Skandal w Sejmie. Bosak i Horała zaprotestują?Skandal w Sejmie. Bosak i Horała zaprotestują?

Rządząca koalicja demonstruje lekceważenie dla ustawy zasadniczej. W gmachu Sejmu doszło do kolejnego ominięcia roli prezydenta Karola Nawrockiego jako strażnika Konstytucji. Maciej Berek złożył "ślubowanie sędziego Trybunału Konstytucyjnego" przed marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym, co wywołało falę oburzenia i zarzuty o jawne psucie państwa.
Ta wątpliwej rangi uroczystość odbyła się dziś o godzinie 9 w Sejmie. Berek złożył ślubowanie sędziego Trybunału Konstytucyjnego przed marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, ostentacyjnie pomijając konstytucyjną rolę głowy państwa. Zabrakło na niej prezydenta Karola Nawrockiego, który wcześniej nie zaprosił kandydata do Pałacu Prezydenckiego z powodu poważnych zastrzeżeń prawnych.
Cyrk w Sali Kolumnowej
Koalicja rządząca próbuje legitymizować ten krok opinią Komisji Weneckiej, która dopuszczała odebranie ślubowania bez fizycznego udziału prezydenta. Jednak to polska ustawa zasadnicza wyznacza ramy ustrojowe państwa, a nie zagraniczne gremia bez żadnej wiążącej mocy prawnej. Marszałek Włodzimierz Czarzasty już podczas wtorkowego spotkania z wyborcami w Tychach zapowiadał, że sędziowie TK przejdą procedurę „w innej formie”.
Do wydarzeń w gmachu parlamentu odniósł się w serwisie X prof. Sławomir Cenckiewicz, który nazwał je „cyrkiem” i zaapelował do prezydium Sejmu:
„Mam nadzieję, że marszałkowie @mhorala i @krzysztofbosak osobiście zaprotestują przeciwko temu cyrkowi w Sali Kolumnowej” – napisał prof. Sławomir Cenckiewicz.
Do sprawy odniósł się już wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Wypowiedź na antenie TVP (w likwidacji), przytoczona później w serwisie X przez profil @JM2scorpion, zawierała jednoznaczną krytykę procedury i wskazanie na brak konstytucyjnych podstaw do złożenia przysięgi przed marszałkiem:
„Składanie przysięgi przed Marszałkiem Sejmu Konstytucja nie przewiduje. TO JEST PSUCIE PAŃSTWA. Prezydent jest strażnikiem Konstytucji. Prezydent powinien dostać udokumentowanie stażu Berka bo Sejm mógł popełnić błąd. KRYZYS WYGENEROWAŁA ZACHŁANNOŚĆ POLITYKÓW PO KILKANAŚCIE LAT TEMU” - podkreślił Krzysztof Bosak.
Poważne wątpliwości prawne
Problem z nominatem koalicji nie sprowadza się wyłącznie do trybu ślubowania. Głowa państwa otwarcie podnosiła, że Berek nie udokumentował wymaganej 10-letniej kariery jako radca prawny. Prezydent wskazywał również, że Berek jest politykiem, a nie sędzią. Kancelaria Prezydenta oraz posłowie opozycji, w tym PiS i ugrupowania Rozwój Plus, zgłaszali wątpliwości co do spełnienia przez kandydata wymogów formalnych.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zgłaszał zastrzeżenia dotyczące rzeczywistego wykonywania przez Berka zawodu radcy prawnego przez 10 lat. Sugerował, że jego kandydatura nie powinna być procedowana. W podobnym tonie w programie „Fakty po Faktach” wypowiadał się wicemarszałek Marcin Horała.
Polityk mówił, że „jest to nie tylko kwestia polityczna, ale poważna wątpliwość, czy on spełnia w ogóle przesłanki formalne”. Zdaniem polityka wszystko wskazuje na to, że ich nie spełnia. Horała przypomniał, że sędziowie TK składają ślubowanie przed prezydentem. Jego zdaniem nie stają się sędziami Trybunału, dopóki głowa państwa nie przyjmie ich przysięgi.
Rząd Tuska ponownie forsuje partyjne nominacje kosztem litery prawa. Zamiast wyjaśnić uzasadnione wątpliwości konstytucyjne, strona rządowa woli tworzyć pozory legalizmu i pogłębiać chaos prawny.
Zespół wPolityce.pl/X



