Tusk zasady ma tam, gdzie zwykle
Tusk wykalkulował, że jeśli po raz kolejny oszuka pary homoseksualne, to może nie wygrać wyborów, a zasady ma tam, gdzie zwykle

Tusk już zaczął liczyć głosy przed wyborami w 2027 r. i wyszło mu, że trzeba wykonać gest wobec środowisk homoseksualnych, bo mogą one już przestać głosować „w ciemno”.
Tusk już zaczął liczyć głosy przed wyborami w 2027 r. i wyszło mu, że trzeba wykonać gest wobec środowisk homoseksualnych, bo mogą one już przestać głosować „w ciemno”.
Premier Donald Tusk ma w zwyczaju nawet wielokrotnie się do czegoś zobowiązywać, a potem nic nie robić. Tę zasadę przez ostatnie 15 lat stosował nawet wobec środowisk homoseksualnych, ale nagle stwierdził, że może mu się to wyborczo nie opłacić. Bo szef rządu i przewodniczący Koalicji Obywatelskiej, wbrew swoim zaklęciom, nie kieruje się żadnymi zasadami, ale wyłącznie kalkulacjami. A kalkuluje szczególnie wtedy, gdy zewnętrzne okoliczności i czynniki nie dają się obejść. Gdyby można je ignorować, robiłby to z ochotą, niezależnie od tego, czego sprawa dotyczy. Szybki to on jednak nie jest, bo poczuł się zmuszony do realnej interwencji dopiero po pół roku od momentu zaistnienia swego rodzaju zewnętrznego przymusu. Oczywiście w wyniku kalkulacji.
