Tusk musiał się wstrzymać? Wszystko przez... Nawrockiego?
Tusk musiał się wstrzymać? Wszystko przez... Nawrockiego?

Jeśli mecenas Roman Giertych choć odrobinę liczył na stołek ministra sprawiedliwości (jak głosiły spekulacje medialne), to chyba będzie musiał na razie obejść się smakiem. Dziennikarze Onetu przekonują, że premier Donald Tusk nie ma takich planów, jednak niekoniecznie dlatego, że wysoko ceni sobie pracę szefa MS Waldemara Żurka.
Niedawno media spekulowały o nadchodzących zmianach w rządzie koalicji 13 grudnia. Waldemara Żurka na stanowisku ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego miałby zastąpić mecenas Roman Giertych. Taki scenariusz rozważała w „Newsweeku” Dominika Długosz, jednak mecenas słynący z zamiłowania do dziwnych teorii, jak ta o „rozbiorze Ukrainy”, dał do zrozumienia, że raczej nie jest zainteresowany nową funkcją, jak również – że nie ma w tym kierunku decyzji premiera. Mimo to wizja ewentualnego wejścia Giertycha do rządu oburzyła nawet niektórych koalicjantów – np. Annę Marię Żukowską, szefową klubu parlamentarnego Lewicy.
Do powołania kogoś na ministra potrzeba dwóch elementów: decyzji premiera i zgody zainteresowanego. Na tę chwilę brakuje do zakończenia procesu powołania mnie na ministra sprawiedliwości właśnie tych dwóch elementów
- napisał Roman Giertych na platformie X, do Żukowskiej zwracając się: „niech się pani uspokoi”.
Nie będzie zmiany w MS?
Wczoraj w podcaście „Stan Wyjątkowy” Dominika Długosz wraz z Andrzejem Stankiewiczem postanowili rozwiać wątpliwości.
Właśnie doszłam już do Waldemara Żurka. Bardzo mocne wsparcie miał dostać od premiera. Też nie będzie tutaj podmianki ministra na kogokolwiek innego, mimo że o tym się mówiło, czyli Romana Giertycha
- stwierdziła Długosz.
Stankiewicz przerwał koleżance, zwracając uwagę na istotną przeszkodę:
Nawrocki na pewno nie powołałby Giertycha
- powiedział dziennikarz.
Nasuwa się pytanie, czy ktokolwiek poważny w ogóle powołałby Giertycha na jakiekolwiek stanowisko.
Proszę zwrócić uwagę, że Żurka powoływał Andrzej Duda. Tusk zrobił rekonstrukcję po przegranych przez Trzaskowskiego wyborach, ale przed zaprzysiężeniem Nawrockiego. Duda nie robił wtedy fochów, chociaż wiadomo było, kim jest Żurek
- podkreślił Stankiewicz.
A tutaj na pewno by się to nie wydarzyło.
- przytomnie zauważyła Długosz, po czym „wyjawiła”:
Nie będzie odwołania Żurka dlatego, że Donald Tusk miał powiedzieć, że zdaje sobie sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej Żurek jest w sprawie rozliczeń.
Zdaje sobie sprawę, bo może właśnie dlatego teraz dotarło do niego, że ta prokuratura jest zabetonowana i że rozliczenia idą takim tempem, jakim iść powinny w państwie prawa, i że Waldemar Żurek jest w tej chwili bezpieczny. Więc nie będzie oddawania fartucha, proszę państwa, w żadnym przypadku. Mamy spokój do końca wakacji przynajmniej
- powiedziała.
Cóż, jeszcze w kwietniu ta sama Dominika Długosz przekonywała, że to premier Donald Tusk „hamuje” ministra Żurka, który jest zbuntowanym, bezkompromisowym idealistą, ale musi „miotać się w bagnie pozostawionym mu przez Ziobrę”. Miejmy jednak nadzieję, że nie tylko sprzeciw prezydenta Nawrockiego powstrzymuje szefa rządu przed podarowaniem Giertychowi ministerialnego stołka.
Joanna Jaszczuk, źr. wPolityce.pl, za: YT/@stan_wyjatkowy, Newsweek, Onet
