Prezydent Nawrocki o kulisach relacji z prezesem KaczyńskimPrezydent Nawrocki o kulisach relacji z prezesem Kaczyńskim

Jak wyglądały początki relacji Karola Nawrockiego z Jarosławem Kaczyńskim? W publikowanych przez portal wPolityce.pl fragmentach książki prof. Andrzeja Nowaka prezydent z dużym szacunkiem mówi o prezesie Prawa i Sprawiedliwości, podkreślając, że ich pierwsze rozmowy dotyczyły historii, a nie polityki, a także zapewnia, iż jako prezes IPN zachowywał pełną niezależność i nigdy nie spotkał się z próbami wywierania na niego nacisku.
Portal wPolityce.pl publikuje kolejne fragmenty książki prof. Andrzeja Nowaka „Skąd się wziął Karol Nawrocki” – wywiadu-rzeki z prezydentem RP, poświęconego jego życiu, drodze zawodowej i politycznej oraz kulisom kampanii prezydenckiej. Publikacja przedstawia kolejne etapy kariery Karola Nawrockiego – od działalności naukowej i pracy w Instytucie Pamięci Narodowej po objęcie najwyższego urzędu w państwie.
Opublikowane przez wPolityce.pl fragmenty dotyczą okoliczności pierwszego spotkania Karola Nawrockiego z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Autor opisuje, jak doszło do nawiązania relacji między przyszłym prezydentem a liderem największej partii opozycyjnej oraz jakie znaczenie miały te wydarzenia dla dalszej współpracy obu polityków.
Pierwsze spotkanie
Podczas wywiadu Karol Nawrocki wspomina okoliczności swojego pierwszego spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Jak podkreśla, rozmowa nie dotyczyła polityki, lecz historii i jego badań nad dziejami „Solidarności”.
Jakoś tak to było, bo doktorat obroniłem w 2013 roku i rzeczywiście pod sam koniec pracy dotarłem także do Jarosława Kaczyńskiego – to był nasz pierwszy kontakt i wtedy nie miał on dalszego ciągu. Ja byłem historykiem, który pisał o Solidarności, on był świadkiem historii – i dokładnie tego dotyczyła nasza rozmowa
- mówi prezydent.
Zresztą spotkaliśmy się w Elblągu. W tym czasie bywałem tam już regularnie w środowisku działaczy Solidarności. Naturalnie byli również państwo Gwiazdowie, później – gdy już wszedłem w to głębiej jako naczelnik – Andrzej Kołodziej. Poznałem też Annę Walentynowicz, spotkaliśmy się raz w 2009 roku, bez dalszej relacji. Czy to byli działacze elbląscy, czy gdańscy – Czesław Nowak, Andrzej Osipów i inni – było to właściwie moje naturalne środowisko. Byliśmy w stałym kontakcie, pisałem hasła do Encyklopedii Solidarności, żyłem tym światem i tymi ludźmi. Ten obraz był dla mnie z jednej strony pełen wdzięczności i uznania za to, co zrobili, ale z drugiej strony był też smutny. Bo pojawiało się pytanie: co dalej z nimi? Szczególnie wybrzmiewało to wśród działaczy Solidarności z Elbląga. Tadeusz Chmielewski, późniejszy wiceprezydent Elbląga, bardzo mi wtedy pomagał. I to wszystko układało się w obraz ludzi, którzy zrobili coś wielkiego, a później w dużej mierze zostali zepchnięci na margines.
- wskazuje wywiadzie rzeka.
Brak politycznych relacji
Prezydent, opowiadając o tym, jak w 2011 został wybranym radnym dzielnicowym w gdańskich Siedlcach, przyznaje, że przez wiele lat nie utrzymywał kontaktów ze światem polityki. Jak wspomina, Jarosław Kaczyński mógł być pierwszym politykiem, z którym kiedykolwiek odbył dłuższą rozmowę.
...ale to radnym dzielnicowym i to też bez żadnych kontaktów z politykami szczebla Rady Miejskiej. To znaczy: ja byłem zupełnie „pusty”, jeśli chodzi o jakąkolwiek aktywność polityczną – czy w ogóle o relacje z politykami
- zauważa.
