Przestępcy wrócą do kraju. PiS: Co robiły nasze służby?!Przestępcy wrócą do kraju. PiS: Co robiły nasze służby?!
Już 1 października Wielka Brytania rozpocznie masowe przedterminowe zwalnianie więźniów. Wśród nich będą również Polacy, którzy po opuszczeniu zakładów karnych mogą zostać deportowani do Polski. Problem w tym, że polskie służby nie wiedzą, ile takich osób wróci, za jakie przestępstwa odbywali kary ani jaką ich część odbyli. Poseł PiS Paweł Hreniak pyta, dlaczego polskie służby i dyplomaci nie przygotowali się na brytyjską decyzję.
„Co tam robili polscy dyplomaci i nasze służby?”
Paweł Hreniak, poseł PiS i wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw wewnętrznych, nie kryje oburzenia sytuacją.
Wygląda na to, że Brytyjczycy pozbyli się problemu. Od wielu miesięcy w tym kraju dyskutowano o masowej amnestii, która obejmie także obywateli polskich. Co tam robili polscy dyplomaci i nasze służby? Powinny odpowiednio wcześnie informować polskie organy, tak, żebyśmy mogli się do tego przygotować, zareagować
– mówi poseł Hreniak, cytowany przez "Rzeczpospolitą".
Polityk uważa, że polskie służby powinny otrzymać pełne informacje o zwalnianych przedterminowo Polakach.
Złożę w tej sprawie interpelację, poruszę temat także na najbliższej komisji spraw wewnętrznych. Tego nie można tak po prostu zostawić
– podkreśla polityk.
Tysiące więźniów wyjdą przed końcem kary
Jak czytamy w "Rz", brytyjski program rozpocznie się 1 października. W pierwszej transzy przedterminowo zwolnionych ma zostać 700 osób, następnie zaplanowano kolejne grupy – po 650, 500 i 250 skazanych. Łącznie do czerwca przyszłego roku więzienia ma opuścić około 4,5 tys. osób przed odbyciem pełnej kary.
Powodem jest przepełnienie brytyjskich zakładów karnych. Według danych z czerwca przebywało w nich blisko 86 tys. osób.
Regulacja pozwala objętym programem skazanym wyjść na wolność po odbyciu zaledwie jednej trzeciej kary. Chodzi m.in. o osoby skazane za kradzieże, włamania, handel narkotykami, rozboje, pobicia czy oszustwa.
Z programu wyłączono natomiast osoby skazane za najcięższe przestępstwa, m.in. gwałt, gwałt na dziecku, zabójstwo oraz prowadzenie samochodu pod wpływem narkotyków lub bez uprawnień ze skutkiem śmiertelnym. Choć zrobiono to dopiero po presją opozycji.
Polacy największą grupą wśród cudzoziemskich więźniów
Brytyjska decyzja może mieć bezpośrednie konsekwencje dla Polski. Część zwalnianych stanowią bowiem obywatele polscy, którzy – jeśli nie mają brytyjskiego obywatelstwa – mogą zostać deportowani do kraju pochodzenia.
Ze statystyk brytyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że Polacy są najliczniejszą grupą wśród cudzoziemców odbywających kary w Anglii i Walii. Na koniec marca w brytyjskich więzieniach przebywało około 6,5 tys. obcokrajowców, z czego 7 proc. stanowili Polacy. Drugą największą grupą byli Rumuni.
Polska nie zna skali deportacji
Problemem jest brak informacji po polskiej stronie. Jak wynika z odpowiedzi udzielonych „Rzeczpospolitej”, ani MSWiA, ani Ministerstwo Sprawiedliwości nie wiedzą, ilu Polaków objętych programem zostanie odesłanych do kraju ani za jakie przestępstwa odbywali wyroki.
MSWiA przekazało, że Straż Graniczna może podjąć działania wobec osób wracających do Polski, jeżeli odpowiednie służby dokonają stosownego wpisu. Resort zaznaczył jednak, że lista osób nie została dotąd przekazana stronie polskiej.
Służba Więzienna również nie została poinformowana przez Wielką Brytanię o planowanym przedterminowym zwalnianiu skazanych. Jak podkreśliła jej rzeczniczka ppłk Arleta Pęconek, osoby te opuszczą brytyjskie więzienia w ramach warunkowego zwolnienia i nie zostaną automatycznie osadzone w polskich zakładach karnych.
„Policja powinna wiedzieć, jaki przestępca przyjedzie”
Dr Jarosław Przyjemczak, podinspektor Policji w stanie spoczynku i ekspert Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego, uważa, że polskie władze powinny zwrócić się do Wielkiej Brytanii o szczegółowe informacje.
To bardzo kontrowersyjna decyzja, a niepokojące jest to, że strona brytyjska nas o niej nie poinformowała. Jeżeli odbywa się to jednostronnie – co może wynikać z faktu, że Wielka Brytania jest poza Unią Europejską – to Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwo Sprawiedliwości powinny wykazać inicjatywę
– mówi „Rzeczpospolitej”.
Jak dodaje, polska strona powinna poznać listę osób zwalnianych z więzień, informacje o przestępstwach, za które odbywali kary, oraz o sposobie ich deportacji.
Jeżeli przyjedzie do nas duża grupa ludzi, to może stanowić problem. Przestępcy, również tacy, którzy odbyli wyrok, stwarzają zagrożenie, dlatego powinni być objęci nadzorem, policja powinna wiedzieć, jaki przestępca przyjedzie na jej teren
– podkreśla.
źr. wPolityce.pl za rp.pl
