NASZA ANALIZA

Polityczne etykietki a rzeczywistość. Co wiemy o zamachowcu z Krakowa?Polityczne etykietki a rzeczywistość. Co wiemy o zamachowcu z Krakowa?

FacebookTwitter

Tragiczne wydarzenia z krakowskiego Rynku Głównego jeszcze nie doczekały się ustaleń śledczych, a w przestrzeni publicznej już rozgorzała bezwzględna walka o narrację polityczną. Zanim prokuratura i biegli zdołali zrekonstruować pełny profil psychologiczny oraz motywy 24-letniego Michała O., politycy i komentatorzy ruszyli do szufladkowania sprawcy. Wystąpienie ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, który niemal natychmiast powiązał napastnika ze „skrajną prawicą”, wywołało falę zarzutów o pochopność i próbę instrumentalnego narzucenia wygodnej tezy. Równolegle zaczęto wyciągać zupełnie przeciwne fakty i poszlaki, ukazując obraz dalece bardziej skomplikowany.

Sprzeczne tropy: Skrajna prawica czy ultra-lewica?

Gdy przeanalizować to, co do tej pory wiadomo na temat Michała O. i jego aktywności, tradycyjne definicje ideologiczne okazują się całkowicie bezradne.

Z jednej strony pojawiły się poszlaki, które posłużyły rządzącym do budowania tezy o ekstremizmie prawicowym. Wskazywano na zainteresowanie muzyką black- i deathmetalową, w tym norweskim zespołem Burzum i postacią Varga Vikernesa, a także na obecność osób powiązanych z tą sceną w gronie jego internetowych znajomych. Choć środowiska te bywają kojarzone z radykalnymi, antychrześcijańskimi i neonazistowskimi nurtami, muzyczne fascynacje w oderwaniu od twardych dowodów procesowych trudno uznać za jednoznaczny dowód motywacji terrorystycznej. Zresztą, trudno uznać narodowy-socjalizm za ideologię prawicową, skoro wyrosła ona z nauk Karola Marksa. 

Z drugiej strony z mediów społecznościowych błyskawicznie wydobyto elementy stojące w jaskrawej sprzeczności z prawicowym profilem. W sieci zaczęły krążyć zdjęcia Michała O. z tęczową flagą, stylizacje z długimi włosami i kobiecym ubiorem, a także ślady rzekomych sympatii do haseł lewicowych czy wręcz komunistycznych, ba, nawet zaczęto wiązać wczorajszy mord z przypadającą na dzień 7 listopada według naszego kalendarza rocznicą rewolucji bolszewickiej. Co więcej, w dyskusji pojawił się wątek jego siostry – jednej z ofiar rodzinnej tragedii w Ostrowcu Świętokrzyskim – wspominanej w mediach społecznościowych przez środowiska queer/LGBT. Gdy doda się do tego doniesienia o zaangażowaniu rodziców sprawcy w działalność komisji wyborczych z ramienia liberalno-antysystemowego ugrupowania Pawła Tanajno, staje się jasne, że wszelkie próby wpisania tej rodziny w prosty partyjny schemat są całkowicie chybione.

Polityczna eksploatacja i obawa o rzetelność ustaleń

Dla świata polityki tak wielowymiarowy i chaotyczny obraz to sytuacja bardzo wygodna. W naturalnym odruchu obrony przed odpowiedzialnością instytucjonalną władza sięga po próby natychmiastowego przerzucenia winy na swoich adwersarzy. Pojawia się uzasadniona obawa, że aparat państwowy, dysponujący pełnym monopolem informacyjnym, może filtrować dowody tak, by podtrzymać wstępną tezę, a niewygodne wątki zepchnąć na margines śledztwa.

W ten sposób dramat ofiar i ich rodzin staje się zakładnikiem bieżącej polaryzacji. Zamiast rzetelnej odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tragedii i jak działały systemy prewencji, społeczeństwo otrzymuje polityczną licytację na etykiety.

Nihilizm internetu i kult bezsensu

Tymczasem odpowiedź na pytanie o motywy sprawcy może w ogóle nie leżeć na klasycznej osi lewica–prawica. Bardzo celny i wyważony głos w tej sprawie zabrała na portalu X publicystka Marta Lokje, zwracając uwagę na zjawisko, którego tradycyjni politycy i starsze pokolenia zupełnie nie rozumieją: specyfikę internetowej kultury dwudziestolatków:

Dziś tu wszyscy się będą tłuc o prawicowość/lewicowość tego człowieka. Musicie zrozumieć, że to jest pokolenie, które używa znanych nam symboli w zupełnie inny sposób. Ja to nazywam kultem bezsensu, jeśli chodzi o to, co uznają za zabawne. W przeciwieństwie do naszego pokolenia nie mają absurdu czy odwrócenia symboli, nie mają nawet ukrytych znaczeń. Im bardziej coś beznadziejnie chaotyczne, tym lepiej.

