Szykują się na szturm. Patrioci barykadują teren wokół Trybunału Szykują się na szturm. Patrioci barykadują teren wokół Trybunału

Środowiska patriotyczne nie zamierzają bezczynnie czekać na ruch władzy. Dziś nad ranem Robert Bąkiewicz poinformował o barykadowaniu terenu przy miasteczku pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego. W obliczu sygnałów o planowanej agresji policji obrońcy niezależności TK podjęli zdecydowane kroki, by ratować konstytucyjny ład.
Robert Bąkiewicz opublikował dzisiejszego ranka w serwisie X alarmujący wpis. Działacz ogłosił, że barykady powstają w pobliżu obozowiska przed gmachem TK. Bezpośrednio w działania na miejscu zaangażował się Ruch Obrony Granic. Jego przedstawiciele stanęli ramię w ramię na straży jednej z ostatnich niezależnych instytucji w państwie.
Decyzja o postawieniu fizycznych barier wynika z rosnącego zagrożenia siłowym rozwiązaniem ze strony obozu rządzącego. „Barykadujemy teren wokół miasteczka pod Trybunałem Konstytucyjnym” - przekazał Bąkiewicz. „Mamy sygnały o możliwej bezprawnej próbie ataku na instytucję i pilnujących jej ludzi. Nie będziemy czekać na ruch drugiej strony” - dodał. „Nie będziemy czekać na ruch drugiej strony” - podkreślił Bąkiewicz, wskazując na konieczność uprzedzenia uderzenia ze strony aparatu władzy.
Miasteczko wolnych Polaków
Poranna mobilizacja to kolejny etap trwającego już od 12 września protestu środowisk konserwatywnych, prawicowych i patriotycznych. Przed warszawskim gmachem TK obywatele sprzeciwiają się planom siłowego przejęcia instytucji przez obóz Donalda Tuska. Na początku października opozycjonista z czasów PRL Adam Borowski ogłosił budowę miasteczka i całodobowe pilnowanie terenu, by nie dopuścić do wtargnięcia służb Tuska do budynku. Całodobowe dyżury mają zapewnić stałą obecność obrońców i ciągłość protestu.
Na miejscu regularnie wspierają ich parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Piotr Kaleta spędził cały weekend z obrońcami, dając wyraz solidarności z protestującymi. O powadze sytuacji już we wrześniu ostrzegał europoseł Mariusz Kamiński. Polityk bez ogródek zdiagnozował możliwe konsekwencje siłowego wejścia do TK:
„Moim zdaniem to jest to narastające napięcie i niestety możliwe naruszenie czy złamanie brutalne niezależności Trybunału Konstytucyjnego ze strony obecnie rządzących może nastąpić, ale to jest dowód na zapiekłość, zaciekłość, na małość Tuska. To są rzeczy święte i wchodzenie do trybunału przy pomocy policji byłoby świadectwem całkowitego upadku demokracji w naszym kraju. Tak naprawdę byłoby to w takiej brutalnej, symbolicznej formie no wypowiedzenie wojny domowej.”
Doświadczenie w obronie świętości
Dla Roberta Bąkiewicza i skupionych wokół niego ludzi bezpośrednia konfrontacja w obronie prawa i narodowych wartości to nie pierwszyzna. W sierpniu 2025 roku działacze byli gotowi bronić siedziby Krajowej Rady Sądownictwa przed „siłowym atakiem”. To wcześniejszy przykład mobilizacji, odrębny od dzisiejszych wydarzeń pod TK.
Jeszcze wcześniej, w październiku 2020 roku, środowiska narodowe stanęły w obronie kościoła św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Wtedy uczestnicy tzw. czarnych marszy obrzucali obrońców świątyni butelkami, kamieniami i racami, a część demonstrantów uszkodziła elewację kościoła pojemnikami z farbą. Obrońcy nie ustąpili.
Zespół wPolityce.pl/X


