Słowik o prokuraturze. "Jak można jej ufać ws. szpitala?"
Słowik ostro o prokuraturze. "Jak można jej ufać ws. Szpitala Południowego"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że w ramach wątku śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w prosektorium Szpitala Południowego zaplanowane są przesłuchania zgłaszających się świadków, "posiadających wiedzę". Jednocześnie śledczy przypomnieli, że dotąd nic nie wykryli. Wpis prokuratury skomentował Patryk Słowik. "Gdyby nie informacje w mediach, sprawy by nie było" - stwierdził reporter portalu zero.pl. "Jak mamy wierzyć, że rzetelnie wyjaśni sprawę całego Szpitala Południowego" - pytał dziennikarz, który wykrył szpitalną aferę.
"Stosowna wiedza świadków"
Zgodnie z wpisem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, śledztwo dotyczące prosektorium placówki prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów.
W ramach tego postępowania zaplanowane są przesłuchania osób zgłaszających się jako świadkowie posiadający stosowną wiedzę
- zapowiedzieli śledczy, którzy jednocześnie podkreślili, że dotychczasowe ustalenia nie potwierdzają zgłaszanych nieprawidłowości.
Przypominamy, że w ramach dotychczasowych ustaleń, na sprzęcie podsłuchowych ujawnionym przez technika sekcyjnego nie ujawniono żadnych nagrań, sam technik przesłuchany w charakterze świadka nie zeznawał, że dokonywał nagrań z ukrycia lub takie posiada
- czytamy we wpisie prokuratury na X.
Prokuratura stwierdziła też, że "dokumenty składane w ostatnim tygodniu przez pełnomocników stron i świadków są na bieżąco rejestrowane i rozpoznawane". Poinformowała też, że nie zamierza informować o przebiegu śledztwa opinii publicznej.
W najbliższym czasie nie planujemy szerszego informowania o sprawach nadzorowanych przez Prokuraturę w zakresie nieprawidłowości w SOR Szpitala Południowego i jego Prosektorium
- oznajmiła prokuratura.
"Jak mamy wierzyć prokuraturze?"
Do informacji śledczych odniósł się Patryk Słowik, który jako pierwszy opisał skandaliczne praktyki w Szpitalu Południowym.
Mówmy wprost: gdyby nie informacje w mediach, sprawy by nie było.
Wątkom polecania usług pogrzebowych i nagrań w prosektorium prokuratura się przyglądała. I uznała, że ani polecania usług, ani nagrań nie było
- wyliczał dziennikarz. Stąd, jak przyznał, nieufnie podchodzi do dalszego śledztwa prokuratury.
Jak mamy wierzyć, że rzetelnie wyjaśni sprawę całego Szpitala Południowego, skoro dotychczas się myliła, a jedyny zryw w działalności był wtedy, gdy postanowiono przesłuchać Emila Jędrzejewskiego bez pełnomocnika
- podkreślił.
Na czym polegała afera w prosektorium Szpitala Południowego
Przypomnijmy, że o wstrząsających zdarzeniach z prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego zrobiło się głośno również po publikacji Zero.pl. Kierujący tą częścią szpitala człowiek miał, według źródeł portalu, promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki i traktować źle tych, którzy nie skorzystają z jej usług.
Koordynator, według serwisu, publikował też zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy.
https://wpolityce.pl/polityka/decyzja-ws-prosektorium-w-szpitalu-poludniowym,203315
SC/X