Tusk raz szczuje na opozycję, potem chce z nią współpracować
Donald Tusk raz szczuje na opozycję, a później chce z nią współpracować. To coraz bardziej zastanawiające. „Konia kują, a żaba nogę podstawia”

Tylko z ostatnich dni, dwa wpisy premiera Tuska, które dzieli zaledwie 16 godzin, jeden szczujący na obecną opozycję przy użyciu ordynarnych kłamstw i drugi zachęcający do współpracy, wręcz się pod nią podczepiający.
Tylko z ostatnich dni, dwa wpisy na portalu X premiera Donalda Tuska, które dzieli zaledwie 16 godzin, jeden szczujący na obecną opozycję przy użyciu ordynarnych kłamstw i drugi zachęcający do współpracy, wręcz się pod nią podczepiający. Pierwszy z nich „Przegłosowanie ustawy azylowej pomoże nam (po latach chaosu, korupcji i pozorowanych działań rządu Morawieckiego) w odzyskaniu kontroli na naszej granicy. Teraz jeszcze Senat oraz podpis Prezydenta i rząd będzie mógł wydać stosowne rozporządzenie”. Drugi, napisany 16 godzin później „Proszę wszystkich o docenianie i uszanowanie wysiłków każdego, kto podejmuje je na rzecz bezpieczeństwa Polski. Rząd i Prezydent muszą w tej sprawie działać razem, niezależnie od wszystkich różnic”.
Ten pierwszy nawiązuje do uchwalonej w Sejmie, przedstawionej przez rząd Tuska ustawy zawierającej między innymi możliwość zawieszenia prawa do azylu, za którą głosował klub Prawa i Sprawiedliwości, a nie głosowała obecna w rządzie Lewica. Premier, zresztą nieobecny podczas tego głosowania, w związku z tym, że głosowanie największego klubu opozycyjnego pozwoliło tę ustawę przyjąć, parę godzin później zdecydował się na złożenie mu „podziękowań”, w charakterystyczny dla siebie sposób. To podziękowanie zawarł w słowach „po latach chaosu, korupcji i pozorowanych działań rządu Morawieckiego”, każde z nich jest wręcz ordynarnym kłamstwem, bo tyle, ile zrobił dla poprawy bezpieczeństwa na naszej granicy z Białorusią rząd Morawieckiego, nie zrobił do tej pory nikt, ba ówczesna opozycja na czele z Tuskiem, robiła wszystko, aby mu w tym przeszkodzić. Głosowanie przeciw ustawie o budowie zapory, bieganie po granicy przez czołowych polityków Platformy i domaganie się wpuszczania nielegalnych imigrantów, sprowadzanych na granicę białorusko-polską przez służby Putina i Łukaszenki, spektakle w Sejmie ze słynnym „wpuście w końcu tych ludzi do Polski. Kim są, ustali się później” i dramatycznym „gdzie są dzieci z Michałowa?”, to tylko niektóre przykłady „koncyliacyjnych” działań ówczesnej opozycji. W ciągu zaledwie 9 miesięcy rząd Morawieckiego doprowadził do zbudowania za 1,5 mld zł 180 kilometrów muru i tylko dzięki niemu zarówno wtedy, jak i teraz, realnie można bronić granicy przed napływem nielegalnych imigrantów, wypychanych do Polski przez rosyjskie i białoruskie służby.
Tak naprawdę mamy coraz poważniejszy problem z nielegalnymi imigrantami, których masowo zawracają do Polski niemieckie służby graniczne i policja, a polska straż graniczna chętnie ich przyjmuje. Taką dyspozycję ma od ministra spraw wewnętrznych, bo jak mówił publicznie kanclerz Scholz, rozmawiał ze wszystkim szefami rządów krajów graniczących z Niemcami i wszyscy zgodzili się na przyjmowanie zawracanych nielegalnych imigrantów. Tyle tylko, że jak ostatnio podano statystyki za 2024 rok, Włochy w tej procedurze przyjęły tylko 4 osoby, a do Polski zawrócono około 10 tysięcy, a od 1 marca te zwroty jeszcze przyśpieszą, bo Niemcy otwierają w pobliżu polskiej granicy specjalny ośrodek deportacyjny.
Drugi wpis Tuska zachęcający do współpracy opozycję w sprawach bezpieczeństwa jest tak naprawdę próbą podczepienia się pod działania prezydenta Andrzeja Dudy, który ma doskonałe relacje zarówno z najbliższym otoczeniem prezydenta USA, jak i samym Donaldem Trumpem. Spotkał się z nim właśnie wczoraj jako pierwszy przywódca kraju należącego do UE, przed prezydentem Macronem i premierem W. Brytanii Starmerem, przeprowadzając bardzo dobre rozmowy w sprawach polskiego bezpieczeństwa, podczas gdy Tusk o takim spotkaniu może tylko pomarzyć. Jego oskarżenia prezydenta Trumpa o bycie ruskim agentem czy obraźliwe wpisy Sikorskiego i Klicha, są doskonale znane nowej administracji amerykańskiej i tak naprawdę, nie mają oni tam czego szukać. Spotkanie Sikorskiego z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio miało raczej charakter informacyjny, wcześniej rozmowy o takim charakterze, mieli ministrowie spraw zagranicznych Francji, W. Brytanii i Włoch. Dobrze byłoby, żeby w związku z tym, rząd Tuska prezydentowi tylko nie przeszkadzał, to jest duża szansa, że wszystkie sprawy związane z bezpieczeństwem Polski, zostaną załatwione z korzyścią dla naszego kraju. Jeszcze lepiej byłoby, żeby Tusk nie próbował podczepić się pod sukces negocjacyjny prezydenta Dudy, bo wygląda to, coraz bardziej tak, jak w tym przysłowiu „konia kują, a żaba nogę podstawia”.
A swoją drogą tak skrajne przeciwstawne wypowiedzi publiczne premiera Tuska, prezentowane w krótkich odstępach czasu, które coraz częściej mu się zdarzają, są coraz bardziej zastanawiające. Rzeczywiście premier funkcjonuje w coraz większym stresie, koncepcja zemsty na opozycji coraz bardziej mu się „rozłazi”, koalicjanci coraz bardziej krnąbrni, zwycięstwo Trzaskowskiego coraz bardziej niepewne, wszystko to niewątpliwie źle może wpływać na psychikę.
