Surowa ocena działań rządzących. "To pogłębi chaos"Surowa ocena działań rządzących. I prezes SN: "To pogłębi chaos"

FacebookTwitter

"Uważam, że politycy nie powinni trafiać do Trybunału Konstytucyjnego. Bezpośrednie przechodzenie z ław poselskich czy ministerialnych do Trybunału to zaprzeczenie zasady apolityczności i niezależności sędziów" - mówi prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński w wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej". W rozmowie pada również deklaracja gotowości do spotkania z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.

Na początku rozmowy pojawia się wątek dotyczący kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kapiński wprost przyznaje, że politycy nie powinni trafiać do Trybunału Konstytucyjnego.

Okres karencji między funkcją polityczną i orzeczniczą powinien wynosić co najmniej pięć lat. Obecna większość rządząca sama sobie zaprzecza wysuwając kandydaturę Macieja Berka, bowiem przez ostatnie lata krytykowali, i zresztą słusznie, nominowanie polityków do TK

- podkreśla.

Sędzia zwraca również uwagę na to, że Berek może zająć miejsce sędziego, którego obecna koalicja uznawała za "dublera".

Powstaje więc pytanie, czy sam ma teraz stać się sędzią dublerem? Czy może, wbrew temu, co jeszcze niedawno twierdzono, już teraz nie ma problemu tzw. dublerów?

- pyta I prezes SN.

"Rządzący sami skomplikowali sytuację"

Jednocześnie stwierdza, że nie podziela optymizmu rządzących, którzy zapowiadają duże zmiany w Trybunale już tej jesieni, o czym mówił m.in. minister Żurek.

Kapiński w rozmowie z "Rz" stwierdza, że "rządzący sami skomplikowali sytuację" związaną z Trybunałem.

Przez lata nie publikowali i nadal nie publikują orzeczeń TK, podejmowali sprzeczne z prawem uchwały i przez długi czas nie obsadzali wakatów sędziowskich. Teraz zamierzają rozwiązać problem, który sami stworzyli

- mówi.

Słyszę zapowiedzi różnych wariantów: Trybunał na uchodźstwie czy nawet rozwiązania siłowe. Żaden z tych wariantów nie naprawi sytuacji, ale za to z pewnością pogłębi chaos

- ostrzega.

Skrytykował również scenariusz, w którym do Trybunału miałaby wejść policja.

Czy policjant będzie nadzorował potem przydzielanie spraw sędziom, rozdzielanie akt? Nie wyobrażam sobie tego, podobnie jak funkcjonowania dwóch Trybunałów, o czym coraz więcej się mówi

- przyznaje Kapiński.

I prezes SN przyznaje, że ma nadzieję, że rządzący nie posuną się do "jaskrawego łamania prawa dla doraźnych korzyści politycznych i zaspokojenia oczekiwań skrajnego elektoratu".

"To działanie na szkodę państwa"

Kapiński w rozmowie z "Rz" odnosi się również do wypowiedzi Żurka, który kwestionował legalność jego statusu jako sędziego i prezesa Sądu Najwyższego.

Z szacunku do urzędu, który były sędzia Żurek obecnie reprezentuje, mogę tylko powiedzieć, że jest to całkowicie błędne i bezpodstawne twierdzenie

- mówi Kapiński, dodając, że ani uchwała trzech izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 r., ani orzeczenia TSUE i ETPC nie przesądziły, że osoby powołane w kwestionowanych procedurach nie są sędziami.

To, co od początku robi minister Żurek, to działanie na szkodę państwa i wymiaru sprawiedliwości. Całkowicie niezrozumiałe i nieakceptowalne

- ocenia Kapiński, ale jednocześnie zaznacza, że jest gotowy na rozmowę z ministrem sprawiedliwości.

Jestem gotowy na takie spotkanie. Pytanie, czy druga strona też

- mówi I prezes SN.

źr. wPolityce.pl za "Rz"

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.