Pedagogika wstydu w sprawie Ukrainy. Tusk przedawkował Michnika
Pedagogika wstydu wobec Ukraińców. Tusk i jego ferajna przedawkowali Michnika

W ostatnich dniach liderzy koalicji 13 grudnia wpadli w wyraźną histerię. Włodzimierz Czarzasty i Władysław Kosiniak-Kamysz zaczęli mówić o „odradzającej się ksenofobii Polaków”, a Donald Tusk posunął się do tezy, że „prawdziwym szefem PiS jest teraz Grzegorz Braun”, bo „cały PiS mówi jak Braun”. Wszystko oczywiście w kontekście mocno zepsutych relacji polsko-ukraińskich po decyzjach prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Wypowiedzi wierchuszki koalicji 13 grudnia to nic innego jak powrót do dobrze znanej „pedagogiki wstydu”. Według logiki Tuska i jego koalicjantów Polak ma do wyboru tylko dwie postawy: albo całkowitą uległość wobec obcych albo ksenofobię, faszyzm i nienawiść. Trzeciej drogi nie ma.
Tymczasem przeciętny Polak, który codziennie spotyka Ukraińców w pracy, w sklepie, w autobusie czy w szkole swoich dzieci, wie, że tej rzekomej „fali nienawiści” po prostu nie ma. Zdarzają się incydenty – jak ten bulwersujący przypadek w Bielsku-Białej – ale ekstrapolowanie pojedynczego chamstwa na cały naród to manipulacja najgorszego sortu.
Polacy nie są ukrainofobami. Są narodem, który przez lata okazał Ukraińcom ogromną solidarność – od przyjęcia milionów uchodźców począwszy, na pomocy humanitarnej i militarnej kończąc. Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z własnych interesów, granicy i godności. A właśnie tego zdają się oczekiwać niektórzy politycy, powołani do dbania o polski interes narodowy.
Dzieje się tak dlatego, bo Tusk i jego obóz ewidentnie przespali ważną zmianę, która zaszła w polskim społeczeństwie. Dzięki polityce historycznej i tożsamościowej zainicjowanej przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polacy stopniowo uwolnili się spod monopolu „Gazety Wyborczej” i Michnikowskiej narracji o wiecznym polskim winowajcy. Zaczęli z dumą czcić Powstańców Warszawskich i Żołnierzy Niezłomnych, zamiast wstydzić się za własną historię, w której powodów do bicia się w piersi jest stosunkowo niewiele. Dzisiaj te same mechanizmy wstydu i poczucia winy już na polskie społeczeństwo nie działają. Polacy nie chcą być wiecznie winni – ani Niemcom, ani Rosjanom, ani Ukraińcom. Chcą normalnych, partnerskich relacji opartych na szacunku dla obu stron.
Próba wbicia Polaków z powrotem w kompleks niższości i wmawiania im zbiorowej ksenofobii jest nie tylko niesprawiedliwa. Jest przede wszystkim politycznie głupia. Bo Polacy tej narracji już po prostu nie kupują. Im bardziej Tusk będzie krzyczał o „faszyzmie” i „Braunie na czele PiS”, tym wyraźniej pokaże, że nie rozumie polskiego społeczeństwa, które rozumie doskonale, że można wspierać Ukrainę, nie rezygnując jednocześnie z polskiej racji stanu i godności. To nie jest ksenofobia. To zwykła dojrzałość, której żaden z partyjnych liderów koalicji 13 grudnia po prostu nie ma.