Tusk reaguje na rosyjski pocisk: Więcej Patriotów dla Ukrainy!Reakcja Tuska na rakietę w Polsce: Oddamy więcej Patriotów Ukrainie!

Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz wyciągają pierwsze wnioski z wybuchu rosyjskiej rakiety w woj. lubelskim. Premier i szef MON zapowiedzieli, że będą rozważać „jak najszybciej” dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi rakietami do systemu Patriot „jeśli będzie taka potrzeba”. Na Ukrainę mają być też przekazane myśliwce MiG-29. Rząd zastanawia się jeszcze na czyj koszt wysłużone maszyny zostaną wyremontowane. Czy Polska pokryje te wydatki? „Na razie nie rozmawiamy o takiej sytuacji” - odpowiada Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Wiceszefowa MON nie zaprzeczyła jednak kategorycznie, by rząd nie brał tego pod uwagę.
Blisko był drugi pocisk
Pierwsze decyzje i zapowiedzi rządu Tuska zdumiewają. Rosyjski pocisk manewrujący, który mimo ostrzeżeń Ukraińców wleciał w głąb terytorium kraju i eksplodował w polu, obnażył szereg, jak zaznaczają eksperci, wręcz kompromitujących słabości polskiej obrony przeciwlotniczej. Rakieta Ch-101 była obecna w naszej przestrzeni powietrznej przez 6 minut, a przez dłuższy czas władze nie wiedziały, czym był obiekt, który eksplodował. Szef rządu początkowo opowiadał o nawet rakiecie balistycznej.
Co więcej, jak pisze "Rzeczpospolita", oprócz rosyjskiego obiektu, który spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia, bardzo blisko naszej granicy leciał drugi pocisk. Celem najpewniej było lotnisko we Lwowie, ale nasz nasz system Patriot również nie zadziałał.
Co na to Tusk?
Po kwietniowym wywiadzie Tuska dla "Financial Times", w którym premier ostrzegał przed rychłą napaścią Rosji na państwa NATO, oraz po ujawnieniu informacji o przekazaniu Ukrainie w maju rakiet systemu Patriot, jedną z pierwszych reakcji rządu na wybuch rosyjskiego pocisku, przelatującego przez dziurawą jak sito polską obronę, była zapowiedź oddania za wschodnią granicę kolejnych Patriotów.
Tusk i Kosiniak-Kamysz oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się dziś w pobliże miejscowości Tarnawa-Kolonia, gdzie wybuchł pocisk, który nad ranem spadł na pobliskie pole.
Po tym zdarzeniu, paradoksalnie, będę wspólnie z panem premierem (wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem) rozważał jak najszybciej dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami, jeśli będzie taka potrzeba
– stwierdził Tuska na miejscu.
Patrioty lepsze w cudzych rękach?
Ten pomysł skomentował dziennikarz TV wPolsce24, Samuel Pereira.
Zdaniem premiera to, co wydarzyło się dziś na Lubelszczyźnie to dowód na to, że należy przekazać Ukrainie jeszcze więcej rakiet do systemu Patriot. Skąd to zaufanie i pewność, że w cudzych rękach lepiej ochronią 🇵🇱 niebo, niż gdyby były w posiadaniu naszych wojskowych?
- pytał publicysta.
Donald Tusk niejako motywował swoją decyzję nie tylko incydentem w woj. lubelskim, ale też rozmową odbytą dzień wcześniej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Sprawa jest dość ewidentna: najbliższe 100 dni może rozstrzygnąć o tej wojnie i to jest 50/50
- stwierdził.
Kto zapłaci za remont MiG-ów?
Na pociskach systemu Patriot się nie skończy. Jak powiedziała wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, na stole jest oferta ze strony Ukrainy:
Polska wysyła MiG-i29, Ukraina przekazuje drony.
Wysłużone myśliwce wymagają jednak remontu, resort MON nie wie jeszcze, kto miałby zapłacić za tę usługę. Sobkowiak-Czarnecka zastrzega wprawdzie, że rząd „na razie nie rozmawia” o sytuacji, w której Polska miałaby płacić za remont tych maszyn. Nie stwierdziła jednak jednoznacznie, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.
Do ukraińskich pilotów w poprzednich latach trafiło już kilkanaście polskich MiG-ów, teraz Ukraina miała otrzymać kilka kolejnych. W zamian Polska miała otrzymać dostęp do części technologii dronowych
Jeszcze w połowie lipca minister obrony, pytany o płynące ze strony ukraińskiej głosy o potrzebnej modernizacji samolotów, mówił, że są otwarci na dyskusję i - Jeżeli Ukraina widzi potrzebę modernizacji, to możemy tutaj jak najbardziej pomóc, ale koszty są tutaj po stronie państwa ukraińskiego lub państw sojuszniczych, które będą chciały pokryć te koszty – powiedział wówczas szef MON.
sc/źr. wPolityce.pl za X/PAP/rp.pl
