Ozdoba o aferze powodziowej KO: „Typowe działania przekrętasów”Ozdoba o aferze powodziowej: „To typowe działania przekrętasów”
„To typowe działania przekrętasów” — ocenił na antenie TV wPolsce24 Jacek Ozdoba, komentując doniesienia o milionach złotych pomocy powodziowej, które miały trafić do podmiotów powiązanych z działaczką Koalicji Obywatelskiej. Europoseł PiS wskazywał na serię „zbiegów okoliczności” i pytał, kto potwierdził, że opisywane szkody rzeczywiście powstały w wyniku powodzi. Sprawą od kwietnia zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Wypłynęła sprawa milionów z funduszu powodziowego
Sprawa dotyczy Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, której niemal 100 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego. Jak ustaliła Wirtualna Polska, około 4,5 mln zł pomocy powodziowej miało trafić do trzech podmiotów działających w jednej okolicy.
Według publikacji portalu zastrzeżenia budzi przede wszystkim fakt, że beneficjenci mieli być powiązani z wiceprezes KARR, będącą jednocześnie działaczką KO. Dodatkowe pytania pojawiły się po weryfikacji, czy wskazywane przez beneficjentów szkody rzeczywiście były skutkiem powodzi z 2024 roku.
„To za dużo zbiegów okoliczności”
Do sprawy odniósł się w programie „Popek Stanisławski” na antenie wPolsce24 europoseł PiS Jacek Ozdoba. Polityk zwracał uwagę na powiązania między osobami, które miały otrzymać środki.
To typowe działania przekrętasów i tak naprawdę to są działania dla prokuratury, Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Bo tam mamy taki wątek – aż to niewiarygodne – że mąż tej pani dostał pieniądze na tę pękniętą płytkę, do tego sąsiad dostał pieniądze i szef lokalnej telewizji, która współpracuje z samorządem, gdzie ona wcześniej była starostą. Znaczy, to jest za dużo zbiegów okoliczności.
— mówił Ozdoba.
Na skutki powodzi, której nie było?
Według ustaleń Wirtualnej Polski firma należąca do męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego — 200 tys. zł. W protokole z oględzin, sporządzonym dziesięć miesięcy po powodzi, opisano m.in. pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu. Jednocześnie gmina miała przyznać, że nie dysponowała niezależnym dowodem potwierdzającym, że szkody powstały w wyniku powodzi. To właśnie ten element szczególnie mocno podkreślał Ozdoba.
A według tych zdjęć podobno tam tej powodzi nie było, on dostał na powódź. I teraz pytanie jest: kto potwierdził to, że on powinien dostać te pieniądze?
— pytał polityk.
3,2 mln zł dla sąsiadów
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Jak wynika z ustaleń WP, spółka sąsiadów działaczki KO miała otrzymać 3,2 mln zł pomocy.
Szkody miały dotyczyć sali zabaw dla dzieci. Według publikacji nie ma jednak śladów, by lokal kiedykolwiek faktycznie rozpoczął działalność. W tym samym budynku funkcjonował sklep „Społem”, którego właściciel nie otrzymał wsparcia.
Kolejne 1,12 mln zł miało trafić do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów. W tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego miał potwierdzić brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
Centralne Biuro Antykorupcyjne od kwietnia prowadzi kontrolę dotyczącą przestrzegania procedur przy podejmowaniu i realizacji decyzji związanych ze wsparciem przedsiębiorców poszkodowanych podczas powodzi w 2024 roku. Informację przekazał w serwisie X rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Kontrola obejmuje więc obszar, którego dotyczą także najnowsze medialne ustalenia.
„Jak można być tak bezczelnym?”
Ozdoba w mocnych słowach odniósł się do całej sprawy, podkreślając, że w czasie powodzi Polacy masowo angażowali się w pomoc poszkodowanym.
Jak można być tak bezczelnym, żeby okradać powodzian?
— pytał europoseł.
Jego zdaniem sprawa wpisuje się w szerszy obraz konfliktów i wzajemnych oskarżeń na Dolnym Śląsku. Ozdoba sugerował również, że ujawnienie kolejnych informacji może mieć związek z wewnętrznymi konfliktami w dolnośląskiej Platformie Obywatelskiej.
Tam przecież mamy bardzo silny konflikt pomiędzy skrzydłami w Platformie, gdzie oni sami na siebie donoszą
— mówił.
Premii dla urzędników
W programie poruszono również kwestię premii przyznawanych urzędnikom przez wojewodę dolnośląską Monikę Jurek, która miała szczodrze obdarować swoich urzędników premiami. Ozdoba skomentował to ironicznie:
Rozumiem, że na te wały, które poszły, to jeszcze siebie sami docenili.
Europoseł wskazywał przy tym na polityczne konflikty na Dolnym Śląsku, które — jego zdaniem — mogą być jednym z powodów, dla których kolejne kontrowersje dotyczące funkcjonowania lokalnych instytucji wychodzą na jaw.
Bo tam przecież mamy bardzo silny konflikt pomiędzy skrzydłami w Platformie, gdzie oni sami na siebie donoszą. I być może to akurat spowodowało, że w tym rejonie wiemy więcej
stwierdzi Jacek Ozdoba w TV wPolsce24.
sc/wPolsce24
