Tusk już żeruje na tragedii! Atakuje prezydentaTusk już żeruje na tragedii! Atakuje prezydenta

FacebookTwitter

Premier Donald Tusk, zamiast przy okazji straszliwej tragedii, zachować się choć raz jak odpowiedzialny polityk, postanowił wykorzystać atak w szkole do… uderzenia w prezydenta i opozycję. „Chciałbym, żeby to dotarło do tych, którzy blokowali tę ustawę. Gdyby dzisiaj ten młodociany nożownik transmitował zbrodnię w internecie, to nie moglibyśmy tej treści zablokować, ponieważ nie dostaliśmy tego narzędzia prawnego do ręki” – przekonywał.

Już sam wczorajszy atak nożownika w szkole w Ostrołęce wzbudził poważny niepokój zarówno rodziców, jak i uczniów, nauczycieli czy opinii publicznej w ogóle. Kiedy jednak do podobnych ataków dochodzi w kolejnych miejscach i w tak krótkim odstępie czasu, może to wymagać silniejszego zaangażowania państwa.

Tusk na naradzie

Premier Donald Tusk zorganizował naradę z ministrami.

Bardzo smutne i przygnębiające, że muszę zacząć to dzisiejsze spotkanie od wyrazów współczucia, wsparcia dla rodziny zmarłej przed chwilą pracownicy szkoły pod Wyszkowem, która zginęła od zadanych ciosów nożem. Jej życia mimo starań nie udało się uratować. Pozostawiła dwójkę dzieci. Już poprosiłem ministra spraw wewnętrznych i mojego szefa kancelarii, żeby bez żadnej zwłoki roztoczyć pełną opiekę nad rodziną zabitej pracownicy szkoły. Chciałbym także przekazać najwyższe słowa uznania dla dyrektora szkoły i nauczycielki. Jak wiecie państwo, oboje odnieśli rany – na szczęście niezagrażające ich życiu. Wydaje się, że wszystko będzie w porządku, ale dzisiaj cała Polska powinna usłyszeć o ich bohaterstwie, bo tak trzeba to nazwać. Nauczyciele nie zawahali się zaryzykować swojego życia, żeby nie doszło do jeszcze większej tragedii. I to jest sytuacja też absolutnie wyjątkowa, będziemy o nich pamiętać

- powiedział szef rządu.

Zadaniem dla rządu, dla mnie osobiście i dla i dla pań i panów ministrów jest zrobienie wszystkiego, co w mocy państwa – wszystkiego bez wyjątku – aby zatrzymać albo przynajmniej ograniczyć ryzyka wynikające z fali przemocy, jaka no ma dzisiaj miejsce. Bo jak państwo wiecie, te zdarzenia się niestety w ostatnich kilkudziesięciu godzinach powtarzają. W jednym przypadku dzięki energicznemu działaniu policji udało się zapobiec nieszczęściu w Sierpcu, ale niestety Ostrołęka i Wyszków będą symbolami dramatu i przede wszystkim wielkimi znakami ostrzegawczymi

- dodał.

"Zablokowane narzędzia"

Na tym Tusk mógł poprzestać, ponieważ im dalej, tym bardziej jego wypowiedź stawała się niesmaczna i zamieniała w publicystykę polityczną. Premier zaznaczył, że Polska do niedawna była miejscem bezpiecznym, jeśli chodzi o ataki w szkołach.

Ale ten trend jest dramatycznie niepokojący w całej Europie i nie miejmy złudzeń: bez zdecydowanych działań dramatyczne sytuacje, ryzykowne sytuacje mogą się powtórzyć

- ocenił.

Wyraził obawę przed „ponurym fenomenem naśladownictwa”, czyli „skłonnością do naśladowania na przykład aktów samobójstwa czy w tym przypadku aktów terroru” - powiedział polityk, który w swoim expose odczytał z mównicy sejmowej list samobójcy, który jako powód swojego desperackiego kroku wskazał niezgodę na rządy PiS.

