Sieć powiązań kaliskiej prowokacjiSieć powiązań kaliskiej prowokacji. "Agentura wpływu i prowokatorzy są wzmożeni jak nigdy dotąd"

Rok po tym, jak Olszański założył stowarzyszenie Narodowy Front Polski i rozpoczął swoją prowokatorską działalność, jego córka Michalina dostała pierwszoplanową rolę w rosyjskim filmie historycznym.
Od pięciu lat organizował patostreaming – internetowe programy szokujące wulgarnością, wrzaskami, wielbiące Putina, głoszące nienawiść do Żydów i Ameryki. Wojciech Olszański spuentował swoją działalność zorganizowaniem wiecu, na którym spalono tekst statutu kaliskiego dającego przywileje średniowiecznym Żydom. Kim jest człowiek, który w czasie konfliktu z Łukaszenką podarował taki prezent rosyjskiej propagandzie?
Według Thomasa B. Allena i Normana Polmara, historyków zajmujących się działaniem służb, prowokacja jest to „akcja mająca na celu skłonienie jednostki (instytucji, organizacji, służby wywiadowczej, państwa) do podjęcia określonych działań, zgubnych zazwyczaj w skutkach dla tej jednostki”.
Prowokacja jako finał
Ludzie, którzy czasem mają dobre intencje, idą za prowokatorem i realizują scenariusz, który im ostatecznie zaszkodzi. Półtorej dekady temu w gruzińskiej Abchazji i Osetii Południowej działali prowokatorzy, którzy wzniecając nacjonalistyczne nastroje, dali pretekst rosyjskiej propagandzie do usprawiedliwienia wywołania wojny w 2008 r.
Wszystkie założenia prowokacji spełnia wiec zorganizowany 11 listopada w Kaliszu przez Wojciecha Olszańskiego i jego patostreamerów. Punktem kulminacyjnym spotkania było spalenie tekstu statutu kaliskiego, dokumentu, który w 1264 r. wydał miejscowym Żydom Bolesław Pobożny. Olszański krzyczał ze sceny o średniowiecznym przywileju:
My to unieważniamy, likwidujemy prawa żydowskie na tej ziemi! To jest wola wolnych Polaków! Nie będzie już nigdy Polak Żydowi niewolnikiem!”
Polskie władze, z prezydentem Andrzejem Dudą na czele, stanowczo potępiły incydent, a trzech organizatorów zostało zatrzymanych przez policję. Ale mleko się rozlało – w czasie gdy reżim Łukaszenki wyzywa Polaków od faszystów, prowokatorzy zorganizowali wydarzenie idealne do pokazywania w antypolskich środowiskach. Anglojęzyczny portal o Polsce Notes from Poland opisał wydarzenie jako okrzyki „Śmierć Żydom” na ulicach polskiego miasta, identycznie określiła to izraelska gazeta „The Times of Israel” oraz Jewish Telegraphic Agency. Wojciech Olszański, występujący pod szlacheckim, przybranym nazwiskiem Aleksander Jabłonowski, doczekał się więc spektaklu, który wyszedł poza filmiki agresywnych dziwolągów.
Werbunek
Edward Lucas, jeden z najważniejszych publicystów próbujących uświadomić światu zagrożenie ze strony Rosji, stwierdził, że tajne służby „przyciągają pewien rodzaj osób, często ze skazą lub z problemami, które służby kształtują stosownie do swoich potrzeb do tego stopnia, że oszustwo wzbudza w nich nie odrazę, lecz profesjonalną ciekawość i podziw. Olszański (ur. 1960) ukończył świetną Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, ale w karierze aktorskiej zdecydowanie mu się nie wiodło. Zagrał kilka drugorzędnych ról w teatrach i trzeciorzędnych w polskich filmach, pojawia się np. na planie „Quo Vadis”. Jego starsza dwa lata żona (zmarła w zeszłym roku) też nie miała szczęścia do wielkich filmów, można było ją zobaczyć w epizodycznych scenach polskich seriali. Oboje angażowali się w rekonstrukcje historyczne, co w przypadku aktorów dawało dodatkowy efekt, większy niż u pasjonatów historii, niemających teatralnych umiejętności. Olszański występował także w wydarzeniach patriotycznych, czytając poezję i odgrywając historyczne role. Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość dotychczasowy Wojciech Olszański odszedł w przeszłość. Narodził się „Jaszczur”, jak sam siebie określił, nawiązując do konspiracyjnej organizacji Związek Jaszczurczy z czasów drugowojennej okupacji Polski. Życie rodziny Olszańskich zmieniło się zupełnie.
