Samuel Pereira w "Sieci": Bądźmy jak NiemcySamuel Pereira w "Sieci": Bądźmy jak Niemcy. "Oni nigdy by sobie na taki mobbing polityków spod znaku 12 gwiazdek nie pozwolili"

Musimy sobie odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie: chcemy się spierać między sobą i we własnym kraju decydować o własnych sprawach czy też jedna część sporu będzie z płaczem biegać i prosić ciocię Brukselę o pomoc.
W dyskusji o statusie Polski w Unii Europejskiej zbyt łatwo zapominamy o kilku sprawach. Nasz kraj nie jest w Europie gościem. Polska od wieków jest kluczowym państwem naszego kontynentu, a w strukturach UE jesteśmy nie od wczoraj, tylko od 17 lat. Dlaczego niby mielibyśmy być traktowani gorzej niż Niemcy czy Francja, albo Hiszpania i Włochy?
Szczególnie mocno kluczową rolę Polski widzimy w ostatnich latach, gdy decyduje się przyszłość geopolityczna i energetyczna regionu, oraz w ostatnich dniach, gdy Europa przypomniała sobie, jak ważna jest ochrona granic Unii. Zapominamy również, że w ocenie mobbingu, jakiemu poddaje nas Bruksela, nie chodzi o to, czy jesteśmy prawicowi, lewicowi lub centrowi. Czy gdyby do Komisji Europejskiej trafili sami politycy konserwatywni, to mieliby prawo narzucać polityczną agendę krajom członkowskim, w których władza byłaby lewicowa? Nie. Tak samo powinno to działać w drugą stronę. Dlaczego? Bo istnieje coś takiego jak suwerenność, a suwerenność nie jest czerwona, niebieska ani pomarańczowa. To obywatele decydują w wyborach, jaki kurs na najbliższe lata mają obrać rządzący, i tylko oni są od tego, żeby swój wybór utwierdzać w kolejnych wyborach lub korygować.
Trudno pojąć, jak można odczuwać satysfakcję z grillowania Polski przez polityków w Komisji Europejskiej czy polityków w Parlamencie Europejskim, jaką odczuwają przedstawiciele opozycji w Polsce. Co więcej, jak na razie pokazują wszystkim, że jeśli już osiągają jakikolwiek polityczny „sukces”, to jest on wynikiem działań zewnętrznych, które – co gorsza – są ze szkodą dla ich własnego kraju. Mamy coraz wyraźniejszy podział polityczny, gdzie linią sporu nie są poglądy, tylko podejście do suwerenności. Musimy sobie odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie: chcemy się spierać między sobą i we własnym kraju decydować o własnych sprawach czy też jedna część sporu będzie z płaczem biegać i prosić ciocię Brukselę o pomoc. Z punktu widzenia obywatela jedna strona cieszy się, gdy w kieszeniach Polaków zostaje więcej pieniędzy, druga zaś raduje się, gdy im komisarze unijni te pieniądze zabierają. Nie musimy ulegać szantażowi, że albo akceptujemy każde nękanie Brukseli, albo wychodzimy z UE. Właśnie członkostwo we wspólnocie daje nam pełne prawo powiedzieć: „Nie, nie podoba nam się ten kierunek”. A każdy wie doskonale, że np. Niemcy nigdy by sobie na taki mobbing polityków spod znaku 12 gwiazdek nie pozwolili.
Samuel Pereira - szef portalu TVP Info.
Artykuł z 39/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
