Pogłębia się dramat. Odmowa przyjęć onkologicznychPogłębia się dramat. Odmowa przyjęć onkologicznych

dcc1e79e08f64c3ba88ec3d42a0e5625.webp
Zdjęcie ilustracyjne łóżek szpitalnych / autor: Fratria
FacebookTwitter

Wczoraj w mediach pojawiła się informacja, że Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi już w połowie lipca odmawia przyjmowania nowych pacjentów do onkologicznych programów lekowych – w tym przypadku chodziło o pacjentkę chorą na raka piersi.



Pacjentka została poinformowana, że „szpital jest zmuszony do odmowy kwalifikacji do programu lekowego ze względu na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń, a możliwy planowany termin rozpoczęcia leczenia przypada na I kwartał 2027 roku, o ile wcześniej nie nastąpi zmiana warunków finansowania programu”.



A więc pacjentka chora na nowotwór piersi jest informowana, że jej leczenie może zostać rozpoczęte najwcześniej za pół roku i to pod warunkiem, że nie nastąpi zmiana warunków finansowania tego programu – w sytuacji, kiedy w przypadku takiej choroby każdy dzień zwłoki jej leczenia wyraźnie pogarsza szanse na ostateczne wyleczenie pacjenta.



Niestety wyczerpywanie się kontraktów w niektórych szpitalach sygnalizowała już w czerwcu Naczelna Izba Lekarska (NIL), a ponieważ za leczenie ponad to, co jest zawarte w kontraktach – jak zakomunikował NFZ – będzie płacił i to w niepełnej wysokości dopiero po zakończeniu roku gospodarczego, to szpitale, nie chcąc kredytować Funduszu, wstrzymują przyjęcia pacjentów (w przypadku szpitala w Łodzi: przyjęcia do programu lekowego).



Przypomnijmy, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości programy lekowe zostały znacząco rozszerzone, zarówno jeżeli chodzi o ich ilość, jak i liczbę pacjentów nimi objętych, co więcej: znacząco wzrosło także ich finansowanie.



W roku 2015, a więc ostatnim roku rządów koalicji PO-PSL, funkcjonowało 68 programów lekowych, które obejmowały ok. 90–95 tysięcy pacjentów, a na ten cel wydatkowano ok. 3 mld zł. Po 8 latach rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2023 roku funkcjonowało już 118 programów lekowych, a więc nastąpiło prawie podwojenie.



W 2023 roku tymi programami było objętych ponad 250 tysięcy pacjentów, a wydatki NFZ z tego tytułu sięgnęły blisko 10 mld zł, czyli ponad 3-krotnie więcej niż za rządów PO-PSL, co dobitnie pokazuje, jak wielkie pozytywne zmiany z punktu widzenia pacjentów zaszły w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości.



Niestety z resortu zdrowia co i rusz dobiegają kolejne informacje mówiące o cięciach w wydatkach na ochronę zdrowia. Ostatnio poinformowano, że trwają intensywne prace nad poważnym ograniczeniem programu bezpłatnych leków dla seniorów 65 plus.



Przypomnijmy, że program bezpłatnych leków, wcześniej funkcjonujący dla pacjentów 75 plus, został w 2023 roku rozszerzony i dotyczy już pacjentów 65 plus, ale także kobiet w ciąży i dzieci do 18 roku życia, co spowodowało, że w 2025 roku z tego programu skorzystało już ponad 7,2 mln pacjentów, którym wydano ponad 140 mln opakowań leków, przy czym średnia wartość kosztów refundacji wyniosła ok. 65 zł na jedno opakowanie, a łączny koszt programu przekroczył 4 mld zł.



Resort chce poważnie ograniczyć korzystanie z tego programu. Rozważane są różne warianty tych ograniczeń: od takiego, że refundacja będzie dotyczyła tylko najtańszego leku, często niedostępnego, a za droższy pacjent dopłaca, poprzez tzw. korytarz cenowy ze stopniowym ograniczaniem wielkości refundacji, po wariant mieszany, uwzględniający różne wskaźniki, np. cenę zbytu netto.



Jak duże oszczędności?



Spodziewane oszczędności mają wynieść nawet 1,8 mld zł rocznie, co tak naprawdę oznacza ograniczenie dostępności tego programu prawie o połowę, a więc sytuacja starszych pacjentów ulegnie znacznemu pogorszeniu.



Ale minister zdrowia już wprowadziła daleko idące cięcia wydatków w ochronie zdrowia, skutkujące drastycznym wydłużaniem się kolejek do lekarzy i ograniczeniem dostępności pacjentów do badań diagnostycznych.



Dobitnym przykładem jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, na podstawie rozporządzenia z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej oraz 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii.



Co więcej, jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego. Zastosowano więc rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami.



Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, a z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny wydłuża kolejki do tego rodzaju badań – często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej.



W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy: firmy oferujące usługi tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego, w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty, dodatkowo z ich zerowym oprocentowaniem.



Ale nie tylko szpital w Łodzi nie przyjmuje pacjentów do programów lekowych. Jak wynika z informacji z NIL, ze szpitali napływają dramatyczne informacje, że w niektórych z nich wyczerpują się już w lipcu kontrakty na oddziałach zabiegowych, a we wrześniu ten proces się jeszcze nasili, co oznacza, że placówki te będą ograniczały przyjęcia pacjentów, a być może w ogóle przestaną ich przyjmować.



Jest to rezultatem wprowadzonej w tym roku zasady płacenia przez NFZ placówkom medycznym za nadwykonania z dużym opóźnieniem i tylko częściowo oraz zapowiedzi, że już w II półroczu tego roku będzie obowiązywała zasada, że płacenie za nie będzie możliwe dopiero po zakończeniu roku obrachunkowego. A więc szpitale miałyby w tym zakresie kredytować Fundusz w skrajnych przypadkach nawet przez ponad rok.



Publiczna ochrona zdrowia pod rządami Tuska rozpada się na naszych oczach, a jego ekipa swoistym „politycznym teatrem” o reformach anonsowanych przez minister Sobierańską-Grendę uważa, że z jednej strony można wyciszyć emocje społeczne związane z aferami w szpitalach zarządzanych przez ludzi Platformy, a z drugiej strony zapobiec temu krachowi.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.