Tusk już traci władzę przez kryzys w TK? Sześć pytań o większośćTusk już traci władzę przez kryzys w TK? Sześć pytań o większość

Nocna interwencja policji w Trybunale Konstytucyjnym, spektakularny powrót prezydenta Karola Nawrockiego z zagranicznej podróży i wspólny protest polityków prawicy - wydarzenia z ostatnich kilkunastu godzin wywołały poważny kryzys polityczny. Na prawicy pojawiły się głosy o możliwości stworzenia szerokiego porozumienie przeciwników Donalda Tuska. Czy jest szansa zebrać 231 głosów potrzebnych do odwołania jego rządu?
1. Prawica razem pod Trybunałem. Czy to początek porozumienia?
Jednym z najważniejszych wydarzeń nocy była obecność przed Trybunałem przedstawicieli kilku konkurujących ze sobą ugrupowań prawicowych. Na miejscu pojawili się politycy PiS, Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej. Wśród nich liderzy: Przemysław Czarnek, Krzysztof Bosak, Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun.
Prof. Czarnek w rozmowie z Jackiem Karnowskim na antenie telewizji wPolsce24 uznał wspólną obecność polityków za wydarzenie o szczególnym znaczeniu.
To jest wielki moment przełomowy
– mówił kandydat PiS na premiera.
Czarnek przekonywał, że politycy innych ugrupowań prawicowych zaczęli postrzegać konflikt wokół TK jako sprawę wykraczającą poza rywalizację PiS z Platformą Obywatelską.
To nie jest kwestia PiS-u, to jest kwestia Polski
– podkreślił.
Wyraził również nadzieję na powstanie szerokiego porozumienia prawicy w najbliższych tygodniach.
To istotna deklaracja, zwłaszcza że relacje między PiS a Konfederacją a także (być może – zwłaszcza) z Rozwojem Plus Mateusza Morawieckiego pozostają napięte, a politycy tych ugrupowań rywalizują o ten sam elektorat. W ostatnich miesiącach - bardzo, bardzo ostro.
Na pewno jest więc lepsza atmosfera i mniej złej krwi pomiędzy ugrupowaniami prawicowymi. Jednocześnie, także na pewno, nie ma jednego, przemyślanego planu na odebranie władzy Tuskowi.
2. Hołownia krytykował wariant siłowy. Czy wyciągnie konsekwencje?
Pewnym – choć nie można obecnie tego elementu przeceniać - problemem dla Donalda Tuska może okazać się postawa jego koalicjantów. Szymon Hołownia, o czym pisaliśmy na naszym portalu, nie odpowiadał w nocy na smsy polityków PiS, którzy wzywali go do przyjścia pod Trybunał. Jednocześnie – odwrotnie, niż PO i Lewica – przyszedł na spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim. A kilka dni temu sprzeciwiał się w jednym z wywiadów mówił, że jest przeciwnikiem rozwiązania siłowego sprawy TK.
Nie można policji używać, nie można służb państwa używać do celów, które są w jawny sposób związane z bieżącą polityką. Nie można i już
– mówił Hołownia.
Po wydarzeniach z 30 października do tych słów wrócił Paweł Jabłoński, poseł Rozwoju Plus. Jabłoński stwierdził, że Hołownia powinien ogłosić wyjście z koalicji, jeśli chce pozostać wiarygodny wobec własnych wcześniejszych deklaracji.
Czy były marszałek zdecyduje się na taki krok? To raczej science fiction.
Zresztą, nawet gdyby Polska 2050 w komplecie (ma 15 posłów) opuściła koalicję, nie oznaczałoby to automatycznie powstania większości zdolnej wskazać nowego premiera.
3. PSL rozmawia z Nawrockim. Czy Kosiniak-Kamysz zdecyduje się na rozstanie z Tuskiem?
Władysław Kosiniak-Kamysz przyjął zaproszenie prezydenta na konsultacje dotyczące kryzysu.
„Bezpieczeństwo państwa, poszanowanie demokracji, spokój społeczny i pokój publiczny są wartościami fundamentalnymi” – napisał lider PSL, zapowiadając poruszenie tych tematów podczas spotkania z Karolem Nawrockim.
Jak pisaliśmy, w deklaracji nie znalazła się jednak widoczna, jednoznaczna krytyka działań premiera. Wydaje się, że znaleźć się nie mogła.
