Plastikowe kule. "Łatwiej nam współczuć komuś gdzieś daleko"Plastikowe kule. "Ludzie niestety ulegają tej manipulacji, bo generalnie łatwiej nam współczuć komuś gdzieś daleko"

Politycy nie odpuszczą, bo wyczuli polityczne paliwo, media nienawidzące PiS podobnie, a różnego rodzaju NGO-sy siedzą i liczą setki tysięcy, jakie spływają na ich konta ze zbiórek.
„Niczego nie zrobiłem. Tylko stałem i patrzyłem na strażnika, gdy ten na mnie krzyczał. Nie rozumiem, dlaczego do mnie strzelił” – powiedział 25-letni mężczyzna z Iraku i Szymon Opryszek z OKO.press uwierzył i napisał, że straż graniczna strzelała do niego plastikowymi kulami.
Na jakiej podstawie Opryszek większym zaufaniem niż funkcjonariuszy polskiej SG obdarza nieznanego mężczyznę, który zapłacił przemytnikom i łamiąc prawo, próbuje nielegalnie przekroczyć granicę z Polską? Nie wiadomo. Można się domyślić, że jedynym powodem jest polityka. Skoro polski rząd chroni granicę, to znaczy, że można ją nielegalnie przekraczać, a nawet – co widać na nagraniach publikowanych przez strażników granicznych – siłowo forsować.
Ta publikacja to tylko jeden element szerszego zjawiska zohydzania polskich instytucji i polskich władz w bardzo newralgicznym momencie kryzysu na granicy. Śmiem twierdzić, że gdyby politycy opozycji i wspierające ich media oraz organizacje pozarządowe na dwa tygodnie zamilkły, to białoruski reżim odstąpiłby od swojej operacji. Ale nie. Politycy nie odpuszczą, bo wyczuli polityczne paliwo, media nienawidzące PiS podobnie, a różnego rodzaju NGO-sy siedzą i liczą setki tysięcy, jakie spływają na ich konta ze zbiórek. Ludzie niestety ulegają tej manipulacji, bo generalnie łatwiej nam współczuć komuś gdzieś daleko, płakać nad losem uchodźców, niż np. pójść i pomóc sąsiadce posprzątać w mieszkaniu czy zrobić obiad, albo zaprosić bezdomnego, żeby się u nas wykąpał. Jeśli mielibyśmy sobie pół roku temu wymyślić, czego Aleksander Łukaszenka oczekiwałby od swoich ludzi w Polsce przy okazji operacji zalania polskiej granicy imigrantami, to chyba trudno byłoby się spodziewać, że tak idealnie jego cele w naszym kraju zrealizują ci, którzy reprezentują nurt antyrządowy.
Co ciekawe, nawet Donald Tusk milczy, oczywiście nie potępiając działań swoich polityków, bo wie, że brak ochrony granicy szkodzi przede wszystkim Niemcom, bo to tam jest punkt docelowy nielegalnej migracji. Nie miejmy jednak złudzeń – cieszy się, widząc, jak się polska łódka buja, i zrobi wszystko, żeby bujała się bardziej i bardziej. Do skutku.
Artykuł z 45/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
