Nowy wątek afery z Kacprzykiem! Domagał się ogromnych pieniędzy
Nowy wątek afery z Kacprzykiem! Domagał się ogromnych pieniędzy od kolejnego szpitala

Sprawa lekarza-milionera z Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka wstrząsnęła całą Polską. Jako 28-letni medyk bez specjalizacji miał pełnić funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym i w 2025 roku zarobić aż 1,6 mln zł, pracując rzekomo po blisko 11 godzin każdego dnia. Teraz portal Zero.pl przedstawił nowy wątek sprawy - Kacprzyk próbował zdobyć prace w SOR-rze w kolejnym mieście! Nie udało mu się to, bo szybko skonfliktował się z zespołem i chciał zbyt dużych pieniędzy.
Konkretnie chodzi o SOR w szpitalu powiatowym w Mińsku Mazowieckim. Dyrektor szpitala Artur Więckowski potwierdził Zero.pl, że faktycznie Kacprzyk starał się w nim zatrudnić. Cała sprawa miała miejsce na przełomie 2024 i 2025 roku, gdy wspomniany szpital poszukiwał koordynatora SOR-u po rezygnacji z pracy osoby, która wcześniej była na tym stanowisku. Wówczas medyk zaznajomiony z dyrektorem przekazał kontakt ze Szpitala Południowego, który doprowadził Więckowskiego do Kacprzyka.
Rozmawiałem z panem Kacprzykiem, a także z jeszcze jednym doktorem – to on w zasadzie miał być koordynatorem, nie Kacprzyk
– tłumaczył Artur Więckowski w rozmowie z Zero.pl.
Ogromne oczekiwania finansowe Kacprzyka
Kacprzyk żądał jednak bardzo dużych pieniędzy dla swojego zespołu - 350 zł za godzinę pracy lekarza, a sam Kacprzyk i formalny koordynator SOR (Kacprzyk bez specjalizacji nie mógł nim zostać) mieli mieć jeszcze wyższe stawki.
Koordynatorem być nie mógł. Przestrzegam przepisów i wiem, że taka osoba nie może być koordynatorem. Natomiast chciał specjalnej stawki dla siebie za to, że, jak to ujmował, organizuje kolegów, spina zespół
– podkreślił dyrektor. Ile pieniędzy chciał dla siebie Kacprzyk?
Jeśli dobrze sobie przypominam, 400 albo 450 zł za godzinę. Powiedziałem, że mnie na takie kwoty po prostu nie stać
- zaznaczył Więckowski.
Skandaliczne potraktowanie personelu SOR-u
Jednak kluczowym argumentem, dlaczego nie nawiązano współpracy, było to, w jak skandaliczny sposób młody lekarz z Koalicji Obywatelskiej potraktował aktualny zespół SOR w szpitalu w Mińsku Mazowieckim. Wszystko rozegrało się w momencie, gdy Kacprzyk przyjechał w sobotę obejrzeć SOR pod nieobecność dyrektora.
Kiedy w poniedziałek rano, przed ósmą, przyjechałem do pracy, czekało już u mnie dziesięć czy piętnaście osób. Przyszli z komunikatem: panie dyrektorze, przyjeżdża osoba, która już nas wyrzuca z pracy. (...) Kacprzyk wypowiadał się w sposób arogancki wobec kolegów lekarzy, także wobec ratowników, i oni byli po prostu zbulwersowani
– mówił dyrektor. Wówczas dyrektor miał ostatecznie podjąć decyzję o rezygnacji ze współpracy z Kacprzykiem.
Kacprzyk do dziś nieprzesłuchany! Były premier celnie: Salonik VIP w prokuraturze pomoże?
tkwl/źr. wPolityce.pl za Zero.pl