PSL dysponuje 32 posłami. To wystarczająco duży klub, by jego ewentualne wyjście z koalicji poważnie zmieniło sytuację parlamentarną. Sęk w tym, że nie ma żadnych przesłanek, by spodziewać się takiego ruchu Kosiniaka-Kamysza. To polityk na trwałe przywiązany do Tuska, sieć zależności i uzależnienia jest zbyt mocna, by ją szybko zerwać. Zwłaszcza, że PSL wydaje się być pogodzony z koniecznością wejścia na listy Koalicji Obywatelskiej w przyszłym roku.
4. Nawrocki zjednoczył prawicę w sieci. Czy to przełoży się to na realną politykę?
Prezydent odegrał centralną rolę w wydarzeniach wokół Trybunału. Po powrocie do Polski udał się do siedziby TK, a następnie zapowiedział pilne konsultacje z przedstawicielami ugrupowań parlamentarnych.
Wydarzenia wywołały ogromne zainteresowanie w mediach społecznościowych. Według analizy Res Futura Data House, analizowanej dzisiaj przez wPolityce.pl, dyskusja dotycząca nocnych wydarzeń osiągnęła 189 mln zasięgu i 7,85 mln interakcji. Największą popularność zdobył wpis prezydenta „Wracam”, który zgromadził 242,9 tys. interakcji i 9,5 mln wyświetleń.
Autorzy badania ocenili, że prawica wykazała największą jedność od roku. Wpisy przedstawiające wydarzenia jako zamach stanu lub siłowe przejęcie TK zebrały 83 proc. interakcji przypisanych obu stronom sporu.
To jednak dane dotyczące aktywności internetowej, a nie faktycznej, trwałej woli wyborców. Tutaj może być różnie. Zwłaszcza, gdy emocje trochę przygasną. Paradoksalnie wiele zależy od samego Tuska. Czym bardziej będzie eskalował przemoc, tym bardziej może rosnąć przekonanie o konieczności zwarcia szeregów w celu jego odwołania. Czym bardziej agresywne działania władzy będą mobilizowały jej przeciwników, tym większa będzie presja na liderów, by się dogadali.
6. Czy zagranica może przesądzić o losie Tuska? Waszyngton, Berlin i Bruksela mają różne interesy
Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego może mieć poważne konsekwencje międzynarodowe. Polska jest jednym z najważniejszych państw wschodniej flanki NATO, kluczowym zapleczem pomocy dla Ukrainy i istotnym uczestnikiem unijnej polityki bezpieczeństwa. Dla zagranicznych partnerów znaczenie ma więc nie tylko przebieg sporu konstytucyjnego, lecz także zdolność polskiego rządu do podejmowania decyzji.
Największe możliwości oddziaływania na sytuację w Warszawie mają Stany Zjednoczone. Donald Tusk i Karol Nawrocki reprezentują odmienne środowiska polityczne i odmienne nastawienie do Ameryki. Polski prezydent utrzymuje bliskie relacje z amerykańskimi konserwatystami, Tusk jest w Waszyngonie czarną owcą. W otoczeniu Partii Republikańskiej nie brakuje osób krytycznie nastawionych do Tuska. Można zakładać, że nie zostawią oni sprawy Trybunału bez słowa.
Czy Waszyngton mógłby uznać, że zmiana rządu w Warszawie odpowiada jego interesom? Teoretycznie tak. Stany Zjednoczone mają możliwość wywierania presji dyplomatycznej, ograniczania kontaktów politycznych czy wzmacniania pozycji wybranych partnerów. Nie oznacza to jednak, że zamierzają z tych możliwości skorzystać w celu odsunięcia Tuska. Analitycy zwracają uwagę na bardzo ostrożne oświadczenie ambasadora USA w Warszawie Toma Rose'a. Wyraził on zaniepokojenie atakiem, ale jednocześnie wyraźnie napisał, że polskie sprawy mają być załatwiane wyłącznie przez Polaków.
Amerykańskie interesy w Polsce obejmują obecność wojskową, kontrakty zbrojeniowe, bezpieczeństwo NATO i wsparcie Ukrainy. Dla Waszyngtonu szczególnie ważna jest przewidywalność polskich władz. Gwałtowny rozpad koalicji i długotrwały paraliż instytucji państwa mogłyby być z tej perspektywy bardziej problematyczne niż dalsze rządy obecnego premiera.