Lokje precyzyjnie obnaża powierzchowność dowodów, którymi przerzucają się obie strony politycznego sporu:

To, że facet zrobił sobie zdjęcie z flagą ludzi LGBT, nie oznacza, że jest elgiebetem. Hajlowanie wcale nie wskazuje na miłość do Adolfa, a obśmiewanie papieża nie jest antykatolicyzmem. To wykorzystywanie naszych symboli do zaznaczenia ich bezsensowności. Oni nie chcą tych symboli uznać za swoje, ich nie obchodzi znaczenie. Liczy się wrażenie, chodzi o to, by było śmiesznie.

W tej perspektywie Michał O. nie jawi się jako zdyscyplinowany ideolog, lecz jako produkt sieciowego nihilizmu. Schemat jego zbrodni powiela znane z zachodnich forów schematy działania masowych morderców (mass shooters): eliminacja najbliższego kręgu jako ostateczne odcięcie się od rzeczywistości, zatarcie cyfrowych śladów i wyjście w przestrzeń publiczną wyłącznie po to, by siać destrukcję. W subkulturach zafascynowanych przemocą i fenomenem true crime to nie manifest polityczny jest celem – celem jest sam akt anihilacji.

Co wiemy na pewno?

Wobec natłoku spekulacji jedynym rzetelnym punktem wyjścia pozostaje chłodne oddzielenie faktów od interpretacji:

  • Stan faktyczny: 24-letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego zaatakował przypadkowych ludzi w centrum Krakowa przy użyciu legalnie posiadanej broni, a w jego rodzinnym mieszkaniu odkryto ciała trzech osób. Trudno uznać, że zdecydował się na mord wobec osób o konkretnych poglądach politycznych, jak zrobił to m.in. masowy morderca Andres Breivik 

  • Kwestia ideologii: Żadna ze stron sporu nie przedstawiła spójnych, weryfikowalnych dowodów na to, by sprawca kierował się ustrukturyzowanym programem politycznym. Zgromadzone dotąd ślady są wewnętrznie sprzeczne i na ich podstawie trudno w tej chwili wysnuwać jakiekolwiek ostateczne wnioski. 

  • Tło zbrodni: Wszystko wskazuje na mieszankę głębokiego rozpadu więzi, wewnętrznej krzywdy, sieciowej alienacji oraz fascynacji samą przemocą i destrukcją. Być może mamy do czynienia z chorobą psychiczną, głęboką traumą, czy "chęcią zaistnienia" lub przebodźcowaniem. 

W poszukiwaniu prawdy poza ideologią

Koncentrowanie się na pytaniu, czy Michał O. był „lewakiem”, czy „faszystą”, jest ślepą uliczką. Próby wtłoczenia nihilistycznej przemocy w tradycyjne ramy polityczne służą jedynie partyjnym interesom, odwracając uwagę od rzeczywistych problemów: postępującej alienacji młodych ludzi w przestrzeni wirtualnej, destrukcyjnych zjawisk wewnątrzrodzinnych, rozkładu tradycyjnej szkoły i edukacji oraz dysfunkcji systemów wczesnego ostrzegania przed osobami planującymi akty masowej przemocy.

Prawdziwy obraz sprawcy z Krakowa leży w mrocznych zakamarkach internetowej subkultury i psychologii zniszczenia, a nie w ministerialnych komunikatach pisanych pod bieżące zapotrzebowanie polityczne.

Próba przyklejenia Michałowi O. etykiety „skrajnego prawicowca”, zasugerowana "na gorąco" przez konstytucyjnego ministra i bliskiego współpracownika premiera, rozbija się zresztą o fundamentalną sprzeczność pojęciową. Klasycznie rozumiana myśl konserwatywna i prawicowa opiera się na fundamencie poszanowania życia, ładu moralnego, nienaruszalności rodziny oraz chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego. Działanie sprawcy – wymordowanie najbliższych, a następnie uderzenie w przypadkowych, niewinnych ludzi w przestrzeni publicznej – stanowiło całkowitą negację tych wartości. To postawa w swojej istocie skrajnie antychrześcijańska, będąca zaprzeczeniem jakiegokolwiek porządku prawicowego.

W tym ujęciu postawa Michała O. nie jest produktem tradycyjnej formacji ideowej, lecz konsekwencją postępującej erozji struktur społecznych. Rozpad tradycyjnej rodziny, dewaluacja autorytetów i unieważnienie metafizycznego sensu życia to zjawiska, które wielu komentatorów wiąże z napływającymi z Zachodu i podsycanymi przez Wschód prądami postmodernistycznymi i dominacją lewicowo-liberalnego paradygmatu kulturowego. Wypchnięcie tradycyjnych punktów odniesienia i zastąpienie ich bezrefleksyjnym konsumpcjonizmem oraz relatywizmem moralnym stworzyło pustkę, którą w cyfrowym świecie natychmiast wypełnia radykalny nihilizm.

Sprowadzanie krakowskiej tragedii do partyjnego sporu o to, czy morderca był „lewakiem”, czy „prawicowcem”, jest ucieczką od znacznie głębszego problemu: kryzysu kulturowego, w którym wykorzeniony, samotny człowiek, odarty z elementarnych zasad i transcendentnego szacunku dla ludzkiego życia, zamienia własną pustkę w narzędzie masowej zagłady.

źr. wPolityce.pl za wPolsce24

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.