W aferze z Kierwińskim kluczowy jest brak wiarygodności PO
W aferze z Kierwińskim nie jest kluczowe to, co się stało, tylko to, że ta władza jest nieprzewidywalna i kompletnie niewiarygodna

"Kierwiński, Budka, Sienkiewicz po to się wyrywają do Brukseli i Strasburga, żeby się uwolnić".
Nawet, gdy obecnie rządzący podają godzinę (mogą nawet pokazywać tarczę zegarka), nie ma żadnych gwarancji, że mówią prawdę.
W sprawie (aferze) z Marcinem Kierwińskim, szefem MSWiA, który chce odpłynąć do Brukseli, nie jest kluczowe (choć jest istotne) to, czy spożył i bełkotał. Kluczowe jest to, że bardzo niewielu dziwiłoby się, gdyby spożył i mimo to przemawiał. Tak jak mało kto byłby zdziwiony, że nie jest w stanie przejrzyście, logicznie i sensownie się wypowiadać. Nawet bez wspomagania. Jeśli obecnie rządzący są w stanie zrobić wszystko, co nielegalne, brutalne i nieestetyczne, żeby utrwalić swoją władzę, to czym w tym kontekście byłoby „nawalenie się”? Niczym.