Inaczej wygląda sytuacja w Berlinie.
Niemcy mają powody, by cenić współpracę z Tuskiem. Obecny premier reprezentuje proniemiecki kierunek polityki, a jego rząd utrzymuje intensywne relacje z niemieckimi władzami. Powrót PiS do władzy mógłby oznaczać ponowne zaostrzenie sporów dotyczących polityki migracyjnej, kompetencji instytucji unijnych, reparacji wojennych i relacji z Berlinem. Z niemieckiego punktu widzenia - żadnych korzyści, same kłopoty.
Należy zakładać, że Berlin będzie podawał Tuskowi pomocną dłoń. Już to widać w tamtejszych mediach, które przedstawiają wojnę o TK w bardzo jednostronny sposób, przedstawiając polskie władze jako odważnych reformatorów a obrońców Trybunału - jako nieodpowiedzialnych warchołów.
Podobną kalkulację przyjmie Paryż. Emmanuel Macron ma interes w utrzymaniu współpracy z polskim rządem, choć ewentualna zmiana władzy nie oznaczałaby automatycznie zerwania relacji francusko-polskich.
Jeszcze większe znaczenie może mieć stanowisko Komisji Europejskiej.
Tusk przez lata był jedną z najważniejszych postaci frontu na rzecz systemu podporządkowania państw narodowych władzy Komisji Europejskiej i tych, którzy w niej pociągają za sznurki.
Teoretycznie można zakładać, że gdyby konflikt wokół TK nadal się zaostrzał, Komisja Europejska mogłaby zostać zmuszona do zajęcia stanowiska również wobec metod stosowanych przez obecny rząd. Dla Tuska szczególnie niekorzystna byłaby sytuacja, w której zagraniczni partnerzy zaczęliby publicznie kwestionować legalność działań podejmowanych w imię przywracania praworządności. Dziś można zaryzykować stwierdzenie, że nic takiego się nie stanie.
Najbardziej prawdopodobnym skutkiem międzynarodowym kryzysu nie jest więc jakaś zagraniczna operacja na rzecz zmiany premiera, lecz wzrost presji na zakończenie konfliktu.
5. Ile głosów brakuje do odwołania Tuska? Konkretna arytmetyka
PiS ma 147 posłów, Rozwój Plus – 40, a Konfederacja – 17. Konfederacja Korony Polskiej dysponuje trzema mandatami. Razem daje to 207 głosów, przy założeniu jednomyślności wszystkich czterech ugrupowań. Do wymaganej większości 231 posłów brakuje zatem 24 głosów.
Nawet doliczenie trzech parlamentarzystów Demokracji Bezpośredniej oznaczałoby 210 głosów, czyli nadal 21 mniej od wymaganego minimum.
Poza tym w Sejmie zasiada siedmioro posłów niezrzeszonych oraz czteroosobowe koło Razem. Nie ma jednak podstaw, by automatycznie zaliczać ich do obozu gotowego poprzeć wspólnego kandydata prawicy.
Najprostszy matematycznie wariant powstania nowej większości wymagałby więc porozumienia z częścią dotychczasowych koalicjantów Tuska.
Przykładowo poparcie całego 32-osobowego klubu PSL pozwoliłoby przekroczyć próg 231 głosów, ale tylko przy jednoczesnej zgodzie PiS, Rozwoju Plus, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej na jednego kandydata.
Dodatkowym problemem jest kwestia przyszłego premiera. Przemysław Czarnek jest kandydatem PiS na to stanowisko, ale szaleństwem byłoby przypuszczać, że obie (czy nawet – trzy) Konfederacje a także (znowu napiszmy – zwłaszcza) Rozwój Plus gotów byłby poprzeć go w Sejmie.
Konstytucja nie pozwala odwołać premiera zwykłą większością głosów przeciwnych rządowi. Konstruktywne wotum nieufności wymaga jednoczesnego wskazania następcy oraz poparcia co najmniej 231 posłów. Ludzie Mateusza Morawieckiego zgłosili dzisiaj pomysł wotum wobec Tuska i zaproponowali kandydaturę Marka Jurka na premiera technicznego. Odpowiedzią – na razie – jest milczenie pozostałych ugrupowań.
źr. wPolityce.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
