Niemieckie media usprawiedliwiają Tuska. "Jest oczywiste..."Niemieckie media usprawiedliwiają Tuska. "Jest oczywiste..."

"Jest oczywiste, że premier Tusk nie będzie w stanie dotrzymać obietnic wyborczych, jeśli będzie podążał wyłącznie drogą zgodną z prawem" - pisze „Sueddeutsche Zeitung", który stara się przedstawić ponury i żmudny proces... przywracania demokracji i praworządności w Polsce czy na Węgrzech. Niemiecki dziennik zastanawia się więc, czy rządy mają prawo stosować niedemokratyczne środki w celu przywrócenia demokracji.
"Kontrowersyjne, ale skuteczne"
„Sueddeutsche Zeitung" przytaczany przez dw.com, lamentuje nad trwałymi szkodami "autorytarnych rządów" poprzedniej władzy, ale pochyla się ze zrozumieniem nad "kontrowersyjnymi", jak je nazywa, posunięciami nowych rządów.
Kraje takie jak Węgry i Polska pokazują, że można pozbyć się autorytarnych przywódców. Jednak dopiero po odwołaniu osób zagrażających demokracji zaczyna być naprawdę trudno
- dochodzą do wniosku autorki tekstu zamieszczonego w "SZ", Viktoria Grossmann i Verena Meyer.
Publicystki szybko rozgrzeszają "niedemokratyczne środki", jakie stosuje choćby rząd polski. Przytaczają przy tym nielegalne przejęcie TVP.
Sposób tego demontażu był wysoce kontrowersyjny z prawnego punktu widzenia – ale skuteczny
- rozgrzesza niemiecka gazeta.
"Tusk nie dotrzyma obietnic, jeśli podąży za prawem"
Następnie autorki sprawnie przechodzą do Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, który, jak piszą, nadal pozostaje w rękach zwolenników PiS.
Jest oczywiste, że premier Tusk nie będzie w stanie dotrzymać obietnic wyborczych, jeśli będzie podążał wyłącznie drogą zgodną z prawem
- doradza premierowi niemiecki dziennik, choć na złagodzenie przekazywanych dyspozycji zadaje pytanie:
Ale jak daleko może się posunąć, nie zrażając wyborców?
Publicystki znajdują szybko odpowiedź, przedstawiając najbardziej przerażający ich zdaniem scenariusz, czyli powrót PiS i szerzej zakrojonych sił konserwatywnych do władzy.
I będzie bardziej na prawo niż kiedykolwiek wcześniej. Partia PiS będzie potrzebowała koalicjantów, a prawie wszyscy potencjalni kandydaci są skrajnie nacjonalistyczni lub skrajnie prawicowi
– oceniają autorki, kierując te słowa zapewne do elektoratu rządzącej koalicji. W obliczu takiej "tragedii" nie powinni oni sobie bowiem zawracać głowy wyrzutami sumienia, że władza, którą popierają łamie prawo. Przecież, zdają się pisać niemieckie publicystki, intencje Tuska, mimo autorytarnych zapędów, pozostają niezmiennie demokratyczne.
Ryzyko w postaci zniechęconego elektoratu jednak istnieje. "SZ" przytacza na dowód zeszłoroczną porażkę Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich. Wini jednak za to "przejętą częściowo nacjonalistyczną narrację od konkurentów", przez co kandydat Tuska "zraził do siebie część wyborców".
Aktywność? "To za mało"
Na koniec autorki tekstu przywołują polską socjolog Karolinę Wigurę, która zachęca "do większego zaangażowania obywateli, działania na rzecz organizacji pozarządowych, przekazywania darowizn, wstępowania do partii".
Jednak, jak czytamy, autorki artykułu w „Sueddeutsche Zeitung" uważają, że to za mało.
Ponieważ w najgorszym przypadku, jak pokazują kraje Europy Środkowej – nie tylko system demokratyczny ulega zniszczeniu, ale także ci, którzy byli za to odpowiedzialni, powracają do władzy w jeszcze bardziej radykalnej postaci
– konkludują publicystki, które najwyraźniej zachęcają w ten sposób do, jak to nazwały wcześniej, "kontrowersyjnego, ale skutecznego" działania.
wPolityce.pl/Sueddeutsche Zeitung/dw.com