Osobliwa popularność
Olszańskiemu kilkukrotnie kasowano konta na YouTubie, ale i tak jego filmy oglądały setki tysięcy internautów. Współpracowali z nim w różnej formie Marcin Osadowski (dawny współpracownik Janusza Korwin-Mikkego), Marcin Rola (telewizja internetowa wRealu24) czy Rafał Mossakowski (Centrum Edukacyjne Powiśle). Zasłynął z groteskowych wypowiedzi, które przykuwały uwagę: potrafił życzyć wrogom śmierci, wyzywać od k…w Żydów czy homoseksualistów, mówić o bohaterstwie targowicy za sojusz z Rosją czy odwoływać się do Romana Dmowskiego. Kilka miesięcy temu okazało się, że te ekstremalne treści były nagrywane w domu syna… Janusza Korwin-Mikkego. „I tak nikt normalny tego nie słucha” – tłumaczył się Korwin. W lutym 2021 r. Tomasz Sommer przeprowadził z Olszańskim wywiad na temat polskiej historii, a jego zdjęcie dał na okładkę „Najwyższego Czasu”.
Wraz ze wzrostem osobliwej popularności Olszańskiego wystrzeliła w stronę spektakularnych sukcesów kariera aktorska jego córki Michaliny. Rok po tym, jak ojciec założył stowarzyszenie Narodowy Front Polski i rozpoczął swoją prowokatorską działalność, Michalina dostała pierwszoplanową rolę w rosyjskim filmie historycznym. Olszańska zagrała w „Matyldzie” tytułową kochankę cara Mikołaja II, a fabuła wywołała, podsycany przez prawosławne duchowieństwo, skandal obyczajowy, w którego sprawie wypowiadali się nawet Władimir Putin czy Aleksiej Nawalny. Chwilę potem Olszańska dostała angaż w innym głośnym filmie rosyjskim – o obozie koncentracyjnym w Sobiborze, niewolnym od Putinowskiej propagandy. W jaki sposób córka kompletnie nieznanego aktora, zaraz po odpaleniu przez niego prowokatorskich programów, trafia na rosyjskie ekrany?
Krycie
Dezinformacja i prowokacja potrafią iść od marginesu społecznego, ku górze, w stronę elit. Tak jak teorie spiskowe o AIDS czy koronawirusie pojawiały się najpierw w niszowych mediach, były potem wzmiankowane przez poważniejsze tytuły – nawet w formie krytyki i zaprzeczenia – aż trafiały do mainstreamowego dyskursu. Podobnie wrzeszczący o mordowaniu ludzi i „wielkim Stalinie” Olszański był najpierw youtube’owym dziwadłem, aż trafił pod skrzydła polityków Konfederacji. Poseł Grzegorz Braun poręczył za Olszańskiego nawet po prowokacji w Kaliszu, sąd jednak nie uznał tego poręczenia.
Dodatkowym wzmocnieniem pozycji aktora jest – mniej lub bardziej jawne – grono sympatyków. Pewnie niewielu wierzy w historyczne bzdury w stylu nieustających spisków żydowskich od średniowiecza, ale wielu oglądało go jako nieszkodliwego wariata. W kostiumie wariata więcej uchodzi – zawsze można się wyłgać słowami Korwina, że „nikt normalny tego nie słucha”. Jednak te absurdalne i skrajnie szkodliwe tezy trafiły na tytuły zagranicznych gazet. I to w jakim momencie?
Aktywacja
Powtórzmy długofalowy schemat prowokacji – człowiek, któremu nie idzie w życiu tak, jakby odpowiadało to jego aspiracjom, po przejęciu władzy przez rosyjskosceptyczne środowiska uruchamia program internetowy dla politycznych, radykalnych szaleńców. Wkrótce nawiązuje bliskie kontakty z politykami Konfederacji (kto wpuszcza takiego człowieka do domu i pozwala mu tam urządzić studio!), trafia na okładkę związanego z nimi tygodnika, a jego córka odnotowuje spektakularny skok w karierze. Gdy Putin i Łukaszenka rzucają na polską granicę imigrantów z Bliskiego Wschodu, a reżimowe media przedstawiają Polskę jako kraj faszystów, Wojciech Olszański jedzie w Narodowe Święto Niepodległości do Kalisza, by przy płomieniach palącej się kopii dokumentu krzyczeć „Śmierć Żydom!”. Na koniec inny poseł wstawia się za nim w sądzie. Na koniec? Na pewno nie. Raz odpalona prowokacja odsłoniła część mechanizmów kompromitowania Polski i ośmieszania prawicy, pokazała sieć kontaktów polityków i mediów, ale na pewno się nie skończyła. Tu już nie ma miejsca na żarty czy łagodzenie oblicza sprawy. Agentura wpływu i prowokatorzy są wzmożeni jak nigdy dotąd.
Artykuł z 47/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
