Oto narracja V kolumny KremlaM. Pyza: Oto narracja V kolumny Kremla. Sikorski wyciąga Becka z Hitlerem i Goeringiem, by usprawiedliwić uściski Tuska z Putinem

sikorski szkolenie.webp
Radosław Sikorski Fot. Fratria
FacebookTwitter

Na ten argument czekałem. Na wypowiedzenie go wprost. Na lekkie zbycie katastrofalnej polityki prowadzonej przez polski rząd w latach 2007-2014 głupawym „świat się zmienił”. Nie, nie zmienił się. Gdy Sikorski wychodził z Ławrowem na fajeczkę w Pałacu na Wodzie, a Tusk ślinił się na myśl o ocieplaniu relacji z Kremlem, Rosja była taka sama jak dziś. Tyle że nasi „liderzy” nie chcieli tego przyjąć do wiadomości.

Trwają przygotowania do szczytu G20, na który do Miami Donald Trump zaprosił Karola Nawrockiego. Problem w tym, że amerykański prezydent zaprosił też Władimira Putina. I cała koalicja rządząca już zaciera ręce na myśl o zdjęciu, na którym znajdą się jednocześnie polski prezydent i rosyjski dyktator, a kto wie, może nawet zostaną zmuszeni do podania sobie rąk?

Takiego wydarzenia nie będzie, choćby dlatego, że głowa państwa polskiego jest formalnie ścigana przez władze Rosji za swoją działalność jako prezes IPN, gdy m.in. masowo obalał sowieckie pomniki. Karol Nawrocki przy niemal każdej okazji powtarza, jak zbrodniczym państwem jest dzisiejsza Rosja, jak kontynuuje swoją odwieczną, bezwzględną, imperialną politykę.

I taką samą była 100, 70, 30 i 15 lat temu. Ładną szpilę wbił rządowi szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, pisząc:

Mając jednak na uwadze możliwą obecność W. Putina, trwa analiza czy do polskiej delegacji nie powinien zostać doproszony minister R. Sikorski lub premier D. Tusk. To ci politycy mają doświadczenie w bezpośrednich uściskach z politykami z Kremla.

Mają i to wielkie. Ówczesny i dzisiejszy premier z moskiewskim satrapą w latach 2007-2014 spotykali się siedmiokrotnie. Sikorski z Ławrowem z 15-20 razy. Po raz pierwszy już w styczniu 2008 r., przygotowując w Moskwie grunt pod lutowe spotkanie Tuska z Putinem. Później mieliśmy m.in. scenę balkonową w Łazienkach Królewskich, gdy dziennikarzy ustawiono w takim miejscu ogrodu, aby mogli dobrze obserwować familiarną atmosferę na papierosku Ławrowa w towarzystwie Sikorskiego. Kilkadziesiąt minut później doszło do żałosnych scen, gdy zaproszona przez MSZ Barbara Brylska wyznawała miłość Ławrowowi i Putinowi, a Sikorski uśmiechał się przy tym najszerzej jak umiał. Pamiętam to doskonale, bo widziałem to z bliska. Byłem na tym spotkaniu, wstydząc się za szefa polskiej dyplomacji. Na marginesie dodam, że nieco popsułem tę euforię, pytając Ławrowa o niszczenie wraku polskiego samolotu w Smoleńsku (tylko dzięki temu, że Justyna Dobrosz-Oracz bała się zadać to pytanie i odstąpiła mi zaszczyt podejścia do mikrofonu z jedynym pytaniem od TVP, w której wspólnie wówczas pracowaliśmy – dwa dni później zostałem zresztą z telewizji publicznej zwolniony, wtedy na dobre ruszył portal wPolityce.pl).

Tusk zaś ma na swoim koncie tak wiele uwłaczających wypowiedzi u boku Putina i tak wiele prorosyjskich decyzji podjętych jako premier, że już powstają o tym książki, a on sam tej hańby nigdy nie zmyje. Pozostaje też jedynym światowym przywódcą, który wtulał się w Putina niczym we własną Mutti. I to nad ciałem polskiego prezydenta. Tfu...

Sikorski zapytany w „Rzeczpospolitej” o przypominanie przez otoczenie prezydenta o ściskaniu się z Putinem czy Ławrowem przez Tuska i właśnie szefa MSZ, wypalił:

A Beck spotykał się z Goeringiem i Hitlerem.

Dopytywany, czy to jest dobry przykład, powiedział coś jeszcze głupszego:

Spotykał się wtedy, gdy oni jeszcze nie popełniali masowych zbrodni, tak samo jak my się spotykaliśmy wtedy, gdy jeszcze Putin nie napadł na Ukrainę.

I jeszcze tożsame stanowisko rzecznika MSZ Macieja Wewióra, który we wpisie odnoszącym się do słów Marcina Przydacza użył wprost argumentu, na który czekałem:

Wyciąganie archiwalnych zdjęć ze spotkania premiera i prezydenta oraz ministrów spraw zagranicznych sprzed 17 lat w tym nie pomoże - świat był wtedy inny.

Nie, chłopcy, świat nie był wtedy inny. A przynajmniej nie za Bugiem. To była ta sama Rosja, rządzona przez tego samego krwawego dyktatora, który dopuszczał się bezprawnych inwazji na sąsiednie państwa – vide Gruzja czy dwukrotnie Czeczenia – mordował własnych obywateli (wysadzając bloki mieszkalne jako pretekst do inwazji na sąsiadów, mordując opozycjonistów, dysydentów, a nawet dziennikarzy – jak Annę Politkowską w prezencie urodzinowym dla Putina) i prowadził wrogą wobec Polski politykę. Nawet śmierć naszej elity państwowej w podejrzanych i niewyjaśnionych okolicznościach nie przeszkadzała im w resetowaniu stosunków z Putinem.

Świat był dokładnie taki sam, z tym samym nie przejmującym się prawem (ani międzynarodowym, ani własnym) Putinem i z tym samym nie przejmującym się interesem Polski Tuskiem.

Różnica jest taka, że już wtedy Tuska i Sikorskiego ostrzegał przed Putinem cały polski obóz patriotyczny. Tyle że oni wybrali wówczas rolę piątej kolumny Kremla na Zachodzie Europy.

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.