TYLKO U NAS

Prezydent Nawrocki o kulisach relacji z prezesem KaczyńskimPrezydent Nawrocki o kulisach relacji z prezesem Kaczyńskim

ifma.webp
Fratria / Prezydent Nawrocki o kulisach relacji z prezesem PiS
FacebookTwitter

Jak wyglądały początki relacji Karola Nawrockiego z Jarosławem Kaczyńskim? W publikowanych przez portal wPolityce.pl fragmentach książki prof. Andrzeja Nowaka prezydent z dużym szacunkiem mówi o prezesie Prawa i Sprawiedliwości, podkreślając, że ich pierwsze rozmowy dotyczyły historii, a nie polityki, a także zapewnia, iż jako prezes IPN zachowywał pełną niezależność i nigdy nie spotkał się z próbami wywierania na niego nacisku.

Portal wPolityce.pl publikuje kolejne fragmenty książki prof. Andrzeja Nowaka „Skąd się wziął Karol Nawrocki” – wywiadu-rzeki z prezydentem RP, poświęconego jego życiu, drodze zawodowej i politycznej oraz kulisom kampanii prezydenckiej. Publikacja przedstawia kolejne etapy kariery Karola Nawrockiego – od działalności naukowej i pracy w Instytucie Pamięci Narodowej po objęcie najwyższego urzędu w państwie.

Opublikowane przez wPolityce.pl fragmenty dotyczą okoliczności pierwszego spotkania Karola Nawrockiego z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Autor opisuje, jak doszło do nawiązania relacji między przyszłym prezydentem a liderem największej partii opozycyjnej oraz jakie znaczenie miały te wydarzenia dla dalszej współpracy obu polityków.

Pierwsze spotkanie

Podczas wywiadu Karol Nawrocki wspomina okoliczności swojego pierwszego spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Jak podkreśla, rozmowa nie dotyczyła polityki, lecz historii i jego badań nad dziejami „Solidarności”.

Jakoś tak to było, bo doktorat obroniłem w 2013 roku i rzeczywiście pod sam koniec pracy dotarłem także do Jarosława Kaczyńskiego – to był nasz pierwszy kontakt i wtedy nie miał on dalszego ciągu. Ja byłem historykiem, który pisał o Solidarności, on był świadkiem historii – i dokładnie tego dotyczyła nasza rozmowa

- mówi prezydent. 

Zresztą spotkaliśmy się w Elblągu. W tym czasie bywałem tam już regularnie w środowisku działaczy Solidarności. Naturalnie byli również państwo Gwiazdowie, później – gdy już wszedłem w to głębiej jako naczelnik – Andrzej Kołodziej. Poznałem też Annę Walentynowicz, spotkaliśmy się raz w 2009 roku, bez dalszej relacji. Czy to byli działacze elbląscy, czy gdańscy – Czesław Nowak, Andrzej Osipów i inni – było to właściwie moje naturalne środowisko. Byliśmy w stałym kontakcie, pisałem hasła do Encyklopedii Solidarności, żyłem tym światem i tymi ludźmi. Ten obraz był dla mnie z jednej strony pełen wdzięczności i uznania za to, co zrobili, ale z drugiej strony był też smutny. Bo pojawiało się pytanie: co dalej z nimi? Szczególnie wybrzmiewało to wśród działaczy Solidarności z Elbląga. Tadeusz Chmielewski, późniejszy wiceprezydent Elbląga, bardzo mi wtedy pomagał. I to wszystko układało się w obraz ludzi, którzy zrobili coś wielkiego, a później w dużej mierze zostali zepchnięci na margines.

- wskazuje wywiadzie rzeka.  

Brak politycznych relacji 

Prezydent, opowiadając o tym, jak w 2011 został wybranym radnym dzielnicowym w gdańskich Siedlcach, przyznaje, że przez wiele lat nie utrzymywał kontaktów ze światem polityki. Jak wspomina, Jarosław Kaczyński mógł być pierwszym politykiem, z którym kiedykolwiek odbył dłuższą rozmowę.

...ale to radnym dzielnicowym i to też bez żadnych kontaktów z politykami szczebla Rady Miejskiej. To znaczy: ja byłem zupełnie „pusty”, jeśli chodzi o jakąkolwiek aktywność polityczną – czy w ogóle o relacje z politykami

- zauważa. 

