Sikorski robi coraz głupsze rzeczy karmiąc rosyjską propagandęSikorski robi coraz głupsze rzeczy karmiąc rosyjską propagandę i dostarczając jej wygodnych pretekstów do atakowania i straszenia Polski
Rosyjskie media wybierają radykalne wypowiedzi Sikorskiego, ubarwiają hiperbolami, aby uderzać w wiarygodność Polski oraz budować w rosyjskim społeczeństwie syndrom oblężonej twierdzy przed „agresywną Polską”.
Gdyby Maria Konopnicka żyła, bohaterem swego wiersza nie uczyniłaby anonimowego Stefka Burczymuchę, lecz całkiem znanego Radka Sikorskiego, bo przecież „o większego trudno zucha”. 11 września 2026 r. podczas kongresu Yalta European Strategy w Kijowie Sikorski stwierdził, że w przypadku ataku na NATO Rosja zostałaby szybko pokonana: „Mamy gigantyczną przewagę jeśli chodzi o lotnictwo, nawet jeśli do tego potencjału nie wliczymy sił amerykańskich. Jeśli Ukraina wyłączyła połowę rosyjskich rafinerii w ciągu sześciu miesięcy, to my wyłączylibyśmy drugą połowę w ciągu sześciu tygodni”. Dodał jeszcze: „Proponuję, abyśmy przeprowadzali po naszej stronie tak agresywne ćwiczenia, żeby nie byli pewni, co dokładnie zrobimy. I żeby w związku z tym musieli przerzucić część swoich sił z Ukrainy”. Zaznaczył, że nie jest to propozycja zajęcia Obwodu Królewieckiego przez NATO.
Najostrzej zareagował doradca Władimira Putina i wpływowy generał Nikołaj Patruszew. W wywiadzie dla portalu „Argumenty i fakty” oskarżył Sikorskiego o „rusofobiczny szał” i amatorską ocenę potencjału militarnego Rosji. Patruszew zagroził wprost eskalacją nuklearną lub całkowitym zniszczeniem. Stwierdził, że Rosja „zniszczy Polskę w mgnieniu oka”. Dodał, że w wypadku włączenia się Polski do działań wojennych przeciwko Rosji, „państwo polskie przestanie istnieć w ciągu dwóch-trzech dni”. „Mówiąc o przewadze militarnej Polski nad Rosją, Sikorski najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że gdyby Polska podjęła działania militarne przeciwko Rosji, nasz kraj wykorzystałby cały arsenał dostępnych mu sił i zasobów” - ostrzegł Patruszew. Doradca Putina stwierdził też, że szef polskiej dyplomacji w amatorski sposób ocenia potencjał militarny Rosji: „Nie chce zrozumieć, że podczas specjalnej operacji wojskowej [wojny na Ukrainie] rosyjskie siły zbrojne w żadnym wypadku nie wykorzystują w pełni swojego potencjału”.
Rzeczniczka prasowa MSZ Rosji, Maria Zacharowa, nazwała wypowiedź Sikorskiego „rusofobią umysłu/mózgu”. I poradziła, żeby Sikorski zajął się bezpieczeństwem własnego kraju, a nie prowokowaniem innych. A rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja „podejmuje wszelkie stosowne kroki, aby zapewnić bezpieczeństwo tego [Obwodu Królewieckiego] ważnego regionu”. Po ostrej reakcji Moskwy Sikorski opublikował 14 września 2026 r. oświadczenie w serwisie X, w którym podtrzymał swoje słowa, pisząc: „Nadal tak uważam”.
Ewa Zajączkowska-Hernik, eurodeputowana Konfederacji, stwierdziła, że „Radosław Sikorski jest zwykłym podżegaczem wojennym, a rząd Tuska chce nas wpędzić w wojnę z Rosją”. Napisała, że „nasz szef MSZ publicznie pęka z dumy, że to on sam zaproponował USA, byśmy mogli zestrzeliwać rosyjskie rakiety nad terytorium Ukrainy. Oficjalnie potwierdził, że sami prosimy się o to, by znaleźć się w otwartym konflikcie zbrojnym z mocarstwem nuklearnym. Totalna głupota i zdrada polskiego interesu - czyli wszystko to, czym się charakteryzują pseudoelity, które nami rządzą. Czy wezmą za to odpowiedzialność? Oczywiście, że nie. Oni wezmą nogi za pas, jak to zwykli robić przed każdym prawdziwym problemem i wyzwaniem, a walczyć będą zwykli obywatele. Nie dajmy się w to wkręcić, bezpieczeństwo Polaków jest najważniejsze! A panu Sikorskiemu przypominam art. 117 kodeksu karnego – ‘Kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5’”.
