Tusk przez lata był w orszaku putinofilów daleko przed Orbánem
Tusk przez lata był w orszaku putinofilów daleko przed Orbánem, Le Pen, Salvinim czy Abascalem i był dla władcy Rosji dużo bardziej użyteczny

Nie ma takiej góry, łącznie z ogromną Olympus Mons na Marsie, którą można by przykryć zasługi Donalda Tuska dla Władimira Putina i żenujące umizgi do niego.
Nie ma takiej góry, łącznie z ogromną Olympus Mons na Marsie, którą można by przykryć zasługi Donalda Tuska dla Władimira Putina i żenujące umizgi do niego.
Stara i pierwsza zasada rosyjskiej tajnej służby Ochrany (z czasów carskich) polegała na tym, żeby zawsze iść „w zaparte” i przypisywać współpracę z ową Ochraną tym, którzy byli jej wrogami. Dziwnym trafem, a może wcale nie, tę zasadę stosuje premier Donald Tusk. „Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Karolu Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno” – napisał Tusk po mało ważnym spięciu prezydenta z funkcjonariuszem TVN24. O tym, kto naprawdę wpakował się w rosyjskie bagno i nie jest w stanie się z niego wydostać będzie poniżej.
