Pedagogika wstydu w sprawie Ukrainy. Tusk przedawkował Michnika

Pedagogika wstydu wobec Ukraińców. Tusk i jego ferajna przedawkowali Michnika

AWIK2384 (1).webp
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, fot. Fratria
FacebookTwitter

W ostatnich dniach liderzy koalicji 13 grudnia wpadli w wyraźną histerię. Włodzimierz Czarzasty i Władysław Kosiniak-Kamysz zaczęli mówić o „odradzającej się ksenofobii Polaków”, a Donald Tusk posunął się do tezy, że „prawdziwym szefem PiS jest teraz Grzegorz Braun”, bo „cały PiS mówi jak Braun”. Wszystko oczywiście w kontekście mocno zepsutych relacji polsko-ukraińskich po decyzjach prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Wypowiedzi wierchuszki koalicji 13 grudnia to nic innego jak powrót do dobrze znanej „pedagogiki wstydu”. Według logiki Tuska i jego koalicjantów Polak ma do wyboru tylko dwie postawy: albo całkowitą uległość wobec obcych albo ksenofobię, faszyzm i nienawiść. Trzeciej drogi nie ma.

Tymczasem przeciętny Polak, który codziennie spotyka Ukraińców w pracy, w sklepie, w autobusie czy w szkole swoich dzieci, wie, że tej rzekomej „fali nienawiści” po prostu nie ma. Zdarzają się incydenty – jak ten bulwersujący przypadek w Bielsku-Białej – ale ekstrapolowanie pojedynczego chamstwa na cały naród to manipulacja najgorszego sortu.

Polacy nie są ukrainofobami. Są narodem, który przez lata okazał Ukraińcom ogromną solidarność – od przyjęcia milionów uchodźców począwszy, na pomocy humanitarnej i militarnej kończąc. Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z własnych interesów, granicy i godności. A właśnie tego zdają się oczekiwać niektórzy politycy, powołani do dbania o polski interes narodowy.

Dzieje się tak dlatego, bo Tusk i jego obóz ewidentnie przespali ważną zmianę, która zaszła w polskim społeczeństwie. Dzięki polityce historycznej i tożsamościowej zainicjowanej przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polacy stopniowo uwolnili się spod monopolu „Gazety Wyborczej” i Michnikowskiej narracji o wiecznym polskim winowajcy. Zaczęli z dumą czcić Powstańców Warszawskich i Żołnierzy Niezłomnych, zamiast wstydzić się za własną historię, w której powodów do bicia się w piersi jest stosunkowo niewiele. Dzisiaj te same mechanizmy wstydu i poczucia winy już na polskie społeczeństwo nie działają. Polacy nie chcą być wiecznie winni – ani Niemcom, ani Rosjanom, ani Ukraińcom. Chcą normalnych, partnerskich relacji opartych na szacunku dla obu stron.

Próba wbicia Polaków z powrotem w kompleks niższości i wmawiania im zbiorowej ksenofobii jest nie tylko niesprawiedliwa. Jest przede wszystkim politycznie głupia. Bo Polacy tej narracji już po prostu nie kupują. Im bardziej Tusk będzie krzyczał o „faszyzmie” i „Braunie na czele PiS”, tym wyraźniej pokaże, że nie rozumie polskiego społeczeństwa, które rozumie doskonale, że można wspierać Ukrainę, nie rezygnując jednocześnie z polskiej racji stanu i godności. To nie jest ksenofobia. To zwykła dojrzałość, której żaden z partyjnych liderów koalicji 13 grudnia po prostu nie ma.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.