TYLKO U NAS. Kto nam kradnie wybory?TYLKO U NAS. Kto nam kradnie wybory?
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego zakończyło się głosowaniem ponad 170 tys. mieszkańców. W reportażu Mariusza Pilisa w Telewizji wPolsce24 przyjrzano się kulisom protestu referendalnego, który dziewięć dni później trafił do Sądu Okręgowego, oraz sylwetce jego autora – byłego opozycjonisty Edwarda Nowaka.
W reportażu Telewizji wPolsce24 przyjrzano się kulisom referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz protestowi wyborczemu, który wpłynął do Sądu Okręgowego dziewięć dni po głosowaniu.
Przypominamy, że 24 maja w Krakowie odbyło się referendum, w którym udział wzięło ponad 170 tys. mieszkańców. Wcześniej zwolennicy prezydenta miasta i środowiska związane z Koalicją Obywatelską apelowały do krakowian o nieuczestniczenie w głosowaniu.
W materiale przypomniano, że akcja zniechęcania mieszkańców do udziału w referendum nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Dziewięć dni po głosowaniu do Sądu Okręgowego wpłynął protest referendalny. Jego autor wskazał na możliwość zakłócenia ciszy wyborczej poprzez zachęcanie mieszkańców do udziału w referendum.
Kim jest autor protestu?
Protest firmuje Edward Nowak, były opozycjonista z czasów PRL. Przez 10 lat był członkiem PZPR, a od 1980 roku działał w „Solidarności”. Był również więziony przez komunistyczne władze. Po 1989 roku został posłem na Sejm i ministrem. Obecnie jest prezesem stowarzyszenia Sieć Solidarności oraz aktywnym uczestnikiem protestów Komitetu Obrony Demokracji.
Wojciech Jakubowski, dziennikarz i członek komitetu wyborczego Jana Hoffmana, zwrócił uwagę także na późniejszą działalność Nowaka.
Przez rząd Donalda Tuska był nominowany na prezesa najważniejszej spółki zbrojeniowej w Polsce Bumar. Spółka stricte strategiczna to nie jest osoba przypadkowa
– powiedział w rozmowie z Telewizją wPolsce24.
Do życiorysu Nowaka odniósł się również Zbigniew Fijak, działacz opozycyjny z czasów PRL, polityk i samorządowiec.
Ten życiorys też jest specyficzny. Jedyna osoba, która została przywrócona do pracy w Hucie Lenina. Nikt inny z tych wyrzuconych nie został. Jedyna znana postać opozycyjna pracująca na kierowniczym stanowisku w firmie polonijnej w drugiej połowie lat 80. Każdy, kto zna te czasy, wie, co to znaczyło
– wskazał.
Fijak zwrócił również uwagę na wysokość odszkodowania, jakie Nowak otrzymał za działalność opozycyjną.
Opozycjoniści krakowscy, małopolscy dostają, bo to gdzieś tam z różnych powodów śledziłem, po kilkanaście tysięcy złotych odszkodowania. Pan Nowak dostał 450 tysięcy odszkodowania mniej więcej w tym samym czasie za porównywalną działalność
– powiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że nie ma podstaw do twierdzenia, iż Nowak współpracował ze służbami PRL.
Żeby było jasne, nie ma cienia śladu jakiejkolwiek współpracy pana Nowaka ze służbami PRL-owskimi
– podkreślił.
as/źr. wPolityce.pl za wPolsce24
