Święczkowski o Berku: „Nie tylko wydam mu przepustkę”. Jest warunekŚwięczkowski o Berku: „Nie tylko wydam mu przepustkę”. Jest jednak warunek
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski nie zamierza ustępować ze stanowiska i określa scenariusz jego odwołania oraz siłowego wejścia do TK jako „całkowicie nierealny i bezprawny”. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” odniósł się także do sytuacji Macieja Berka, przyszłorocznego budżetu Trybunału oraz próby zagłodzenia TK przez rząd.
Święczkowski: Nie dam się zastraszyć
„Rzeczpospolita” zapytała prezesa TK o słowa jednego z ministrów rządu Donalda Tuska, według którego „dni Święczkowskiego w Trybunale Konstytucyjnym są policzone”, prezes miałby usłyszeć zarzuty, stracić immunitet, a jeśli nie opuści gmachu TK, miałby zostać z niego wyprowadzony przez policję. Minister miał również twierdzić, że premier jest zdeterminowany, aby doprowadzić zmiany do końca.
Nie dam się zastraszyć. Scenariusz, który pani redaktor przytacza, jest całkowicie nierealny i bezprawny. Snucie takich opowieści to próba wywierania presji i forma szantażu wobec mnie jako prezesa i wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Służy prowokowaniu konfliktów i ich eskalacji
– odpowiedział prezes Święczkowski.
Jak dodał, jeśli takie słowa wypowiada przedstawiciel rządu, „to demaskuje intencje rządzącej większości zmierzające do łamania praworządności, a nie jej przywracania, jak to jest obłudnie przedstawiane”.
Prezes TK został również zapytany o możliwość zastosowania siłowych rozwiązań.
Oznaczałoby to, że puściły już wszystkie hamulce. I że z braku innych argumentów władza ucieka się do argumentu siły. Nie wyobrażam sobie zamachu na konstytucyjny organ, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, w demokratycznym państwie prawa. Pytanie więc, czy wciąż jesteśmy takim państwem
– powiedział.
TK ma pieniądze, ale budżet został ograniczony
Święczkowski odniósł się także do sytuacji finansowej Trybunału. Jak przekazał, budżet jest, jednak został drastycznie zmniejszony – w ubiegłym roku o ponad 10 mln zł, a w tym o przeszło 9 mln zł.
Priorytetem jest wypłata wynagrodzeń dla pracowników. Otrzymują je bez opóźnień. Dzięki radykalnym oszczędnościom w innych dziedzinach na razie pokrywamy też koszty bieżącej działalności i wypłacamy należności przysługujące sędziom w stanie spoczynku
– powiedział.
Prezes TK odniósł się również do rządowego projektu przyszłorocznego budżetu, w którym – jak stwierdził – Trybunał został pozbawiony wszelkich środków na funkcjonowanie.
Traktuję to jako jeszcze jeden element politycznej presji. Byłoby to bezprawne. Rodziłoby odpowiedzialność prawną i konstytucyjną osób odpowiedzialnych za taką decyzję
– ocenił w rozmowie z "Rz".
Spór o pieniądze i posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego
Święczkowski przekazał, że przedstawił ministrowi finansów projekt dochodów i wydatków TK na 2027 r. zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym przygotowania materiałów do projektu ustawy budżetowej oraz dotychczasową praktyką Trybunału.
Jak wyjaśnił, w przeszłości Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK przyjmowało uchwałę zatwierdzającą budżet po włączeniu przez ministra finansów dochodów i wydatków Trybunału do projektu ustawy budżetowej państwa. Według Święczkowskiego jest to czynność „ściśle techniczna”, która nie zależy od woli ministra.
Jeśli tego nie robi, łamie ustawę
– stwierdził.
Zdaniem prezesa TK problem z przyjęciem planu dochodów i wydatków przez Zgromadzenie Ogólne wynika z działań dwojga nowo wybranych sędziów. Jak relacjonuje, podczas pierwszego posiedzenia nie złożyli podpisów na liście obecności, a podczas drugiego opuścili salę.
Święczkowski przekazał także, że spotkał się z sędziami Bentkowską, Szostkiem i Patyrą, aby próbować osiągnąć kompromis. Według jego relacji wszyscy odmówili udziału w kolejnym posiedzeniu.
Ich publiczne apele o pilne zwołanie Zgromadzenia Ogólnego określił jako „medialny spektakl”.
„Zagłodzenie” Trybunału
Prezes TK podkreślił, że zapewnienie środków na funkcjonowanie Trybunału wynika z konstytucji.
Zasada podziału władz wymaga poszanowania odrębności i niezależności Trybunału, a ta niezależność wymaga zapewnienia Trybunałowi środków na funkcjonowanie, a nie jego „zagłodzenia”, jak to w przeszłości określali politycy rządzącej koalicji
– powiedział.
Co z Maciejem Berkiem?
Prezes TK odniósł się również do wyboru przez Sejm Macieja Berka. Zapytany, czy Berek będzie mógł orzekać i czy otrzyma przepustkę do budynku Trybunału, odpowiedział:
Nie tylko wydam mu przepustkę, lecz także stworzę jak najlepsze warunki, aby mógł wykonywać swoje obowiązki.
Jednocześnie wskazał warunki, które – w jego ocenie – muszą zostać spełnione. Berek po wyborze przez Sejm musi złożyć ślubowanie wobec prezydenta, następnie stawić się w TK i złożyć oświadczenie majątkowe.
Święczkowski powołał się przy tym na wyrok Trybunału, zgodnie z którym prezydent ma swobodę decyzyjną w kwestii tego, czy i kiedy zaprosić osobę wybraną przez Sejm do złożenia ślubowania.
Natomiast dopuszczenie do orzekania i wykonywania obowiązków sędziego Trybunału przez osobę, która nie złożyła ślubowania wobec prezydenta, byłoby z mojej strony przestępstwem przekroczenia uprawnień
– powiedział w rozmowie z "Rz".
Wskazał również na art. 4 ustawy o statusie sędziów TK, który stanowi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa ślubowanie wobec prezydenta, oraz art. 5, zgodnie z którym stosunek służbowy sędziego TK nawiązuje się po złożeniu ślubowania.
Prezes TK o zarzutach dotyczących składów
W rozmowie pojawił się także wątek zawiadomienia złożonego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka dotyczącego rzekomego manipulowania składami orzekającymi.
Święczkowski przekonywał, że zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK to prezes kieruje pracami Trybunału i ma uprawnienie do wyznaczania składów orzekających.
Przepis jest w tym zakresie klarowny. Nie widzę tutaj żadnych znamion czynu zabronionego
– stwierdził.
Zapytany, czy zmienia wcześniej ustalone składy, odpowiedział, że od grudnia 2024 r., kiedy został prezesem TK, zakończyło się kilka kadencji sędziów. Dochodziło również do zdarzeń losowych z ich udziałem. Jak wyjaśnił, z tego powodu musiał wyznaczać innych sędziów w ich miejsce.
sc/źr. wPolityce.pl za rp.pl
