Peja zachwycony Nawrockim. "Takich ludzi nam potrzeba”Peja zachwycony Nawrockim. "Bojowy gość. Takich ludzi nam potrzeba"

„Bojowy gość”, który nie ucieknie, jeśli przyjdzie moment kryzysowy – w taki sposób o prezydencie Karolu Nawrockim wypowiedział się Ryszard „Peja” Andrzejewski. Legendarny poznański raper, który 17 września skończył 50 lat, udzielił ciekawego, osobistego i poruszającego wywiadu redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu. Dlaczego, w ocenie Peji, fakt, że prezydent jest wysportowany, umie robić pompki na jednej ręce, ryknąć "czołem, żołnierze", czy - jak ujął to raper - "dać po ryju" - świadczy również na korzyść państwa polskiego?
W programie „Rymanowski Live” poznański muzyk podsumował dotychczasowe życie, lata walki z uzależnieniem oraz swoją drogę artystyczną. Podczas rozmowy nie zabrakło wątków politycznych. Peja w bezkompromisowy sposób ocenił styl sprawowania władzy przez prezydenta Karola Nawrockiego, nie kryjąc uznania dla jego energii i męskiego charakteru.
Peja o „Czołem żołnierze!” i sile charakteru
W ocenie legendy polskiej sceny hip-hopowej, autentyczność i naturalność są kluczowe. Andrzejewski zauważył, że głowa państwa imponuje naturalnością w relacjach z wojskiem. Muzyk docenił też dbanie przez prezydenta o formę fizyczną, które w jego ocenie stanowi czytelny sygnał siły całego państwa.
Jestem trochę taktykiem, trochę żołnierzem ulicy. Mamy prezydenta, bojowego gościa, który odwiedza jednostki wojskowe, który potrafi ryknąć „czołem żołnierze!”
- mówił Peja.
Andrzejewski zestawił postawę Karola Nawrockiego nie tylko z jego poprzednikami, ale również z zachodnimi liderami. Artysta wskazał na wyraźną różnicę między sprawnym, zdecydowanym przywódcą a politykami, którym brakuje tężyzny i hartu ducha.
Potrafi zrobić pompki na jednej ręce, nie tak jak, nie wiem, premier Wielkiej Brytanii, który obaliłby się, próbując uderzyć w worek bokserski. Takich ludzi nam trzeba. To są ludzie, którzy pokazują, że trzeba reprezentować ten kraj również z pozycji takiego dbania o siebie, o o fizyczność, o formę, o to, że jeżeli przyjdzie moment kryzysowy, to że możemy na niego również liczyć, a nie, że będzie na uchodźstwie prezydentem
- podkreślił artysta w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Kulisy spotkania w Pałacu Prezydenckim
W programie padły także wspomnienia z bezpośrednich kontaktów obu postaci. Jedno ze spotkań odbyło się w Murowanej Goślinie podczas obchodów rocznicy Poznańskiego Czerwca.
Tam sobie wymieniliśmy kiwkę. Pan prezydent siedział tam nieopodal i zostałem zaproszony. Przyjąłem zaproszenie, przyjechałem z żoną
- relacjonował muzyk na kanale „Rymanowski Live”.
Wcześniej - w październiku 2025 r. - miała miejsce oficjalna wizyta artysty w Pałacu Prezydenckim. Andrzejewskiemu towarzyszył wtedy inny poznański raper, Gandi Ganda, jego przyjaciel.
Wy dwaj i prezydent. Dwóch na jednego?
- zapytał Rymanowski.
Tak. A byliśmy jak obstawa prezydenta. Ja mówię: "Nie ubieraj marynarki, będziemy wyglądać jak goryle, kurde, z bramki". Mówię: "I będą nas hejtować i będzie właśnie tak, jak chcą widzieć prezydenta." Ja mówię: "Niech sobie mówią, co chcą". To jest świetny gość. Rozmawialiśmy na bardzo różne tematy. Rozmawialiśmy na temat spraw właśnie MSZ, na temat Sikorskiego, na temat tych wszystkich powiązań, na temat jego wizyty w Nowym Jorku i o radzie gminy tam żydowskiej, jak pytali go co z Chanuką, to było dla nich najważniejsze, w Pałacu Prezydenckim. Bardzo dużo tematów było poruszonych
- podkreślił raper.
Rozmawialiśmy o bardzo bardzo wielu kwestiach i zdaliśmy sobie tam na miejscu sprawę z tego, że prezydent nie ma wszystkich narzędzi. My po prostu weszliśmy na chwilę też w jego buty i zobaczyliśmy, jak to jest podejmować decyzje na najwyższym szczeblu i z jakimi rzeczami on musi się mierzyć, nie? A tutaj jego opozycja od wetomatu go ciśnie, bo i nie patrzy nikt, ile tych ustaw podpisał, ile zawetował, że wnosi poprawki, te poprawki leżą, media robią swoje. Jedne media klaszczą, inne buczą i no to jest też duża, spora odpowiedzialność
- ocenił.
"Nie dajmy się zmanipulować"
Peja pytany był także o przeszłość Karola Nawrockiego. Czy w tym kontekście można powiedzieć, że prezydent sprawuje swój urząd godnie?
Absolutnie reprezentuje z powagą urząd prezydenta RP i z dumą i jest ważny dla wielu Polaków w tym kraju i kiedy mówi, że chce być prezydentem wszystkich Polaków, ja mu wierzę. Tu nie chodzi o żadne osobiste sympatie, bo miałem go okazję poznać i obcować z nim przez dwie godziny. Nie dajmy się zmanipulować narracji płynącej ze strony władzy. Chodzi o przeszłość, jaka została opisana przez media. Tak jak mówię, nie znam Karola Nawrockiego na tyle, żeby mieć jakiekolwiek zdanie na temat jego przeszłości, ale jeżeli został kandydatem na prezydenta, to w naturalny sposób był wielokrotnie prześwietlany przez służby, najważniejsze służby wywiadowcze i nie tylko w tym kraju. i musiał przejść pozytywną weryfikację, żeby móc w uczciwy sposób kandydować na urząd prezydenta
- wskazał raper.
Ja musiałem przejść weryfikację SOPU, żeby w ogóle mnie dopuszczono do prezydenta. Więc jeśli weryfikacja służb wielokrotna jest czymś, co nie świadczy o dobrej przeszłości, takiej, której nie można, nie warto nawet podawać w wątpliwość. Jakie byśmy mieli służby w tym kraju, jeżeli by się okazało, że to, co mamy rzeczywiście to jest totalnie pod każdym względem państwo z kartonu i te służby działałyby na zasadzie: „Ja go znam, to jest mój kolega, chodziliśmy razem na mecze to pozwolimy mu być prezydentem. Nie, to tak nie działa
- ocenił.
Rozumiem, że wiele osób w tym kraju ubolewa, że nie jest przedstawicielem elit, które już się przyzwyczaiły do przekazywania sobie pałeczki(…) Czy ja się cieszę, że prezydent umie dać w ryj? Też, ale nie dlatego na niego zagłosowałem. Myślę, że on jest wiarygodny. On nie jest odklejony. On wie jak wygląda życie. Nie boi się wychodzić do ludzi i nawet realnie, gdyby go zapytać, ile kosztuje kostka masła, to też pewnie odpowie
- podkreślił.
jj/źr. wPolityce.pl, za: YT/Rymanowski Live
