Strzały na granicy. Prokuratura nie odpuszcza żołnierzowi!Strzały na granicy. Prokuratura Żurka nie odpuszcza żołnierzowi!

ProkOkregowawWarszawie_fotFratria.webp
Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła apelację od wyroku uniewinniającego żołnierza (fot. Fratria/wPolityce.pl_
FacebookTwitter

Prokuratura złożyła apelację od wyroku uniewinniającego żołnierza Karola Szczepańskiego, który w marcu 2024 r. oddał 12 strzałów z broni służbowej, gdy doszło do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. 25-latek nie przyznał się do winy.

Pod koniec maja br. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił Karola Szczepańskiego od zarzutu przekroczenia uprawnień i narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Od nieprawomocnego wyroku odwołała się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.

Apelacja została przyjęta i przekazana do rozpoznania do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie

– poinformował PAP rzecznik tej prokuratury prok. Piotr Skiba.

Zdaniem obrońcy oskarżonego mec. Edyty Skwiry apelacja jest polemiką prokuratury z ustaleniami i wyrokiem sądu.

Czekamy na termin rozprawy

– dodała.

"Wykonywał swoje zadanie zgodnie z obowiązkami"

Podczas ogłaszania wyroku sędzia Radosław Hunek argumentował, że w zachowaniu szeregowego sąd nie dopatrzył się naruszenia żadnych uprawnień.

Żołnierz wykonywał swoje zadanie zgodnie z obowiązkami

– stwierdził sędzia. Jak dodał, każdy żołnierz ma konstytucyjny i ustawowy obowiązek obrony granic ojczyzny, a zgodnie z art. 11. ustawy o obronie ojczyzny Siły Zbrojne w takich sytuacjach mają prawo stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia „w sposób adekwatny do zagrożenia”.

Według sądu żołnierzom oddelegowanym do służby przy granicy przysługują uprawnienia funkcjonariusza SG, np. sprawdzanie dokumentów, przeszukanie bagażu, ale „to nie powoduje, że tracą swoje uprawnienia co do użycia broni”. W ocenie sądu strzały, które Karol Szczepański oddał wówczas przy granicy z Białorusią, nie były wycelowane w osoby, tj. w funkcjonariuszy SG, żołnierzy i migrantów.

Sędzia Hunek przypomniał, że formalnie pokrzywdzeni w sprawie sądowej funkcjonariusze SG i żołnierze powiedzieli, że nie czuli żadnego zagrożenia i nie żądali ścigania oskarżonego.

Prokuratura oskarża i składa apelację

Z aktu oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, że 25 marca 2024 r. przy granicy z Białorusią w rejonie Dubicz Cerkiewnych doszło do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. Za pomocą samochodowego lewarka rozgięli oni przęsła stalowej bariery i przeszli na stronę polską, niosąc drabiny, które miały posłużyć do pokonania kolejnej przeszkody, czyli zwojów drutu ostrzowego – concertiny.

W czasie biegu oskarżony, znajdując się od ok. 210 metrów do ok. 164 metrów od tego miejsca, przyjmując za każdym razem postawę strzelecką, oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z migrantów, funkcjonariuszy SG i żołnierzy

– stwierdzili śledczy.

Według prokuratury spośród tych 12 strzałów – trzy pociski rykoszetowały po uderzeniach w słup betonowy, ziemię i zwoje drutu kolczastego. Pozostałe dziewięć przeszło obok grupy. W tym czasie migranci cofali się na stronę białoruską, rzucając gałęziami i kamieniami w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, na co ci reagowali rozpylaniem gazu łzawiącego.

Biegły z zakresu badań broni i balistyki stwierdził, że pociski wystrzelone w czasie dziewięciu strzałów, które nie rykoszetowały, miały energię wystarczającą do spowodowania zranienia lub śmierci człowieka, zależnie od miejsca trafienia, na całym torze lotu

– podawała prokuratura.

To mówił żołnierz

Oskarżony pełnił wówczas służbę w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej (Batalion Zmechanizowany w Białej Podlaskiej). W trakcie śledztwa i podczas procesu w sądzie szeregowy nie przyznał się do zarzutów. Wyjaśniał, że do zauważonych migrantów krzyknął „Wojsko Polskie, stój”, następnie „Wojsko Polskie, stój, bo strzelam”, po czym oddał strzały – w jego ocenie – w kierunku bezpiecznym, tj. pod lekkim kątem w powietrze, aby zaalarmować sąsiednie posterunki. Wskazał, że były to strzały alarmowe i ostrzegawcze.

Nie będę się wypowiadać za kolegów, ja się czułem się tak jak pan Frasyniuk nas nazywał, jak „śmieć”. Gdyby nie koledzy, moja kompania, za co im serdecznie dziękuję, to nie wiadomo jakby to się trafiło

- mówił żołnierz chwilę po wyjściu z sali rozpraw.

Karol Szczepański podczas wywiadu w Kanale Zero mówił wówczas, że dzisiaj podjąłby taką samą decyzję o oddaniu strzałów.

Nie żałuję tego, co zrobiłem, zrobiłbym to za każdym razem, gdybym musiał. Po to przyszedłem do wojska. Takie jest moje powołanie, taka jest moja praca

- mówił.

Wtedy był dość trudny okres na granicy. Część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, jak tam bywa niebezpiecznie. Teraz jest ponoć dosyć spokojnie, ale wtedy dwa lata temu spokojnie na pewno nie było

- podkreślał wojskowy.

olnk/źr. wPolityce.pl za PAP, Zero

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.