To, że wpływ na to ma bardzo krytyczna sytuacja w internecie – mówię tutaj o tej fali przemocy, jeszcze jedno zdanie za chwilę o tym powiem – i, ale także rozmaitego typu challenge, gaming, niezwykła aktywność różnych mediów, a nie tylko w internecie, jeśli chodzi o promowanie nagiej przemocy, freak fightów

- wyliczał dalej Tusk, który w kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2025 r. „rozsławił” niejakiego Jacka Murańskiego, który przed pamiętną wypowiedzią szefa polskiego rządu nie był postacią aż tak bardzo znaną, jak po zaprzęgnięciu go do ataku na Karola Nawrockiego.

Premier zaznaczył, że sytuacja tym razem jest wyjątkowa nie tylko dlatego, że z tego rodzaju atakami mieliśmy wcześniej w Polsce do czynienia raczej rzadko. Donald Tusk wskazał, że nieletni zabójca miał na sobie kask z kamerką, zapewne chcąc sfilmować swój atak.

Szef rządu przypomniał forsowany wcześniej projekt ustawy, który po krytyce i oporze społecznym został zablokowany przez prezydenckie weto. Dalej więc Tusk w emocjonalnym tonie obwinił Prezydenta oraz środowiska sprzeciwiające się rządowym rozwiązaniom o to, że państwo rzekomo „ma związane ręce” w walce z agresją w sieci, poniekąd próbując obarczać głowę państwa, za ostatnie tragedie w szkołach.

I niestety mamy bardzo złe doświadczenia przez to, że w tej chwili mamy zablokowane narzędzia. Niestety, wiele aktów agresji, prześladowania rówieśniczego, hejtu rówieśniczego, to są rzeczy, które są też transmitowane czy promowane w internecie przez sprawców i uczestników tych zdarzeń

- podkreślił.

Chciałbym, żeby to do wszystkich dotarło, szczególnie do tych, którzy blokowali tę ustawę – że gdyby dzisiaj ten młodociany nożownik transmitował zbrodnię w internecie, to nie moglibyśmy tej treści zablokować. Ponieważ nie dostaliśmy tego narzędzia prawnego do ręki. Ponieważ - w imię źle pojętej wolności słowa w internecie – i to mamy od Ameryki, przez Europę, do Polski – zwolenników tego, aby każda forma przemocy nie była w żaden sposób ograniczana ani przez państwo redukowana

 - stwierdził Tusk.

"Nie ma czegoś takiego"

Mieliśmy bardzo ambitną ustawę. Przeszedł ten projekt przez Sejm, przez Senat. I to była twarda ustawa, jedna z najmocniejszych tego typu propozycji zmiany prawa w Europie, która miała chronić ludzi, w tym przede wszystkim dzieci i młodzież, przed agresją, rozmaitymi formami przemocy czy prób wykorzystania w internecie. Ona została zawetowana. W związku z tym my dzisiaj nie możemy zablokować treści, tylko musimy się zwracać do sądu albo z uprzejmą prośbą do właściciela platformy czy dysponenta daną platformą

- podkreślił szef rządu.

Oponentów – w tym głowę państwa – Tusk wprost wpisał w szereg tych, którzy mieliby tolerować przemoc i dewiacje:

Nie ma czegoś takiego jak wolność słowa do przemocy, przekleństwa, pogardy, wymuszania, wykorzystywania młodocianych

– pouczał podczas konferencji prasowej.

Czy wy wiecie, co tak naprawdę chcieliśmy blokować i czego nie możemy blokować, bo pojawiło się to weto? Chcieliśmy blokować treści szczególnie szkodliwe dla młodych ludzi

- podkreślił, wyliczając długą listę tak niebezpiecznych zachowań w sieci, jak stosowanie gróźb czy przemocy motywowanej nienawiścią rasową, etniczną czy religijną, nakłanianie innej osoby do samobójstwa, zlecenie zabójstwa, nieuprawnione wykorzystanie wizerunku, nękanie i cyberprzemoc.

jj/źr. wPolityce.pl, za wPolsce24

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.