konfederacja to „ruskie onuce”. Tymczasem ostatnio to prezydent Duda odwiedził Turcję w poszukiwaniu innego sojusznika. Strategia spod znaku bycia „junior partnerem” USA się nie sprawdziła.
Chodzi mi o coś więcej. Ruchy nacjonalistyczne we wszystkich państwach postkomunistycznych i postsowieckich były spenetrowane przez dawne służby i nie ma powodów przypuszczać, że Polska stała się chlubnym wyjątkiem.
Nie wszystko mi się w Ruchu Narodowym podoba, czasem jestem postrzegany jako polityczna konkurencja dla nich, ale ja znam Krzysztofa Bosaka i Roberta Winnickiego i nie mogę powiedzieć, by byli inspirowani przez Rosję.
Po co więc udzielają wywiadów rosyjskiej agencji Sputnik? To nie są zwykłe media, tylko konkretne narzędzie dezinformacji Kremla.
Jest to poważny błąd, tak jak błędem jest koalicja z liberałami. Nie chcę się jednak skupiać na punktowaniu Konfederacji. Oni idą swoją drogą, a ja swoją – pracy organizacyjnej i społecznej, tworzeniu środowiska, które może coś zdziałać dla Polski bez mandatów w Sejmie. W moim ruchu, w Straży Narodowej czy w Rotach Niepodległości, są nie tylko wyborcy Konfederacji, lecz także sympatycy Prawa i Sprawiedliwości czy innych partii. Spotykam się z tymi, którzy chcą silnej Polski i których nie określa jedynie poparcie dla któregoś polityka. I to jest moim zdaniem klucz do rozwoju ruchu narodowego – łączenie, a nie dzielenie, aktywność społeczna, a nie partyjna.
Kim był Robert Bąkiewicz, zanim stał się jednym z liderów narodowców?
Myślę, że wkraczając w dorosłość w drugiej połowie lat 90., uległem tej liberalnej amerykańskiej kulturze, która kazała się bogacić, pracować i wygodnie żyć, skupiając się tylko na sobie. Byłem przedsiębiorcą, który tak definiował życiowy sukces. Ale w pewnym momencie w moim życiu osobistym nastąpił zwrot i poczułem, że trzeba się zająć czymś więcej niż tylko sobą. Duże znaczenie miało dla mnie uczestnictwo w Marszu Niepodległości, już wcześniej przeszkadzała mi coraz bardziej liberalna obyczajowo kultura, zrozumiałem, że trzeba bronić wspólnoty narodowej, a nie tylko najbliższego otoczenia.
Liberałowie mówią, że dostał pan od PiS 3 mln zł i za to kupił sprzęt, którym zagłuszył Tuska.
[Śmiech] Gdybym kupił sprzęt do zagłuszania Tuska, to byłby dużo lepszy niż ten ostatnio. Moje stowarzyszenie dostało pieniądze z Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej Dmowskiego i Paderewskiego w sposób legalny i formalny. To i tak kropla środków dla patriotycznych organizacji w morzu funduszy, jakie z międzynarodowych i zagranicznych ośrodków płyną do środowisk LGBT, pseudoekologicznych i innych. Ja się tymi kłamstwami liberałów nie przejmuję, niech oni uprawiają swoją propagandę, a my, narodowcy, zajmujmy się obroną wartości i pracą organizacyjną dla Polski.
Wywiad z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
