"Tonik bez kapsla" i czerwoni. Prezes PiS opowiada o dawnym Sejmie!"Tonik bez kapsla" i czerwoni. Prezes PiS opowiada o dawnym Sejmie!

„Tonik bez kapsla” – to nie zagadka z baru, lecz określenie, które miało funkcjonować w sejmowej restauracji u początków III RP. Jarosław Kaczyński podczas ECR Kongresu Młodych w Augustowie wrócił do barwnych wspomnień z pierwszych lat transformacji, opowiadając o alkoholu, politycznych obyczajach i „czerwonych” dosiadających się do stolików. Później rozmowa zeszła jednak na poważniejsze tony – prezes PiS mówił także o zmianach w Sejmie, politycznej taktyce Platformy Obywatelskiej i atmosferze panującej dziś przy Wiejskiej.
Co oznacza hasło "tonik bez kapsla"? Od tej zagadki rozpoczął się ciekawy, momentami zabawny fragment rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim podczas ECR Kongresu Młodych „Młodzież dla Polski Jutra” w Augustowie. Prowadzący to spotkanie poseł Radosław Fogiel zapytał prezesa PiS, jak się zmieniła polityka i Sejm w stosunku do początków III Rzeczypospolitej.
Tonik bez kapsla to jest po prostu butelka po toniku z wódką. Dlaczego? Bo Jaruzelski widząc straszne pijaństwo w Sejmie, zakazał tam sprzedawania alkoholu. No ale Polacy są pomysłowi i po prostu wymyślono, że do tych butelek będzie się nalewało i będzie się prosiło tonik bez kapsla
- opowiedział Jarosław Kaczyński.
Ja nic nie wiem, ale chodzą plotki, że po ostatniej decyzji marszałka Czarzastego historia zatoczyła koło
- dodał Radosław Fogiel.
Tak wiem, słyszałem o tym, ale osobiście nie sprawdzałem
- dopowiedział prezes PiS.
Dwa elementy rozpasania
Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę, że "przede wszystkim Sejm na początku był, można powiedzieć, nieuregulowany".
W tej chwili wiadomo, ile można przemawiać, w jakiejś sytuacji, w jakiejś mierze nawet w jakiej kolejności, a wtedy nie było pod tym względem w gruncie rzeczy żadnych regulacji. Nie było też zobowiązań. Człowiek, który by w ogóle nie przychodził do Sejmu w ciągu całej tej pierwszej dwuletniej kadencji albo też do Senatu, nie poniósłby z tego powodu żadnych konsekwencji
- kontynuował.
Jak mówił dalej prezes PiS, Sejm w swoich początkach "był zwykle pełen ludzi, z wyraźną przewagą restauracji".
W Sejmie było wielu ludzi, którzy wzbudzali szczególne zainteresowanie, ale nie z innych względów, tylko dlatego, że ich przemówienia były po prostu niebywale komiczne. Nie będę wymieniał nazwisk, ale to przemówienia przynajmniej jednego z nich były nie do pobicia dla naszych najlepszych twórców kabaretowych. No nikt by czegoś podobnego, co było w tych przemówieniach, nie wymyślił. I na prawdę, jak dowiadywano się w restauracji, że ten poseł ma przemawiać, to ludzie rzucali nawet te toniki bez kapsla
- dodał.
Rzeczywiście ludzie tam byli zupełnie różni, najróżniejsi. (...) Był taki element, można powiedzieć, pewnego rodzaju rozpasania, który charakteryzował się dwoma zjawiskami. Po pierwsze, wieczorem w Sejmie było ciągle wielu posłów, no ale znaleźć wśród nich trzeźwego... było trudno. Nie powiem, żeby to było w ogóle niemożliwe, ale było trudno (...). A drugim zjawiskiem, no takim jeszcze szpetniejszym, to była też obecność najstarszego zawodu świata. Oczywiście nie jakaś permanentna, ale no jednak (...)
- mówił również Jarosław Kaczyński, zwracając uwagę także na trudności z kworum i techniczne problemy z anachronicznym sposobem liczenia głosów.
Jak czerwoni dosiadywali się do stolików
Pojawił się również ciekawy wątek, "jacy byli ci czerwoni". Mowa o tzw. postkomunistach.
Otóż na początku wyraźnie była stosowana taka taktyka przylepiania się. Dosiadali się do stolików, od razu mówili jak mają na imię, chociaż to było między ludźmi, powiedzmy sobie dorosłymi, a poza tym obyczaje były nawet dużo bardziej takie można powiedzieć (...) salonowe. I natychmiast zamawiali właśnie ten tonik bez kapsla. Chcieli się tak, że tak powiem, fraternizować z tymi nowymi. Później wyraźnie uznali chyba tę taktykę za mało skuteczną i to się zmieniło
- powiedział Jarosław Kaczyński. Jak ocenił, w SLD było kilkunastu polityków "na dobrym poziomie intelektualnym", ale nie wyraził dobrej zdania o reszcie.
"Sejm jest miejscem nieprzyjemnym"
Na koniec tego wątku zrobiło się jednak poważniej. Jarosław Kaczyński wskazał na taktykę Platformy Obywatelskiej i obecną atmosferę panującą przy Wiejskiej.
Ale Sejm był miejscem, które można powiedzieć, było w formie embrionalnej. Przez jakiś czas przestał być w formie embrionalnej. Już się urodził i się rozwijał. No w pewnym momencie ten proces przez rady pani de Barbaro, to znaczy tej specjalistki od socjotechniki, która pouczała Platformę Obywatelską jak prowadzić politykę i to były takie bardzo cyniczne pouczenia i następnie były wcielane w życie z tym i to oni tego nawet nie ukrywali, bo to jeszcze były czasy, kiedy żeśmy rozmawiali. (...) Miał być przecież nawet sojusz między nami. I oni nam mówili, że będziemy was atakować, prawda? No i rzeczywiście dotrzymali słowa. Tak to wygląda
- powiedział.
Ale dzisiaj to naprawdę Sejm jest miejscem nieprzyjemnym w takim sensie, że nieprzyjemnie tam być, bo poziom po prostu zwykłego braku kultury, żeby nie powiedzieć już zupełnie wprost chamstwa, jest po prostu niebywały. I tutaj przoduje. No dzisiaj się nazywają Koalicją Obywatelską, ale historyczna nazwa to Platforma Obywatelska
- mówił Jarosław Kaczyński.
olnik/ źr. wPolityce.pl
