Po co są wybory? "Polska będzie robiła, co chcą obywatele"Po co są wybory? "Niedobra Polska dalej będzie robiła, co będzie chciała. Suwerenny kraj będzie robił, co chcą jego obywatele"

Jeśli poprawa losu większości wyborców nie powinna być podstawą demokracji, to co nią powinno być? Odgórny wybór narzuconych elit, które decydują za obywateli, kto powinien i jak rządzić ich krajem?
Gorąca dyskusja, jaka się w Polsce od kilku miesięcy toczy wokół Polskiego Ładu i funduszy europejskich, ujawniła duże braki wiedzy wśród niektórych jej uczestników, a konkretnie w obszarze rozumienia współczesnej demokracji i jej mechanizmów.
Głównym zarzutem wobec programu zmian podatkowych ze strony opozycji jest to, że Prawo i Sprawiedliwość swoimi zmianami gospodarczymi, społecznymi i ekonomicznymi chce „skorumpować” biedniejszych, czyli większość głosującego elektoratu. Ten z kolei, wdzięczny za te prezenty, obdarzy PiS kolejną kadencją rządów w Polsce.
Podobne „argumenty” pojawiły się przy głosowaniu Sejmu nad ratyfikacją funduszu odbudowy: zły rząd PiS weźmie „pieniążki” z Unii Europejskiej, sfinansuje potrzeby wyborców, żeby ci utrzymali ich u władzy. Narracja ta funkcjonuje również na brukselskich salonach i dziś europejscy radykałowie od „zagłodzenia Polski” prześcigają się w napiętnowaniu naszego kraju, że jak jej damy worek z euro, to ta niedobra Polska dalej będzie robiła, co będzie chciała. Suwerenny kraj będzie robił, co chcą jego obywatele. To skandal, prawda?
Abstrahując od oceny działań PiS, programu tej partii i poziomu jego realizacji, to chyba zapomnieliśmy, że demokracja polega na tym, że obywatele jakiegoś kraju otrzymują wybór, dokonują tego wyboru i w ich imieniu krajem rządzi to ugrupowanie, które otrzymało największe poparcie. Oczywiście bywa różnie i w polskiej historii funkcjonowały różne koalicje, ale od 2015 r. dwukrotnie ten sam komitet wyborczy uzyskiwał wynik, pozwalający mu rządzić. Dlaczego? Ponieważ większość obywateli uznała, że PiS reprezentuje ich interesy, że dzięki jego rządom i pomysłowi na dystrybucję budżetu – im żyje się lepiej. To proste.
Korupcją jest zrobienie czegoś nielegalnie czy poza procedurami – za pieniądze. Kto i kiedy orzekł i na jakiej podstawie, że dystrybucja środków z budżetu za rządów PO-PSL była prawilna, a ta według PiS jest brudną polityczną grą? Jeśli poprawa losu większości wyborców nie powinna być podstawą demokracji, to co nią powinno być? Odgórny wybór narzuconych elit, które decydują za obywateli, kto powinien i jak rządzić ich krajem? To się nie nazywa demokracja, tylko oligarchia, a w przypadku narzuconych norm przez inne państwo: nieuprawniona ingerencja zewnętrzna.
Artykuł z 44/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
