TYLKO U NAS

Piątkowska chce rządzić Krakowem, mieszka... pod WarszawąPiątkowska chce rządzić Krakowem, mieszka... pod Warszawą

piatkowskakrk.webp
Monika Piątkowska podczas konferencji prasowej. Fot. PAP/Art Service
FacebookTwitter

Monika Piątkowska chce być prezydentem Krakowa, a mieszka… na strzeżonym osiedlu pod Nadarzynem koło Warszawy. Ustalił to reporter wPolsce24 Stanisław Pyrzanowski. Piątkowska skarży się na platformie X, że „nieznane osoby” przychodzą w okolice jej miejsca zamieszkania i interesują się jej synem.

Kandydatura Moniki Piątkowskiej, ważnej polityk Koalicji Obywatelskiej, na prezydenta Krakowa od początku wzbudza kontrowersje. A zacząć należałoby chyba od jej związków z „grodem Kraka”. Dojazdy do pracy mogą się bowiem okazać dla ewentualnej pani prezydent dość czasochłonne, co ustalił reporter Telewizji wPolsce24 Stanisław Pyrzanowski.

"Welcome to the Triton Country"

Dziennikarz dotarł do miejsca zamieszkania kandydatki KO, która w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa zmierzy się z Łukaszem Gibałą. Osiedle o nazwie jak z amerykańskich filmów leży… „tylko” 280 km od Krakowa.

Welcome to the Triton Country” - chciałoby się powiedzieć, chociaż nie jesteśmy w żadnym z amerykańskich stanów czy też na przedmieściach Londynu, ale na przedmieściach, no chyba wypadałoby powiedzieć: Krakowa. Niespełna 280 km od stolicy Małopolski, ale także 28 km od stolicy Polski, czyli po prostu pod Nadarzynem nieopodal Warszawy. To tutaj właśnie mieszka Monika Piątkowska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Krakowa. Dziś przeszliśmy się po osiedlu. Zapytaliśmy mieszkańców tego osiedla, czy dojeżdżaliby stąd do Krakowa, czy jest to wygodne, czy dałoby się tak funkcjonować, a przede wszystkim - czy znają kandydatkę wspieraną przez Koalicję Obywatelską na prezydenta Krakowa

- relacjonował Pyrzanowski.

Jeden z mieszkańców stwierdził, że on sam nie chciałby dojeżdżać tak daleko do pracy, „ale ludzie mają wolny wybór”. Inny podpowiada, że „samochodem się nie opłaca” i sąsiadka mogłaby zdecydować się na szybszy transport, czyli samolot.

Reporter wPolsce24 zwrócił przy tym uwagę, że mówimy o luksusowym, strzeżonym osiedlu, co stawia pod znakiem zapytania to, czy Monika Piątkowska, gdyby została prezydentem Krakowa, rozumiałaby codzienność zwykłych ludzi.

Nie chcieliśmy tutaj wtargnąć, po prostu wjechaliśmy. Myśleliśmy, że osoba, która chce reprezentować zwykłych ludzi, mieszkańców Krakowa, zwykłych Polaków, po prostu zna ich problemy. Jest ich blisko. Jak się jednak okazało, jest otoczona murami, płotami i bramami

 - skomentował dziennikarz.

 

Piątkowska żali się na platformie X

Monika Piątkowska odebrała zainteresowanie mediów jej życiem jako… atak na prywatność rodziny.

Szanowni Państwo,

W tej kampanii doszło do sytuacji, o której jako kandydatka, ale przede wszystkim jako matka, nie mogę milczeć. Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona

- napisała na platformie X.

Nieznane osoby pojawiły się dziś pod miejscem zamieszkania mojego syna, obserwowały i usiłowały zrobić mu zdjęcia. Moje dziecko nie jest osobą publiczną. Nie kandyduje w tych wyborach. Nie jest częścią tej kampanii. Mnie jako matkę ta sytuacja dotyka szczególnie. Kampania wyborcza nie daje nikomu prawa do śledzenia mojego dziecka ani ingerowania w jego prywatność

- dodała.

Dlatego chcę publicznie oświadczyć, że każde takie zdarzenie będzie miało konsekwencje prawne. Nie zamierzam pozostać bierna ani udawać, że nic się nie stało w imię „spokoju kampanii". Będę dochodzić ochrony prawnej w pełnym zakresie Dotyczy to zarówno bezpośrednich sprawców, jak i tych, którzy takie działania inspirują, finansują lub koordynują zza kulis. Nie dam się zastraszyć i nie odstawię nogi

- podsumowała polityk KO.

 

Ciekawe, czy podobnie przejmowała się dziećmi prezydenta Karola Nawrockiego, kiedy podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej roztrząsano jego relację z synem Danielem czy insynuowano, że Nawrocki jako młody człowiek miał kontakty ze światem przestępczym. Czy podobnie wrażliwa była w sytuacji, gdy tabloidy wkroczyły w życie rodzinne byłego premiera Mateusza Morawieckiego, publikując wrażliwą informację o dwójce jego najmłodszych dzieci? Przy czym oczywiście należy ustalić, z czyjej strony mogło dojść do faktycznego naruszenia prywatności, a na ile było to jedynie dziennikarskie zainteresowanie tym, jak Piątkowska miałaby pogodzić zarządzanie Krakowem z mieszkaniem pod Warszawą i jak realia strzeżonego osiedla pokrywają się z jej znajomością życia "zwykłych ludzi". Trzeba przecież również pamiętać, jaki hejt spotkał polityków PiS - Patryka Jakiego, a następnie Tobiasza Bocheńskiego - kiedy kandydowali na urząd prezydenta Warszawy, choć nie są rodowitymi mieszkańcami stolicy.

jj/źr. wPolityce.pl, za: wPolsce24, X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.