Romanowski z listem żelaznym. Mecenasi ostrzegają: Jest ryzykoRomanowski z listem żelaznym. Mecenasi ostrzegają: Jest ryzyko
Sąd Okręgowy w Warszawie postanowił o wydaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego, uchylając środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania od momentu uprawomocnienia się orzeczenia. Prokuratura zapowiedziała już, że zaskarży tę decyzję sądu. Mecenasi Michał Skwarzyński i Krzysztof Wąsowski komentują, kiedy Romanowski będzie mógł bezpiecznie wrócić do Polski i jakie znaczenie będzie miał dla niego list żelazny. Obydwaj, w rozmowie z wPolityce.pl, chwalą decyzję sądu, ale pozostają nieufni wobec działań prokuratury.
Mec. Skwarzyński: Jest ryzyko
O bezpieczeństwo powrotu Marcina Romanowskiego do Polski zapytaliśmy mec. Michała Skwarzyńskiego. Jak wskazał, prokuratura może jeszcze zaskarżyć decyzję sądu.
Teraz prokuratura może się od niego odwołać, więc w momencie, kiedy to się uprawomocni, pan Romanowski może bezpiecznie wrócić. Tyle, że obecnie trzeba też dodać cudzysłów do słowa 'bezpiecznie', bo jesteśmy w ramach demokracji walczącej
– mówi mecenas.
Skwarzyński odnosi się również do możliwości ponownego zatrzymania Romanowskiego.
Komuna ludzi zatrzymywała na 48 godzin, po czym wypuszczała ich na schody milicji i zatrzymywała na kolejne 48 godzin. Oczywiście list żelazny polega na tym, że osoba może wrócić rzeczywiście bezpiecznie i nie może się obawiać, że zostanie zatrzymana, aresztowana bez zgody sądów. No, ale mamy dzisiaj władzę taką, jaką mamy. Zatem powtórki z jakiegoś podobnego manewru stosowania prawa – »tak jak my je rozumiemy«, można się spodziewać. A przynajmniej jest takie ryzyko
– stwierdza.
„Nie ma przesłanek do aresztu”
Mecenas ocenia również, że powrót Romanowskiego nie powinien wiązać się z możliwością wpływania przez niego na prowadzone postępowanie.
Marcin Romanowski nie mógłby na cokolwiek wpływać. Nie ma tutaj przesłanek do aresztu w ogóle
– podkreśla mec. Skwarzyński.
Jak dodaje, list żelazny ma służyć właśnie temu, aby podejrzany mógł uczestniczyć w postępowaniu.
W interesie wymiaru sprawiedliwości jest to, żeby osoba podejrzewana brała udział w postępowaniu. A to właśnie ma zapewnić list żelazny. Zatem w normalnej sprawie taki list byłby wydany bez problemu. Ale że to była sprawa, w której chodziło o to, żeby pokazać posła w kajdanach, no to było tak jak było
– ocenia prawnik.
Mac. Wąsowski: Dobra wiadomość, ale...
Decyzję sądu komentuje również mec. Krzysztof Wąsowski. Jego zdaniem wydanie listu żelaznego powinno zapewnić Romanowskiemu możliwość spokojnego powrotu do kraju.
Na razie to po prostu dobra wiadomość. Gdyby dzisiaj w Polsce prokuratura w sprawach tak zwanych politycznych stosowała prawo, to byłbym spokojny, że nie będą próbowali tak zwanego obejścia prawa
– mówi.
Wąsowski krytycznie ocenia jednak działania prokuratury, odnosząc się do osób, które określił mianem „prokuratorów uzurpatorów”.
Ta prokuratura pod kierunkiem panów prokuratorów uzurpatorów, którzy podszywają się pod legalnych prokuratorów krajowych i ludzi, którzy z ich polecenia prowadzą te śledztwa – przyzwyczaiła nas już do tego. Zatem teoretycznie instytucja listu żelaznego ma gwarantować panu Marcinowi Romanowskiemu spokój. Natomiast jeżeli będzie coś nowego wymyślonego, to obawiam się, że może być próba obejścia prawa
– stwierdza mecenas.
sc/źr. wPolityce.pl
