Prokuratura "poluje" na informatorów! Wraca skandal wokół LenzaProkuratura "poluje" na informatorów! Wraca skandal wokół senatora Lenza

Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim Mariusza Trojanowskiego, ponieważ kontaktował się z redkatorem Wirtualnej Polski Michałem Janczurą. Śledczy za wszelką cenę próbują ustalić, kto ujawnił sprawę zabiegu syna senatora Tomasza Lenza. "Tak się ucisza niewygodne media! Tak się niszczy wolność słowa! Tak się pokazuje, że nie warto patrzeć władzy na ręce!" - skwitował sam red. Janczura.
W państwie rządzonym przez koalicję 13 grudnia doszło do sytuacji niedopuszczalnej - aparat państwowy został zaprzęgnięty przez śledczych do tropienia... źródeł dziennikarskich, co budzi jednoznaczne skojarzenia z obyczajami początku lat 90. Chodzi o to, że prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Lenza.
Cel śledczych jest jeden: namierzyć źródła reportera Wirtualnej Polski. Jak zastrzega redakcja:
Prokuratura nie ma, nie miała i nie będzie miała żadnych danych, na podstawie których mogłaby ustalić, kto naprawdę poinformował nas o wizycie senatora Lenza w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Ochrona informatorów i naszych źródeł była, jest i pozostanie dla nas priorytetem.
"Polowanie" na informatorów
Organy ścigania już w czerwcu bezskutecznie domagały się od redakcji ujawnienia danych informatorów. Gdy to się nie udało, uderzono bezpośrednio w szpital. Śledczy wezwali Mariusza Trojanowskiego, dyrektora placówki, do złożenia zeznań w charakterze świadka. Prokurator przedstawił mu postanowienie nakazujące wydanie jego telefonu. Podstawą były bilingi wskazujące na połączenia z red. Michałem Janczurą. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska przekonywała, że śledczy nie sprawdzali bilingów reportera. Wcześniej prokuratura sprawdzała jednak bilingi dyrektora placówki, co pozwoliło jej namierzyć kontakt z reporterem.
Co ciekawe, jak zwraca uwagę serwis, to sam Lenz zdradził szczegóły, nie redakcja. Jak podaje PAP, Lenz w wydanym 7 kwietnia oświadczeniu zapewnił, że zabieg u jego syna został wykonany „w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych”. W kolejnym oświadczeniu, nagranym i umieszczonym w internecie, senator i jego żona powiedzieli, że „dokumentację z zabiegu 13-letniego dziecka posiadają rodzice i z tego, co już wiadomo, kontrolerzy z NFZ, a także Izba Lekarska w Toruniu”. Twierdzili, że dyrektor szpitala rozpowszechnia w mediach informacje, jakoby jej nie posiadał i w związku z tym zapowiedzieli, że skierują do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim. Takie zawiadomienie złożyli.
"W białych rękawiczkach"
Działania prokuratury wywołały oburzenie przedstawicieli Wirtualnej Polski oraz mec. Konrada Siemaszki z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
To próba obejścia tajemnicy dziennikarskiej w białych rękawiczkach
- wskazał mec. Siemaszko.
Przeciwko bezprawnym naciskom zaprotestowało również kierownictwo redakcji.
Stanowczo protestujemy przeciwko działaniom prokuratury w sprawie naszej publikacji
- oświadczyli Łukasz Kijek, Barbara Kasprzycka i Mateusz Cieślak z WP.
Operacja poza kontraktem
Cała sprawa zaczęła się od publikacji WP z 7 kwietnia, w której opisano wydarzenia z 15 marca w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim. Wyszło na jaw, że zabiegu syna senatora w ogóle nie realizowano w ramach NFZ, a procedurę przeprowadzono na oddziale chirurgii podczas regularnego dyżuru personelu. Po kontroli NFZ nałożył na placówkę dotkliwą karę w wysokości 134 tys. zł.
A dyrektor Mariusz Trojanowski naraził się partyjnym kolegom znacznie wcześniej. Marzec 2025 roku przyniósł jego głośny wywiad o nieprawidłowościach przy podziale funduszy z Krajowego Planu Odbudowy. Po tej rozmowie Koalicja Obywatelska zawiesiła go w prawach członka partii.
Kiedy Wirtualna Polska zapytała o podstawy tak agresywnych działań wobec świadka, śledczy schowali głowę w piasek. Prokurator prowadzący sprawę Tomasz Spychała uciął wszelkie pytania.
Brak jest podstaw prawnych do tego, aby udzielać Panu jakichkolwiek informacji odnośnie przebiegu przedmiotowego postępowania
- ocenił Spychała.
"Tak się niszczy wolność słowa!"
Głos zabrał również red. Michał Janczura we wpisie na platformie X.
Tak się ucisza niewygodne media! Tak się niszczy wolność słowa! Tak się pokazuje, że nie warto patrzeć władzy na ręce!
- skwitował i wypunktował całą sprawę.
tt/źr. wPolityce.pl za WP, X
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
