To pytanie istnieje. Czy Polacy zasłużyli już na rozbiory?Wojna, agentura, demontaż państwa, bezprawie. Czy kraj, który co kilka lat dokonuje zwrotu przez rufę, może przetrwać?

Bywaliśmy kiedyś karczmą zajezdną dla obcych wojsk, a teraz jesteśmy hotelem all inclusive dla obcej agentury.
Zabawne. Historycy napisali dwie fundamentalne prace o pierwszym i drugim rozbiorze, ale nie powstała monografia o rozbiorze trzecim. Widać nawet analizy upadku nie potrafiliśmy przeprowadzić do końca, więc może skazani jesteśmy na powtarzanie tej lekcji aż czegoś się w końcu nauczymy. Repetować trzeba aż do skutku.
O utracie ziem w 1773 napisał Władysław Konopczyński, o rozbiorze 1793 roku Robert Howard Lord, a trzeci rozbiór jakoś się po prostu stał i nie bardzo w to wnikano. 90 lat później krakowscy historycy rozpętali dyskusję wśród polskich elit na ile to sami Polacy zawinili upadku Rzeczpospolitej. Pospierano się, ponagłaśniano swoje stanowiska ale nic z tego nie wyniknęło. Trudno było więc rządom pułkowników iść jakimś wytyczonym torem - takiego nie było. Nie było też rozliczenia II RP - komuniści zrobili z niej kraj faszystowski, a po 1989 roku poprzestano na tropieniu antysemityzmu. Autorytety obu epok przyklasnęły przekonaniu, że II RP była takim oto polskim „potrząsaniem szabelką”: Michnik, Werblan i Zychowicz podaliby sobie tu ręce. Zatem do trzech razy sztuka - może teraz już się nauczymy.