 Nie wiem nawet, czy Jarosław Kaczyński nie był pierwszym politykiem, z którym w ogóle rozmawiałem w swoim życiu. To było już na etapie doktoratu – kilka lat później. I to był też ten moment, kiedy pojawiła się Marta – to był czas, w którym się poznałem z moją przyszłą żoną

- przekazuje. 

Nacisków nie było 

W wywiadzie Karol Nawrocki odnosi się również do swojej współpracy z Jarosławem Kaczyńskim w czasie kierowania Instytutem Pamięci Narodowej. Zapewnia, że jako prezes IPN pozostawał w pełni niezależny i nie otrzymywał od prezesa PiS żadnych poleceń dotyczących swojej działalności.

Jarosław Kaczyński nigdy nie miał wobec mnie żadnych oczekiwań, żebym zrobił jakąś konkretną rzecz czy w Muzeum II Wojny Światowej, czy w Instytucie Pamięci Narodowej. Byłem i czułem się w pełni niezależnym prezesem IPN-u. Zresztą tak o Jarosławie Kaczyńskim mówią ci, którzy mają złą wolę. To nie jest typ człowieka, który mówiłby komuś spoza swojej partii, co ma robić. On tak nie funkcjonuje

- mówi

Kulisy kandydatury 

W rozmowie obecny prezydent opisuje także kulisy rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim jesienią 2024 roku, gdy padła propozycja ubiegania się o urząd prezydenta. Jak wspomina, długo nie wierzył, że ostatecznie to właśnie on zostanie kandydatem.

Była to już jesień 2024 roku. Pojawiałem się w tych rozmowach obok Mateusza Morawieckiego, Przemysława Czarnka, Tobiasza Bocheńskiego i wielu innych osób. Przypomnę, że w pewnym momencie przewijały się także nazwiska Radosława Piesiewicza, Waldemara Budy, Kacpra Płażyńskiego, Andrzeja Śliwki – było ich naprawdę sporo, pojawiały się nawet w zakładach bukmacherskich. Do tego momentu wciąż nie traktowałem tego serio. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy otrzymałem zaproszenie od Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy padło już formalne pytanie: czy chciałbym być kandydatem na kandydata

- ujawnia Karol Nawrocki w książce prof. Nowaka.

 Ta rozmowa, jak zresztą każda rozmowa z prezesem, miała bardzo dżentelmeński charakter. Nie była to rozmowa lidera partii z podporządkowanym mu działaczem, bo przecież nie byłem członkiem tej partii. Nie było więc tonu politycznego zobowiązania czy partyjnej dyscypliny. Nie miałem i nie mam żadnych obowiązków wobec Prawa i Sprawiedliwości – mam obowiązki wobec Polski. I w tym duchu prowadziliśmy tę rozmowę. Powiedziałem wtedy, że jeśli rzeczywiście taka będzie potrzeba Polski, to wyrażam zgodę, aby być kandydatem na kandydata. Mówię jednak zupełnie szczerze – wciąż wtedy nie wierzyłem, że ten scenariusz może się naprawdę zrealizować. Wydawało mi się, że pragmatyka partyjna ostatecznie zlikwiduje pomysł mojego kandydowania, że naturalna logika dużej partii zwycięży i pretendent do prezydentury zostanie wyłoniony z jej własnych szeregów

- podkreśla.

Karol Nawrocki w rozmowie z prof. Nowakiem odnosząc się do rządów Zjednoczonej Prawicy i mówi o  Jarosławie Kaczyńskim jako o "silnym i jednoznacznym" liderze. Były prezes IPN przyznaje w rozmowie z historykiem, że do samego końca nie wierzył, że Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje się na kandydata obywatelskiego.

Mogę to powiedzieć otwarcie – choć oczywiście nie o wszystkich szczegółach. Ostateczna decyzja o wskazaniu kandydata wspieranego przez PiS należała do Jarosława Kaczyńskiego. Szczerze mówiąc, przy całym moim szacunku i osobistej sympatii do Jarosława Kaczyńskiego, do samego końca nie wierzyłem, że rzeczywiście jest gotów wskazać kandydata bezpartyjnego. Nawet w dniu ogłoszenia tej decyzji wciąż miałem w sobie poczucie pewnego niedowierzania

- przyznaje Nawrocki.

as/ wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.