Nieoficjalnie: W dywersji pomagało... kolejnych 4 Ukraińców
Kolejne, nieoficjalne informacje ws. dywersji. W detonacji na kolei udział wziąć miało... kolejnych czterech Ukraińców. Wciąż są w Polsce

Przedwczoraj prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu.
Według nieoficjalnych informacji Onetu, dwóch obywateli Ukrainy, którzy dokonali na zlecenie Rosjan - jak mówił w Sejmie premier Tusk - dywersji na linii kolejowej Warszawa-Lublin, miało działać przy udziale czterech innych osób, które namierzyły już polskie służby. Wszyscy oni mają być narodowości ukraińskiej i przebywać na terenie Polski, a ich personalia i adresy są polskim służbom znane.
Premier Donald Tusk mówił podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu, że polskie służby ustaliły, iż odpowiedzialni za sabotaż na kolei ludzie, są obywatelami Ukrainy, działającymi na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Poinformował też, że obie te osoby opuściły Polskę po dokonaniu aktu dywersji.
Jeszcze czterech Ukraińców…
Onet dowiedział się nieoficjalnie, że dwie wskazane przez premiera osoby, nie były jedynymi, które wzięły udział w detonacji na torach kolejowych nieopodal stacji Mika w powiecie garwolińskim. Pomagać im miało jeszcze czterech Ukraińców, którzy wciąż przebywają na terytorium Polski.
Przedwczoraj prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu.
CZYTAJ TEŻ:
maz/Onet
