Wstrząsająca relacja ochotniczki ze zbombardowanego Charkowa
TYLKO U NAS. Wstrząsająca relacja ochotniczki ze zbombardowanego Charkowa: Żadnej nocy nie spędziłam w swoim domu

"Wyszłam złorzecząc rosyjskim żołnierzom, Putinowi, ale także rosyjskim matkom, które tych ludzi urodziły. One dziś nie protestują w Rosji, a ich dzieci giną i będą ginęły w trakcie tej wojny. Widziałem strach i krew, ale wiem, że przeżyjemy, że zwyciężymy w tej wojnie"
Jakub Maciejewski, nasz korespondent wojenny na Ukrainie rozmawiał z mieszkańcami obleganego i niemal zrównanego z ziemią Charkowa. Spotkał tam ochotniczkę Julę, która od kilku tygodni organizuje pomoc dla rannych, bezdomnych cywilów oraz dla bohatersko walczących żołnierzy. Jej słowa są jak akt oskarżenia przeciwko nie tylko Putinowi, ale także Rosjanom, którzy są głusi na cierpienie swoich ukraińskich sąsiadów.
Tysiąc budynków zostało już zniszczonych w Charkowie., w tym 800 budynków cywilnych. Charków płonie i każdego dnia słychać tu wybuchy i eksplozje. Dlaczego Rosjanie, mimo tego, nie są w stanie złamać oporu obrońców tego miasta? O tym niech opowie Jula
– zapowiedział swojego gościa Jakub Maciejewski.
Putin nie zwycięża, bo za dużo mu się wydaje. Żyję na tej wojnie i pomagam dzieciom, żołnierzom, cywilom, a nawet psom pozostawionym tu bez opieki. Nie, my nie jesteśmy na wojnie od kilu tygodni, ale jesteśmy na tej wojnie już od 8 lat. Żadnej nocy nie spędziłam w swoim domu od początku tej wojny. Teraz śpię w namiotach lub tam gdzie znajdę w miarę bezpieczne schronienie
– relacjonowała Jula z Charkowa.
Zakrwawione opatrunki
Ochotniczka pokazała też zakrwawione opatrunki, które pozostawiła sobie na pamiątkę dnia, w którym pierwsza rosyjska bomba spadła na cywilny teren w Charkowie.
Byłam tam na miejscy i zaczęłam pomagać rannym. Wszędzie sypało się szkło. Było wielu rannych. zachowałam te opatrunki, którymi ich opatrywałam. Bałam się nie o siebie, ale o nich. To była straszne. Ruszyłam na pomoc osobom znajdującym się pod zawalonym budynkiem. Iskander zniszczył sześć pięter bloku. Wyszłam z tych ruin i nie poznałam własnego miasta. Wyszłam złorzecząc rosyjskim żołnierzom, Putinowi, ale także rosyjskim matkom, które tych ludzi urodziły. One dziś nie protestują w Rosji, a ich dzieci giną i będą ginęły w trakcie tej wojny. Widziałem strach i krew, ale wiem, że przeżyjemy, że zwyciężymy w tej wojnie
– opowiadała ochotniczka Jula z Charkowa.
Będą walczyć dalej
Z kolei zdaniem Jakuba Maciejewskiego Ukraińcy są w stanie walczyć nadal, mimo zmęczenia i braku ciężkiego sprzętu.
Wola walki jest ogromna, a Ukraińcy nie wykorzystali wszystkich swoich sił. Nie wszyscy chętni dostali już broń, gdyż ochotników jest więcej niż sztuk broni. Widziałem w wioskach patrole, gdzie jeden karabin przypada na trzech ludzi, ale dwóch pozostałych posiada kije bejsbolowe. Z drugiej strony widziałem płaczących, schwytanych przez Ukraińców, dywersantów. Byli jak dzieci, które płaczą i proszą o litość. Rosjanie są silni tylko, gdy są w wojskowej kupie, gdy mają miażdżącą przewagę militarną. Wdać tu różnicę między narodem ukraińskim, a rosyjskim, pomiędzy Wschodem, a Zachodem
– mówił Jakub Maciejewski w telewizji wPolsce.pl.
WB