Nie wiem nawet, czy Jarosław Kaczyński nie był pierwszym politykiem, z którym w ogóle rozmawiałem w swoim życiu. To było już na etapie doktoratu – kilka lat później. I to był też ten moment, kiedy pojawiła się Marta – to był czas, w którym się poznałem z moją przyszłą żoną
- przekazuje.
Nacisków nie było
W wywiadzie Karol Nawrocki odnosi się również do swojej współpracy z Jarosławem Kaczyńskim w czasie kierowania Instytutem Pamięci Narodowej. Zapewnia, że jako prezes IPN pozostawał w pełni niezależny i nie otrzymywał od prezesa PiS żadnych poleceń dotyczących swojej działalności.
Jarosław Kaczyński nigdy nie miał wobec mnie żadnych oczekiwań, żebym zrobił jakąś konkretną rzecz czy w Muzeum II Wojny Światowej, czy w Instytucie Pamięci Narodowej. Byłem i czułem się w pełni niezależnym prezesem IPN-u. Zresztą tak o Jarosławie Kaczyńskim mówią ci, którzy mają złą wolę. To nie jest typ człowieka, który mówiłby komuś spoza swojej partii, co ma robić. On tak nie funkcjonuje
- mówi
Kulisy kandydatury
W rozmowie obecny prezydent opisuje także kulisy rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim jesienią 2024 roku, gdy padła propozycja ubiegania się o urząd prezydenta. Jak wspomina, długo nie wierzył, że ostatecznie to właśnie on zostanie kandydatem.
Była to już jesień 2024 roku. Pojawiałem się w tych rozmowach obok Mateusza Morawieckiego, Przemysława Czarnka, Tobiasza Bocheńskiego i wielu innych osób. Przypomnę, że w pewnym momencie przewijały się także nazwiska Radosława Piesiewicza, Waldemara Budy, Kacpra Płażyńskiego, Andrzeja Śliwki – było ich naprawdę sporo, pojawiały się nawet w zakładach bukmacherskich. Do tego momentu wciąż nie traktowałem tego serio. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy otrzymałem zaproszenie od Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy padło już formalne pytanie: czy chciałbym być kandydatem na kandydata
- ujawnia Karol Nawrocki w książce prof. Nowaka.
Ta rozmowa, jak zresztą każda rozmowa z prezesem, miała bardzo dżentelmeński charakter. Nie była to rozmowa lidera partii z podporządkowanym mu działaczem, bo przecież nie byłem członkiem tej partii. Nie było więc tonu politycznego zobowiązania czy partyjnej dyscypliny. Nie miałem i nie mam żadnych obowiązków wobec Prawa i Sprawiedliwości – mam obowiązki wobec Polski. I w tym duchu prowadziliśmy tę rozmowę. Powiedziałem wtedy, że jeśli rzeczywiście taka będzie potrzeba Polski, to wyrażam zgodę, aby być kandydatem na kandydata. Mówię jednak zupełnie szczerze – wciąż wtedy nie wierzyłem, że ten scenariusz może się naprawdę zrealizować. Wydawało mi się, że pragmatyka partyjna ostatecznie zlikwiduje pomysł mojego kandydowania, że naturalna logika dużej partii zwycięży i pretendent do prezydentury zostanie wyłoniony z jej własnych szeregów
- podkreśla.
Karol Nawrocki w rozmowie z prof. Nowakiem odnosząc się do rządów Zjednoczonej Prawicy i mówi o Jarosławie Kaczyńskim jako o "silnym i jednoznacznym" liderze. Były prezes IPN przyznaje w rozmowie z historykiem, że do samego końca nie wierzył, że Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje się na kandydata obywatelskiego.
Mogę to powiedzieć otwarcie – choć oczywiście nie o wszystkich szczegółach. Ostateczna decyzja o wskazaniu kandydata wspieranego przez PiS należała do Jarosława Kaczyńskiego. Szczerze mówiąc, przy całym moim szacunku i osobistej sympatii do Jarosława Kaczyńskiego, do samego końca nie wierzyłem, że rzeczywiście jest gotów wskazać kandydata bezpartyjnego. Nawet w dniu ogłoszenia tej decyzji wciąż miałem w sobie poczucie pewnego niedowierzania
- przyznaje Nawrocki.
as/ wPolityce.pl
