SAFE ma gest! "Za wszystko przepłacamy minimum dwukrotnie"SAFE ma gest! "Za wszystko przepłacamy minimum dwukrotnie"
Polska jest liderem wydatków obronnych w NATO. Według danych z lipca 2026 roku przeznacza na ten cel niemal 5 proc. PKB. W tym roku nakłady mają przekroczyć 200 mld zł, a ogromna część tych środków trafia do zagranicznych kontrahentów. Podobny scenariusz przerabiała wcześniej Grecja. Jej kontrakt na zakup niemieckiego okrętu podwodnego przelał kroplę goryczy. W Polsce szereg zakupów robi się teraz w ramach pożyczki SAFE. "Politycy siedzą godzinami u największych zagranicznych producentów. U polskich po 20 minut" - mówi pracownik polskiej firmy.
Wydatki MON
W 2026 roku rząd planuje wydać na obronność ponad 200 mld zł - wynika z danych PAP. Odpowiada to ponad 4,8 proc. PKB. To około 21,7 proc. wszystkich wydatków państwa.
Według danych z lipca 2026 roku wartość umów modernizacyjnych MON przekroczyła 500 mld zł. Zgodnie z Planem Modernizacji Technicznej ma osiągnąć około 640 mld zł do 2030 roku, by pięć lat później zbliżyć się do poziomu blisko 800 mld zł.
Miliardy złotych szerokim strumieniem wypływają z kraju. Zamiast rozwijać rodzimy przemysł zbrojeniowy, zasilają zagranicznych producentów. W pierwszym półroczu 2025 roku podmioty zagraniczne otrzymały polskie zamówienia na uzbrojenie o wartości przekraczającej 14 mld zł - informuje PAP.
Dane o udziale USA i Korei Południowej pochodzą z raportu opublikowanego w sierpniu 2023 roku. Wówczas umowy z amerykańskimi wykonawcami opiewały na około 78,7 mld zł, czyli 33,6 proc. wartości 120 głównych umów analizowanych przez Agencję Uzbrojenia. Umowy z Koreą Południową wyceniano na około 64,3 mld zł - 27,4 proc. tej samej puli. To dane dotyczące ówczesnej analizy wybranych kontraktów, a nie aktualny podział wartości wszystkich umów modernizacyjnych, która w lipcu 2026 roku przekroczyła 500 mld zł.
W lipcu 2026 roku w realizacji znajdowało się ponad 140 polskich kontraktów zbrojeniowych z USA o wartości około 50 mld dolarów. Łączne zobowiązania wobec Stanów Zjednoczonych sięgały 65 mld dolarów - równowartości ponad 200 mld zł.
"Przepłacamy minimum dwukrotnie, bo jest SAFE"
Wyborcza.biz przytoczyła nieoficjalne, ale bardzo znaczące wypowiedzi informatora związanego ze zbrojeniówką.
Za wszystko przepłacamy minimum dwukrotnie, bo jest SAFE i pieniędzy się nie liczy. Jeśli ktoś oferuje coś taniej, to się go z przetargu eliminuje. Albo nie podpisuje się z nim umowy. Dlaczego? Nie wiem, ale się domyślam
- powiedział.
Byłem ostatnio na targach zbrojeniowych. Politycy siedzą godzinami u największych zagranicznych producentów. U polskich po 20 minut
- stwierdził informator pracujący w polskiej firmie.
Rząd tłumaczy brak realizacji obietnic
Eksperci oceniali, że wydatki MON nie zaspokajają codziennych potrzeb ani nie napędzają rozwoju gospodarczego.
W październiku 2025 roku rządzący tłumaczyli rekordowy deficyt budżetowy i brak realizacji obietnic koniecznością ponoszenia wydatków na zbrojenia.
Podwodne okręty z Niemiec
Historia Grecji pokazuje, jak niebezpieczne może być finansowanie zbrojeń poprzez zakupy za granicą, bez wsparcia własnej gospodarki. Ateny w latach 2000-2010 masowo kupowały uzbrojenie od Niemiec i Francji, w tym okręty podwodne. W 2010 roku grecki budżet na zbrojenia wynosił prawie siedem miliardów euro, czyli niemal 3 proc. PKB.
Symbolem katastrofy gospodarczej okazało się zamówienie czterech okrętów podwodnych Type 214 w niemieckiej stoczni HDW/ThyssenKrupp Marine Systems. Grecja chciała odsprzedać to zamówienie (na liście potencjalnych kupców był Egipt)
- pisze Wyborcza.biz
Ostatecznie jednak Grecja okręty kupiła.
Jak przypomniała Wyborcza.biz, „The Telegraph" pisał wówczas, że program, który miał kosztować 1,14 mld euro, kosztował ostatecznie ok. 3 mld euro.
Czyli niemal trzykrotnie więcej niż kwota, którą Unia Europejska nakazała greckiej administracji zaoszczędzić w budżecie poprzez obniżenie emerytur pracowników
- czytamy.
Lekcja grecka dla rządu Tuska
Greckie wydatki opierały się głównie na zagranicznych kontraktach, które powiększały dług zewnętrzny i nie napędzały lokalnej gospodarki. Polska korzysta obok środków budżetowych także z unijnej pożyczki SAFE, co zdaniem rządu ma uratować polski przemysł zbrojeniowy. Nikt nie jest w stanie określić, ile ma kosztować wspomniana pożyczka, a obietnica realizacji zdecydowanej większości zamówień w kraju nie została zapisana w ustawie.
Skala zakupów za granicą stawia pytanie, czy krajowy przemysł otrzymuje odpowiednie zabezpieczenie i udział w modernizacji armii.
Zbrojenia są konieczne dla bezpieczeństwa Polski, ale powinny też budować krajowy potencjał przemysłowy. Tymczasem obecna władza pozwala na odpływ ogromnych środków za granicę, a jednocześnie powołuje się na wydatki obronne, tłumacząc stan finansów państwa i niewykonane obietnice.
źr. wPolityce.pl za PAP/Wyborcza.biz
