Spór o zdjęcie z Trumpem. Mocna odpowiedź Przydacza!Spór o zdjęcie z Trumpem. Mocna odpowiedź Przydacza!

Marcin Przydacz ostro odpowiedział na narrację podważającą spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. „Nie próbujcie wchodzić w role polityków. Tu już i tak jest zbyt tłoczno” – stwierdził, zwracając się do korespondentów medialnych.
W sieci pojawiły się sugestie, że prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w USA wcale nie rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Fotograf prezydenta Karola Nawrockiego Mikołaj Bujak udostępnił w sieci fotografię ze spotkania polskiej pary prezydenckiej z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Sugestie korespondenta
Korespondent RMF FM w Białym Domu Paweł Żuchowski w serwisie X przekonywał, że taka fotografia niczego nie dowodzi.
Dopiszę, bo chyba Panu miejsca zabrakło, że jest to zdjęcie z powitania na przyjęciu. W ciągu ostatnich godzin Biały Dom w końcu rozesłał zdjęcia uczestnikom. Wszyscy mają taką fotografię, w tym samym miejscu. Podobnie cieszy się przedstawiciel Pakistanu. Trump stał i robił zdjęcia z zaproszonymi gośćmi. Zaproszeni byli szefowie państw i rządów uczestniczący w UNGA oraz ich małżonkowie. Warto o tym wiedzieć, by nie dopisywać historii, że to zdjęcie z jakiegoś bilateralnego spotkania czy rozmów w innym formacie. Po prostu Trump witał gości i robił sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie. Tak jak dzieje się to od lat przy okazji kolacji, którą wydają prezydenci USA przy okazji sesji ONZ.
– stwierdził.
Z tej całej historii płynie jeszcze jeden morał. Może i ludzi da się ściemnić, ale w USA jest dość silna reprezentacja wieloletnich korespondentów – pracujących tu od kilkunastu, a niektórzy od ponad 20 lat. Znamy zasady i zwyczaje. Rozróżniamy, czym jest Biały Dom, a czym Eisenhower Executive Office Building. Nie da się nas ściemnić, wychodząc z budynku Eisenhowera i mówiąc: „Byliśmy na rozmowach w Białym Domu”. Wiemy, gdzie te rozmowy się toczyły. Wiemy, czym są rozmowy bilateralne, a czym rozmowy w przelocie. Rozpoznajemy, kiedy ktoś pokazuje zdjęcie z powitania i dopisuje do niego historię. Znamy plan prezydenta USA i z wyprzedzeniem wiemy, czy jakieś spotkanie jest planowane. Zaczął to ambasador Krzysztof Szczerski, jeszcze pracując u prezydenta Dudy. Chciał nam wmówić, że przy okazji kolacji podczas szczytu nuklearnego w Białym Domu doszło do rozmowy prezydentów w cztery oczy, pokazując zdjęcie… z powitania. Pewnie witając się, popatrzyli sobie w oczy... Sprawa wyszła na jaw dzięki dziennikarzom. Choć ekipy się zmieniają, nikt nie wyciąga wniosków i nie uczy się na błędach poprzedników. Co jakiś czas ktoś próbuje zagrać zdjęciem z powitania i zbudować wokół niego historię, której po prostu nie było. Względnie była, ale wyglądała inaczej. Mamy już wysyp tych zdjęć, bo Biały Dom w końcu w ostatnich godzinach wysłał fotki powitalne z kolacji, która odbyła się 22 września.
– pisał.
KPRP odpowiada
Głos w sprawie postanowił zabrać także Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP.
Zadziwia mnie to, jak ci sami korespondenci atakujący Prezydenta RP za to, że ma zbyt bliskie relacje z Prezydentem USA, jednocześnie potrafią wskazywać, że na pewno prezydenci nie rozmawiali, nie widzieli się, nie ustalili niczego. Jak wam się to wszystko logicznie spina, to pozostanie waszą tajemnicą. Niestety pozostawiacie wrażenie, że gracie do jednej bramki ze swoimi politycznymi pupilami z KO i nie dajecie powodów do uznania waszego obiektywizmu. Tak jak wskazywałem od samego początku, Prezydent RP udawał się do Nowego Jorku na Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych. Nie do Waszyngtonu, nie na wizytę dwustronną do USA. Podczas UNGA w Nowym Jorku liderzy polityczni spotykają się w zasadzie na każdym kroku. Od początku wskazywaliśmy na to, że nie jest to planowane, ale może dojść do krótkiej rozmowy z Prezydentem Trumpem i tak też się stało. Jedni prezydenci mieli tylko handshake i zdjęcie. Inni mieli także szansę na krótką rozmowę przy tej okazji. Podczas tej rozmowy Prezydent Polski poruszył dwa dla nas niezwykle ważne tematy, czyli kwestie bazy US Army w Polsce i centrum serwisowego do Patriotów. I w obu padły ważne zapewnienia.
– zaznaczył.
Jak słychać z nagrań tychże samych korespondentów – Prezydent USA sprawą bazy się zajmuje. I raczej nie bierze się to z jego rozmów z premierem Tuskiem. Podobnie sprawa centrum serwisowego. MON ma tu pełnię informacji i nawet publicznie dziękował Prezydentowi. Korespondenci, którzy potrafią zbudować całą opowieść o tym, jak im prezydent USA „szeroko” odpowiedział w drodze do helikoptera, nie potrafią zrozumieć, że przy okazji krótkiej, kilkuminutowej rozmowy na najwyższym szczeblu również nieco można ustalić. Podsumowując więc, drodzy Korespondenci, nie obrażajcie się, że świat nie zawsze kłania Wam się do kolan i nie próbujcie wchodzić w role polityków. Tu już i tak jest zbyt tłoczno.
– wskazał.
as/źr. wPolityce.pl za X
