Przystąpienie do europejskiej tarczy antyrakietowej to błąd
Przystąpienie Polski do „europejskiej tarczy antyrakietowej” będzie poważnym błędem. Deklaracja premiera Tuska jest polityczna

Jedno jest pewne. Pomysł budowania równolegle dwóch systemów obrony przestrzeni powietrznej jest ekstrawagancja na miarę światową, nie mówiąc o kosztach.
W zalewie informacji na temat niedawnego irańskiego ataku na Izrael jedna, niezwykle istotna, umknęła naszej uwadze. Media skupiały się na podkreślaniu - słusznie - skuteczności obrony przestrzeni powietrznej. Cel osiągnęło bowiem jedynie dziewięć rakiet balistycznych nie wyrządzając większych zresztą szkód, ale mniej uwagi poświęciły kwestii nie mniej istotnej, zwłaszcza jeśli mówimy o kraju tak jak Izrael, prowadzącym wojnę, a mianowicie ile kosztowało odparcie uderzenia.
Yehoshua Kalisky, analityk z Institute for National Security Studies, izraelskiego think tanku strategicznego poinformował dziennikarzy The Wall Street Journal, że przechwycenie irańskich środków napadu powietrznego kosztowało izraelskiego podatnika 2,1 mld szekli, czyli ok. 550 mln dolarów. Nie są to koszty inwestycji, związane ze zbudowaniem Iron Dome czy zakupem nowoczesnych myśliwców, mowa jest w tym przypadku o koszcie rakiet wystrzelonych po to, aby zniszczyć irańskie drony i pociski, koszcie paliwa, które spaliły myśliwce dyżurujące w większej liczbie niż zwykle, czyli mowa jest o kosztach operacyjnych.
