Niemożliwe, że powiedzieli to o prezydencie!Niemożliwe, że powiedzieli to o prezydencie! Brednie Nowackiej i Matczaka

Polska zmaga się z falą ataków, do których dochodzi w szkołach. Przeciwnicy prezydenta Karola Nawrockiego wykorzystali ten fakt do kolejnych ataków na głowę państwa.
Jak informowaliśmy wcześniej, w czwartek rano uzbrojony w nóż 15-latek, były uczeń tej placówki, wtargnął do Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w miejscowości Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem. Zranił trzy osoby – dyrektora, nauczycielkę i woźną, tej ostatniej nie udało się uratować.
To był już kolejny taki incydent. Dzień wcześniej policjanci z Sierpca zatrzymali nastolatka, który miał grozić podobnym atakiem w szkole. Znaleziono u niego w plecaku dwa noże i ustalono, że szukał wcześniej w internecie informacji jak przeprowadzić taki atak. W środę w zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-letni uczeń zranił nożem 9 osób – pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwie osoby postronne. Na szczęście wszyscy przeżyli. 22 września w szkole podstawowej we wsi Ptaki 11-letni uczeń zaatakował toporkiem 10-letnią koleżankę.
Każdy pretekst jest dobry
Niestety nie zabrakło osób, które chcą wykorzystać te tragedie do ataków na prezydenta Nawrockiego. Pretekstem jest jego niedawna wypowiedź o broni palnej. Jako jedna z pierwszych taki atak przypuściła minister edukacji Barbara Nowacka. Nawiązując do tego, że napastnik z Ostrołęki miał w plecaku ładunek wybuchowy, którego nie udało mu się zdetonować, powiedziała, że tym razem udało się uniknąć tragedii – po czym przypuściła atak na prezydenta.
Ale z drugiej strony, jak słyszę, że ktoś mówi o dostępie szerokim do broni i próbuje otwierać tę dyskusję, to myślę, że powinien potężnie puknąć się w głowę
- stwierdziła na antenie TVN 24, przytakując, gdy dziennikarz spytał ją, czy chodzi jej o prezydenta Nawrockiego.
Już dzisiaj widzimy radykalizację młodzieży, już dzisiaj widzimy rozchwiane nastroje, już dzisiaj widzimy też kryzys zdrowia psychicznego u młodzieży i u dorosłych. A prezydent próbuje zrobić z Polski Amerykę. Rozumiem, że on kocha Trumpa, ale my kochamy Polskę i musimy być bardzo rozważni, również w takich wypowiedziach. Nie powinno być żadnego rozszerzonego dostępu do broni, natomiast powinna być znacznie większa kontrola, na przykład nad tym, co się dzieje w sieci
- dodała.
W podobny tonie wypowiedział się Marcin Matczak, ojciec popularnego rapera Maty.
Ponieważ młody człowiek może wziąć broń w ręce i przyjść do szkoły, to to powoduje właśnie, że te masakry się odbywają. Więc jeżeli dzisiaj jesteśmy przerażeni – i słusznie – tym, że piętnastolatek nożem zaatakował woźną, to jeżeli posłuchamy prezydenta Nawrockiego, to za moment ten piętnastolatek przyjdzie nie z nożem, ale z Kałasznikowem
-powiedział w rozmowie z Polsatem.
Przepisu już są liberalne
Warto przy tym przypomnieć, że prezydent Nawrocki nie postuluje liberalizacji dostępu do broni. Podczas ceremonii otwarcia strzelnicy w Bogutach-Piankach stwierdził jedynie, że powinna się rozpocząć publiczna dyskusja o odpowiedzialnym dostępie do niej. Zauważył, że Polacy są skrajnie rozbrojonym społeczeństwem, zaledwie ok. 1% ma dostęp do broni i potrafi się nią posługiwać. W wielu innych europejskich państwach, często o bardziej restrykcyjnych przepisach, ten odsetek jest sporo wyższy.
Zwrócił też uwagę, że w kontekście grożącego nam ataku ze strony Rosji, taka dyskusja ma ogromne znaczenie dla dobra Rzeczpospolitej i naszego bezpieczeństwa. Doświadczenia Ukrainy, której rząd w ostatniej chwili organizował w panice szkolenia strzeleckie dla obywateli i rozdawał im broń z magazynów – i kluczowa rola, jaką ci uzbrojeni cywile odegrali w początkowym, kluczowym okresie wojny – pokazuje, że trudno się nie zgodzić z taką opinią.
Warto też odnotować, że Polska już teraz ma dość liberalne, na tle innych państw Europy, przepisy dotyczące dostępu do broni – co paradoksalnie jest zasługą poprzedniego rządu Donalda Tuska. Każda dorosła osoba, która nie była karana i jest zdrowa psychicznie, może bez większych problemów zdobyć pozwolenie na broń. Środowiska strzeleckie nie postulują ułatwień w dostępie do broni, ale zmianę przepisów, które nie mają większego sensu z punktu widzenia bezpieczeństwa – jak np. wymóg startu w zawodach czy promesy – i, przede wszystkim, edukowanie Polaków o bezpiecznym i zgodnym z prawem dostępie do broni palnej. Wbrew opiniom przeciwników prezydenta Nawrockiego, ani on, ani nikt inny nie postuluje, by dawać broń młodzieży i chorym psychicznie.
źr. wPolityce



