Tuszów Narodowy nie odpuszcza. Wraca sprawa "Strefy Wolnej od LGBT"NASZ NEWS Tuszów Narodowy nie odpuszcza. Wraca do sprawy tablic "Strefa Wolna od LGBT"

Gmin Tuszów Narodowy wniósł kasację kasację do Sądu Najwyższego przeciwko Bartowi Staszewskiemu. Chodzi o słynne tabliczki agitatora imitujące informacyjny znak drogowy, z napisem „Strefa wolna od LGBT”. Dwie poprzednie instancje sądu stwierdziły, że podawana przez działacza LGBT informacja była prawdziwa. – To bardzo niesprawiedliwy wyrok. Te znaki były powieszone bez naszej zgody. Ten człowiek szkalował naszą gminę, jakbyśmy dyskryminowali ludzi ze względu na ich orientację, co jest absolutną nieprawdą - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Andrzej Głaz, wójt Tuszowa Narodowego.
„Samorząd wolny od ideologii LGBT”
Kasacja sięga do sprawy która miała początek 29 marca 2019 r. Rada gminy Tuszów Narodowy (woj. podkarpackie) przyjęła wówczas stanowisko w sprawie powstrzymywania ideologii LGBT przez samorząd. W treści tego stanowiska Rada Gminy wskazała, że podejmuje deklarację „Samorząd wolny od ideologii LGBT”.
To była jedna z wielu odpowiedzi gmin, zlokalizowanych głównie z Polsce wschodniej i południowo wschodniej, na przyjęcie w lutym 2019 szczególnej deklaracji przez Rafała Trzaskowskiego. Prezydent Warszawy zapowiedział w niej, że zamierza stosować się do wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia i włączyć tematykę LGBT do szkolnych programów edukacji seksualnej w stolicy.
Wówczas szereg samorządów w Polsce ogłosiły stanowisko, zgodnie z którym chciały one, wbrew ideologii LGBT, promować tradycyjne wartości, w tym przywiązanie do rodziny czy religii. Sprzeciwiały się zarazem „seksualizacji dzieci”.
Akcja agitatora LGBT
Od stycznia 2020 roku Bart Staszewski rozpoczął swoją akcję. Jeździł po gminach, które sprzeciwiły się szerzeniu u siebie „ideologii LGBT” i robił zdjęcia zainstalowanym przez siebie informacyjnym znakom drogowym, które zostały wykonany na wzór oryginalnych tablic tego typu. Agitator umieścił na nich napis „Strefa wolna od LGBT”.
W lipcu 2020 roku Staszewski umieścił w serwisach Facebook i Instagram zdjęcia tabliczki „ Strefa wolna od LGBT” w czterech językach. Tablice zamontował tuż pod znakiem drogowym z napisem Tuszów Narodowy.
"Strefa" w Parlamencie Europejskim
Jego akcja miała mieć, jak potem twierdził, charakter happeningu, ale informacja zaczęła już żyć własnym życiem. Hasło, które istniało dotąd w publicystycznych publikacjach, za sprawą działacza LGBT, zyskało znamiona oficjalnej informacji, jak zaznaczały gminy, absolutnie niezgodnej z rzeczywistością.
O rzekomych „strefach” zrobiło się głośno za granicą. W listopadzie 2021 r. europoseł Zdzisław Krasnodębski musiał prostować informacje podane na znakach drogowych Staszewskiego. Tę kwestię poruszano podczas posiedzenia Wspólnego Komitetu Parlamentarnego Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
Już wcześniej Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą „LGBTI-free zones” w Polsce. Tego określenia użyto w tytule dokumentu, a w treści pisano już o „ideologii LGBT”.
To kluczowe rozróżnienie, bo gminy, w tym Tuszów Narodowy, podkreślają, że ich stanowiska nigdy nie dotyczyły ludzi, a jedynie ideologii głoszonej w tych środowiskach.
"Nigdy przeciw ludziom"
Sądy poprzednich instancji uznały, że akcja Barta Staszewskiego była rodzajem happeningu, a ten dopuszcza pewne skróty.
Oczywiście happening dopuszcza skróty. Natomiast w tym przypadku miało to rodzaj informacji, która była nieprawdziwa. W żadnym z przyjętych stanowisk gminy nie ma słowa o jakimkolwiek wykluczeniu ludzi. Gmina kładła nacisk na to, jakie wartości zamierza promować. Jeśli już, to występowała przeciwko ideologii, która jest w sprzeczności z tymi wartościami.
- mówi w rozmowie z wPolityce mec. dr Monika Brzozowska-Pasieka, pełnomocnik gminy
Skrót LGBT oznacza konkretne grupy ludzi. I informację o ich wykluczeniu zawierały tablice zamontowane przez pozwanego. Gmina nigdy o czymś takim nie wspomniała
- dodaje prawnik.
Kasacja musi jeszcze przejść proceduralną zgodę sądu apelacyjnego, by trafić do Sądu Najwyższego.
