Obóz „demokracji” to siła nietolerancyjna i groźna
Obóz „demokracji” to w każdym kraju siła nietolerancyjna i niebezpieczna

Dzisiaj losy, także polityki w Polsce, nie mówiąc już o Europie i USA rozstrzygają się podczas wyrobów prezydenckich za Oceanem.
Wybory należy wygrywać i rządzić tak, by niebezpieczny „demokratyczny” przeciwnik utracił kontakt ze swoją bazą wyborczą, zasobami i zasięgami medialnymi. Ten zamach udowadnia, że w tej walce stawką jest nasze życie.
Polityczna gorączka w Stanach Zjednoczonych od lat przypomina tę z lat 60. Wtedy były to zrewoltowane studenckie kampusy, płonące biblioteki, zamachy i reakcja „milczącej większości” w postaci tryumfu Richarda Nixona w 1969 r., którego karierę polityczną pięć lat później przerwała intryga służb specjalnych. Ich efektem był też podjęty przez lewicę „marsz przez instytucje”, który w późniejszych latach wycisnął piętno na życiu społecznym Ameryki oraz dużej części świata zachodniego.