Zuch Sikorski od lat karmi rosyjską propagandę, która regularnie wykorzystuje jego wypowiedzi jako ważne narzędzie w wojnie informacyjnej przeciwko Polsce, ale też Ukrainie i NATO. We wrześniu 2022 r., po wysadzeniu nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 na dnie Bałtyku, Sikorski zamieścił na platformie X zdjęcie wycieku gazu z dopiskiem „Thank you, USA”. Był to największy prezent dla Kremla w tamtym czasie. Maria Zacharowa natychmiast uznała to za „oficjalne oświadczenie o zamachu terrorystycznym”, twierdząc, że polski polityk potwierdził, iż za zniszczeniem infrastruktury stoją Amerykanie. Przedstawiciel Rosji przy ONZ, Dmitrij Poljański, oficjalnie dziękował Sikorskiemu na Twitterze, a sam wpis posłużył Rosjanom jako „dowód” na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Sikorski po fali krytyki ostatecznie usunął ten wpis.
W styczniu 2023 r. w wywiadzie dla Radia Zet Sikorski zasugerował, że w pierwszych dziesięciu dniach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę rząd Prawa i Sprawiedliwości miał „moment zawahania” co do tego, czy Ukraina nie upadnie, i rzekomo rozważał „alternatywne scenariusze geopolityczne”. Tezy te idealnie wpisały się w wieloletnią rosyjską narrację mówiącą o tym, że Polska tylko czeka na okazję, by dokonać rozbioru Ukrainy i zaanektować jej zachodnie obwody. Maria Zacharowa natychmiast skomentowała tę wypowiedź w państwowych mediach, określając słowa Sikorskiego jako „odsłonięcie prawdziwych intencji Warszawy” oraz dowód na to, że Polacy „nieoficjalnie przyznają się do planów rozbioru sąsiedniego państwa”.
We wrześniu 2024 r. Sikorski został nabrany przez rosyjskich pranksterów Wowana i Lexusa, którzy działają na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Podszyli się oni pod byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę i nagrali rozmowę wideo z polskim ministrem. Nagranie zostało zmontowane i szeroko rozpowszechnione w rosyjskich mediach państwowych. Wykorzystano je, aby pokazać opinii publicznej, że za zamkniętymi drzwiami zachodni dyplomaci wątpią w szanse Ukrainy na wygranie wojny, są zmęczeni konfliktem i traktują Kijów instrumentalnie.
Gdy Sikorski zaproponował, aby kraje NATO graniczące z Ukrainą rozważyły zestrzeliwanie rosyjskich rakiet zmierzających w stronę terytorium Sojuszu jeszcze przed przekroczeniem ich granic, Kreml zmienił strategię z wyśmiewania na agresywne zastraszanie. Rosyjscy urzędnicy i propagandyści przedstawiali Sikorskiego jako niebezpiecznego radykała dążącego do III wojny światowej. Na przykład we wrześniu 2025 r. rosyjski deputowany Aleksiej Żurawlew ostro zaatakował szefa polskiej dyplomacji, nazywając go „klinicznym rusofobem” i posuwając się do porównania go do Adolfa Hitlera.
Rosyjskie media wybierają najbardziej radykalne wypowiedzi Sikorskiego, ubarwiają hiperbolami, aby uderzać w wiarygodność sojuszniczą Polski oraz budować w rosyjskim społeczeństwie syndrom oblężonej twierdzy przed „agresywną Polską”. Oznacza to, że Sikorski robi najgłupsze rzeczy, jakie można sobie wyobrazić, czyli karmi rosyjską propagandę i dostarcza jej bardzo wygodnych pretekstów do prowadzenia wojny informacyjnej i kognitywnej przeciw Polsce, do zaostrzania kursu, aż do straszenia uderzeniem nuklearnym. Sikorski może istotnie jest zuchem, ale dla Rosjan, którym ostatecznie pomaga.
